Dzisiejszej nocy bielskim strażakom robota paliła się w rękach. Równocześnie płonęły dwa budynki - w Wilamowicach i Czańcu. W akacjach gaśniczych uczestniczyło łącznie kilkadziesiąt osób. Straty są poważne.

O dużym pożarze stodoły w Wilamowicach straż pożarna dowiedziała się wczoraj tuż przed godz.23. Na miejsce wysłano osiem zastępów, w sumie - 43 strażaków. Już po 10 minutach od wezwania przystąpili oni do działań gaśniczych. Strażacy zmagali się z żywiołem prawie cztery godziny. Po ugaszeniu ognia, przystąpili do prac rozbiórkowych. Straty oszacowano na 10 tys. zł

Po godzinie, straż otrzymała zgłoszenie o kolejnym dużym pożarze. Tym razem palił się dom mieszkalny wraz z budynkiem gospodarczym przy ul. Głębokiej w Czańcu. Jako pierwsze na miejscu zdarzenia pojawiły się miejscowe zastępy Ochotniczej Straży Pożarnej. Pożarem objęty był dach łączący oba budynki. Strażacy przystąpili do gaszenia ognia i ratowania dobytku. 

Pogotowie rarunkowe zabrało do szpitala czteroosobową rodzinę - małżeństwo i dwie nastoletnie córki - mieszkającą w zabudowaniach objętych pożarem. Po ugaszeniu ognia, na prośbę poszkodowanych przeniesiono ich mienie (meble, sprzęt RTV, ubrania ) do garażu sąsiadów.  Spaleniu uległa konstrukcja dachu oraz materiały budowlane zgromadzone na poddaszu budynku gospodarczego. Straty oszacowano na 200 tys. zł.

mad