Co miesiąc płacimy za odprowadzanie ścieków z naszych domów. Często kupujemy wodę mineralną lub kąpiemy się w basenach leczniczych. Wielu bielszczan zapewne jednak nie wie, że nawet z wodą, która spada z nieba wiążą się koszty. Od kilku lat mieszkańcy Bielska-Białej muszą płacić za odprowadzanie tzw. wód opadowych, czyli deszczówki.

 To paradoksalne, ale koszty utrzymania bielszczan rosną wraz z opadami atmosferycznymi. Im mocnej pada, tym życie staje się droższe. Bielsko-Biała należy do tych nielicznych miast w Polsce, gdzie pobierany jest haracz od deszczu i śniegu.

  - Taka opłata obowiązuje od wielu lat - powiedział naszemu portalowi prezes spółki Aqua S.A. Piotr Dudek. – Genezą jej wprowadzania była  chęć dbania o środowisko naturalne. Budowa miast i dróg zakłóca stosunki wodne. Deszczówka nie może w naturalny sposób wsiąknąć w glebę, przez co woda nie dociera np. do roślin, które tego potrzebują.

W zachodnich Niemczech tę kwestię rozwiązano za pomocą podatku od powierzchni szczelnych. Np. dróg asfaltowych, które uniemożliwiają deszczówce wsiąkanie w glebę. To ma przeciwdziałać m.in. zabetonowaniu wszystkich możliwych powierzchni oraz  pokryć koszty związane z odprowadzaniem wód opadowych. We wschodniej części Niemiec płaci się podobnie jak u nas.

 Pierwotnie opłata za odprowadzanie wód opadowych wyliczana była na podstawie rzeczywistych opadów w okresie rozliczeniowym. Klienci spółki płacili więcej w miesiącach deszczowych, a  mniej w suchych. Obecnie wylicza się ją w złotych na metr kwadratowy powierzchni na rok. Na podstawie danych z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej Aqua skalkulowała opłatę roczną od 1000 mm opadów. Tyle właśnie wynosi średnia wieloletnia w naszym mieście. Na każdy metr kwadratowy powierzchni przypada więc metr sześcienny wody.

 Aktualne przepisy przewidują opłatę za każdy metr kwadratowy powierzchni, z której odprowadzana jest woda opadowa do kanalizacji. Opłata jest funkcją kosztów odprowadzania wód deszczowych poprzez systemy kanalizacyjne firmy: oczyszczania wód opadowych zanim zostaną odprowadzone do rzeki oraz amortyzacji urządzeń. Do tej kwoty Aqua dolicza podatek od nieruchomości, który wynosi do dwóch proc. wartości początkowej majątku.

 - Zgodnie z prawem budowlanym, obowiązkiem właściciela nieruchomości jest zadbanie o zagospodarowanie wód opadowych. Np. by deszczówka nie zalała innej posesji - mówi prezes.

 Właściciele nieruchomości nie muszą korzystać z pośrednictwa spółki Aqua, aby pozbyć się problemu nadmiaru wody deszczowej. Odprowadzanie deszczówki do kanalizacji miejskiej jest tylko jednym z możliwych rozwiązań. Można przecież wybudować własną kanalizację deszczową lub po prostu gromadzić i zagospodarować deszczówkę do własnych celów. Możliwe jest również budowanie tzw. dołów chłonnych na terenie własnej działki. Są to puste, podziemne przestrzenie wypełnione piaskiem lub żwirem, do których wsiąka deszczówka. Rozwiązanie owo sprawdza się na terenach piaszczystych. Na gliniastych jest nieracjonalne.

 Coraz więcej bielskich firm decyduje się na alternatywne sposoby odprowadzania wód deszczowych. Są przedsiębiorstwa, które zbierają wody opadowe i wykorzystują je w procesie technologicznym, obniżając tym samym ilość kupowanej wody. Jak podkreśla Dudek, kierowana przez niego spółka proponuje jednak najtańszy sposób wywiązania się z ustawowego obowiązku odprowadzania wód opadowych.

 W spółce Aqua mówią, że obowiązek ten wynika z prawa budowlanego. Ale nie wszystkie miasta stosują się do przepisów. Dlaczego więc akurat mieszkańcy Bielska-Białej im  podlegają?

  - Coraz więcej polskich miast wprowadza to rozwiązanie – przekonuje prezes. - Gdyby nie było opłat za wody opadowe, to wszyscy nasi klienci, którzy korzystają z kanalizacji musieliby ponosić koszty zagospodarowania deszczówki. Obliczyliśmy, że gdyby nie było tych opłat,  to nasi klienci - niezależnie od tego czy korzystają  z odprowadzania wód opadowych -  płaciliby o 30 proc. więcej za odprowadzanie ścieków. Tymczasem dzięki tej opłacie płacą tylko ci, którzy faktycznie z tej usługi korzystają.

 Słuchając rad fachowca, warto wziąć pod uwagę także jego osobiste preferencje. Prezes Dudek bowiem we własnym zakresie radzi sobie z opadami atmosferycznymi nad swoją posesją. W tym celu wybudował kanalizację deszczową, która odprowadza wody opadowe do strumienia. Taka inwestycja jest wielokrotnie droższa od rocznej opłaty opadowej, lecz uniezależnia właścicieli nieruchomości od narzucanych przez potentata podwyżek cen za tę usługę. Jeśli klient się nie chce płacić, to w takiej sytuacji musi się odciąć od  kanalizacji miejskiej.

Agnieszka Pollak-Olszowska