Wczoraj w Teatrze Polskim odbyła się premiera drugiej części jednego z największych przebojów teatralnych ostatnich lat.  Sądząc po salwach śmiechu na widowni, spektakl ,,Mayday 2” skazany jest także na sukces kasowy.

Do obejrzenia kolejnej części przygód londyńskiego taksówkarza-bigamisty, Johna Smitha nie trzeba namawiać nikogo, kto widział pierwszą część farsy autorstwa brytyjskiego dramaturga Ray Cooneya. ,,Mayday” od 1993 roku cieszy się ogromnym powodzeniem w Teatrze Polskim. Obecnie Stefan Szaciłowski powrócił do bielskiego teatru, by wyreżyserować kontynuację tej farsy. Dzięki temu w śnieżny i mroźny niedzielny wieczór widzów rozgrzewały salwy śmiechu.

Tym razem okazuje się, że John Smith - oprócz dwóch żon i dwóch mieszkań - ma dwoje nastoletnich dzieci. Jest doskonałym mężem i ojcem. Jednak misternie, w ciągu lat skonstruowany przez niego układ, zostaje skomplikowany przez symbol współczesności, czyli internet.

Gavin (syn taksówkarza) i Vicki (jego córka) poznają się w sieci. Ich pierwsza randka jest dla  ojca katastrofą. Główny bohater akceptuje co prawda bigamię, ale już  kazirodztwa nie potrafi. John rozpoczyna szaleńczą jazdę pomiędzy domami, by zapobiec najgorszemu. Afera goni aferę. Absurd pogania absurd. Na scenie bohaterowie ćwiczą jogę na fotelu, gonią się z kuchennym nożem w ręku, noszą maski pływackie na twarzach. Jak na Cooneya przystało, najmocniejszą stroną dramatu jest komizm słowny - pojawia się zamiana imion, aluzje seksualne, a nawet cytaty z ,,chińskiego”.

Radosno-dramatycznej atmosferze sztuki sprzyja barwna scenografia opracowana przez reżysera spektaklu.

Stefan Szaciłowski jest nazywany ,,wolnym strzelcem”, gdyż należy do reżyserów, którzy na stałe nie są związani z żadnym konkretnym teatrem. Po raz pierwszy farsę Cooneya pt. ,, Mayday 2” wyreżyserował w 2005 roku dla Teatru Polskiego w Szczecinie, gdzie spotkała się z ogromnym uznaniem. Był też reżyserem pierwszej części spektaklu, czyli ,,Mayday”, w bielskim teatrze. W drugiej części reżyser umiejętnie wykorzystuje atuty sztuki Cooneya. Bo przecież nawet najlepszą farsę można zepsuć. Na bielskich deskach widzimy zatem, jak doświadczenie reżysera w realizacji sztuk farsowych pomaga mu w umiejętnym przedstawianiu komizmu na scenie.

 - Różnica między farsą, a komedią jest zasadnicza: bohater komedii ulega przemianie, a w farsie jest dokładnie taki sam, jak na początku sztuki. Farsa musi być zrobiona smacznie i aktorzy muszą grać poważnie. Jeżeli John Smith boi się, że wyda się, że jest bigamistą, to on musi się bać naprawdę - mówi o spektaklu Stefan Szaciłowski.

Niewątpliwie, jedną z lepszych ról w tym spektaklu jest kreacja Jerzego Dziedzica, który kolejny raz wcielił się w rolę niezłomnego taksówkarza. Aktor wzbudzał rozbawienie widowni przede wszystkim dzięki postawie i mimice, którą zapewne wielu widzów zapamiętało z pierwszej części „Mayday”. Wydaje się, że najlepiej zagrał jednak Adam Myrczek ( odtwórca roli Stanleya, przyjaciela Johna), który potrafił rozśmieszyć widzów komizmem słownym.

Po premierze widzowie mieli okazję posłuchać koncertu  pt.,, Karnawałowa Lista Przebojów”. Podczas gali aktorzy Teatru Polskiego śpiewali przeboje m.in. ABBY( zespołu bardzo modnego w tegorocznym karnawale ze względu na przebój kinowy ,,Mamma mia!”), Elvisa Presleya, Czesława Niemena, Maryli Rodowicz, czy Budki Suflera. Do piosenek umiejętnie dobrano obrazy, które pojawiały się na scenicznym telebimie. Na uwagę zasługują ilustracje do dawnego hitu zespołu Omega pt. ,,Dziewczyna o perłowych włosach” oraz do ,,Cherry Lady” zespołu Modern Talking. W tym roku repertuar koncertu został wybrany w INTERNETOWYM głosowaniu widzów bielskiego teatru.

Największą nagrodą dla autorów spektaklu ,,Mayday 2” jest częstotliwość salw śmiechu na widowni, które wstrząsają gmachem teatru. Sztuka połączona z karnawałowym koncertem jest niewątpliwie dobrym lekarstwem na zimową chandrę.


Teatr Polski w Bielsku-Białej: ,,Mayday 2”
Reżyseria i scenografia: Stefan Szaciłowski
Obsada: Grażyna Bułka, Jerzy Dziedzic, Grzegorz Sikora, Adam Myrczek, Sławomir Miska, Magdalena Korczyńska, Bożena Germańska.

                               
                                                                                 Agnieszka Pollak-Olszowska





Foto: Teatr Polski