Bielszczanie czują się oszukani. Obiecywano im, że już 28 października pojadą wyremontowanymi ulicami w okolicach Sfery. Tymczasem rozpoczął się grudzień, a skrzyżowanie  Komorowickiej i Piłsudskiego jest wciąż placem budowy.

Wiele miesięcy temu bielszczanie usłyszeli od prezydenta Jacka Krywulta, że głównym warunkiem uruchomienia Sfery 2 będzie zakończenie przebudowy układu komunikacyjnego w ciągu ulic Wałowej, Mostowej i Piłsudskiego. Tymczasem w dniu otwarcia nowej części galerii drogi wokół centrum handlowego wciąż stanowiły jeden wielki plac budowy.

Wtedy - a było to dokładnie 28 października - przewodniczący Rady Miejskiej Jarosław Klimaszewski zapewniał nas, że inwestor dostał czas do końca listopada. Jeśli nie dotrzyma zobowiazań, to za każdy dzień zwłoki będzie musiał zapłacić 10 tys. zł kary ("Pierwszy dzień giganta") . Według naszych obliczeń, do dzisiaj do kasy miejskiej powinno wpłynąć z tego tytułu 40 tys. zł. Czy kasa się zgadza?

 - O szczegóły trzeba pytać prezydenta, bo to on podejmuje decyzje w tej sprawie - wyjaśnił nam Klimaszewski. - Ja również 1 grudnia zainteresowałem się tym problemem. Powiedziano mi, że w trakcie prac okazało się, że część okolicznych budynków była nieskanalizowana. Postanowiono więc, że lepiej zrobić to teraz niż za jakiś czas ponownie rozkopywać nową drogę. Zapewniono mnie, że remont ma się zakończyć do 22 grudnia.

Informację tę potwierdził rzecznik prezydenta Tomasz Ficoń. - Już w listopadzie podpisaliśmy aneks do umowy. Do Sfery, która jest inwestorem i wykonawcą tego przedsięwzięcia zgłosiły się firmy mieszczące się przy ul. Piłsudskiego. Chciały one podłączyć się do kanalizacji. W tej sytuacji Sfera poprosiła nas o podpisanie aneksu. Poszliśmy im na rękę, ponieważ wykonują inwestycję za bardzo duże pieniądze, a całość kosztów pokrywają z własnej kieszeni. Gdyby nie to, za parę lat miasto musiałoby wyłożyć pieniądze na te remonty.

mad