Bal na Titaniku?
Ostatni wieczór roku 2008 i pierwszą noc Nowego Roku przytłaczająca część bielszczan spędzi na balu lotnika – z pilotem w dłoni. Ale wygląda na to, że znacznie więcej osób niż w latach ubiegłych będzie się bawiło na różnych imprezach publicznych. Bilety na sylwestra w wielu lokalach rozeszły się jak świeże bułeczki. Dla jednych będzie to bal, jak na Titaniku. Inni zaś oddali na zabawę ostatni grosz, bo czują nadchodzący kryzys w portfelach.
Dzwoniąc do Miejskiego Centrum Informacji Turystycznej, można poznać najciekawsze adresy na tę jedną, specjalną noc. Telefony odbiera Natalia Pocian, która przedstawia zainteresowanym ofertę różnych organizatorów i podaje ich numery kontaktowe. Gdy pytamy o imprezy promujące beskidzki folklor i kuchnię, pani Natalia szczególnie poleca zabawy sylwestrowe w schroniskach na Klimczoku i Szyndzielni. Odbywają się co roku i podobno mają rosnącą liczbę entuzjastów.
- Ludzie pytają często o koncert w plenerach bielskiej Starówki – przyznaje urzędniczka MCIT. – Odpowiadamy, że od lat dużym powodzeniem cieszy się pokaz fajerwerków na placu Ratuszowym. Koncertu nie ma. Sama nie wiem dlaczego.
Nie chcą Hiltona ani nawet Hyatta
Kierownik schroniska PTTK na Szyndzielni, Janusz Szeja skromnie twierdzi, że sukces imprez sylwestrowych zawdzięcza...cenie.
- Tej nocy będziemy chyba najtańsi w mieście – powiada pan Janusz. – Za 250 zł od osoby nasi goście otrzymają trzy ciepłe posiłki, zimną płytę, napoje oraz wino musujące o północy. W menu jest akcent beskidzki – jadło drwala i kwaśnica na żeberkach. Biletów na imprezę nie było już w ...marcu. W ten wieczór proponujemy muzykę mechaniczną, ale uniwersalną, dla słuchacza w każdym wieku.
O wejściówkę na imprezę sylwestrową w schronisku jest zawsze trudno. Goście, którym raz uda się kupić bilet, starają się wrócić w to miejsce w roku następnym. Dzisiejszej nocy u Szei będzie się bawiło 80 osób, w tym grupa turystów z Niemiec – kierowników urzędów stanu cywilnego z trzech landów. O północy wszyscy goście wychodzą na polanę, by przy dobrej widoczności oglądać wspaniałą panoramę gór – od Cieszyna po Żywiec. Dla tego beskidzkiego klimatu odrzucają oferty monachijskiego Hyatta czy berlińskiego Hiltona. A stać ich i na jedno, i na drugie.
Do bielskiego hotelu Mamaison Vienna przyjeżdżają goście, którzy w tą wyjątkową noc chcą odetchnąć atmosferą wielkiego świata. Zabawa sylwestrowa w miejscowej restauracji jest najdroższa na Podbeskidziu – 550 zł od osoby. Ostatnie bilety rozeszły się w połowie listopada. W specjalnym menu mistrz Matteo Silvestri proponuje m.in. danie główne w postaci „polędwicy wołowej Rossini na postumencie z grzanki, z gęsim pasztetem foie gras, ziemniakami i przepysznym sosem”. Będzie też zimny bufet z pasztetem z kaczki z kompotem imbirowo-żurawinowym na czele oraz półwytrawny szampan, butelka wina i pół litra Smirnoffa na parę.
- Polacy nie boją się kryzysu finansowego – zapewnia nas Paweł Skoczylas z Vienny. – Przyjeżdża do nas elita finansowa, która płaci za bal w stylu wiedeńskim. Nasz przeciętny gość ma 40-50 lat. 60 proc., to bielszczanie, a pozostali przyjadą głównie ze Śląska. Jak uczy wieloletnia tradycja, połowa z nich zechce bawić się u nas także w przyszłym roku.
W najlepszym hotelu w mieście do tańca przygrywać będzie 14-osobowy big band Jarka Grzybowskiego na zmianę z DJ Piotrem Bukowcem. Dodatkową atrakcją jest profesjonalne kasyno oraz darmowy nocleg po balu. W tym roku w Viennie nie będzie pokazu fajerwerków. W zamian zaproponowano gościom udział w wielkiej loterii sylwestrowej. Główną nagrodą jest tygodniowy pobyt w hotelu Mamaison na chorwackiej wyspie Hvar. Można też wygrać weekendowy odpoczynek w luksusowym hotelu w Pradze, Budapeszcie lub Warszawie. Inni goście Vienny powitają Nowy Rok na imprezie w Rabana Music Club na 7. piętrze. Koszt – 350 zł os osoby.
Dyrektor Władysław Szczotka uśmiecha się pobłażliwie, gdy słyszy o czternastoosobowym big bandzie. W BCK bowiem odbędzie się tradycyjnie największy bal na Podbeskidziu. Ostatnie bilety wyprzedano na początku grudnia. W części artystycznej wieczoru weźmie udział 550 osób, które wysłuchają koncertu galowego w wykonaniu ponad 40-osobowej Bielskiej Orkiestry Festiwalowej pod dyrekcją Mirosława Błaszczyka oraz solistów z krajowej czołówki: sopranistkę Iwonę Hossę oraz tenora Dariusza Stachurę. W programie znajdą się m.in. arie z najpopularniejszych operetek oraz wielkie przeboje muzyki rozrywkowej.
Kanapki w teatrze
O północy życzenia noworoczne złoży wszystkim gościom prezydent Jacek Krywult. Część słuchaczy opuści później BCK, a na sali balowej pozostanie tylko 250 osób. Uczestnicy balu noworocznego u Szczotki zjedzą na kolację pierś z kurczaka nadziewaną szpinakiem i serem mozarella, a na zimnej płycie znajdą m.in. smalec czosnkowy. Mocnego alkoholu na stolikach nie będzie, lecz obsługa nie ma nic przeciwko temu, jeśli goście przyniosą ze sobą flaszkę ulubionego trunku. Do kotleta (tj. schabu faszerowanego) grać będzie zespół „Party” oraz DJ Janusz Gawlas. Koszt biletu od osoby: 100 zł (koncert) + 100 zł (zabawa taneczna).
- Udział w naszej imprezie jest prestiżowy, a na pewno inny niż u pozostałych organizatorów – zachwala dyrektor Szczotka. – To forma upowszechniania wysokiej kultury, gdyż do północy goście na trzeźwo wysłuchają standardów muzycznych w najlepszym wykonaniu. Ludzie kupują bilety anonimowo. Wiemy jednak, że bawi się u nas inteligencja, m.in. lekarze i prawnicy. Np. w ub.r. zaszczycił nas poseł Stanisław Szwed oraz przewodniczący Rady Miejskiej.
Ale w tym roku przewodniczący Jarosław Klimaszewski wybrał inny lokal. Wraz z małżonką i grupą przyjaciół będzie się bawił w Hotelu Pod Orłem. Nasz portal dowiedział się, że w Sali Redutowej spodziewana jest także posłanka Mirosława Nykiel.
Widzowie Teatru Polskiego spędzą ten wieczór za 200-250 zł od osoby. Za tę kwotę zobaczą przedpremierowy spektakl „Mayday 2” oraz wysłuchają koncertu Karnawałowej Listy Przebojów. Na galę w wykonaniu bielskich aktorów złoży się 15 utworów śpiewanych wcześniej m.in. przez Lady Pank, Marylę Rodowicz i Modern Talking. W przerwie przed koncertem, która potrwa 40 minut goście zostaną poczęstowani przekąskami i kanapkami. Ponadto - winko, kawa i herbata.
Dla tych gości teatralnych, którzy będą chcieli sobie potańczyć zarezerwowano stoliki w salach recepcyjnych hotelu President. Jak poinformowano nas w biurze organizacji widowni, najdroższe bilety rozeszły się już w pierwszym tygodniu sprzedaży. Czyżby niczym na Titaniku był to bal elity nie przeczuwającej nadchodzącego (podobno) kryzysu w naszych portfelach?
Niezależnie od kondycji finansowej, wszyscy bielszczanie będą mogli zobaczyć pokaz fajerwerków na placu Ratuszowym. Jak nam powiedział naczelnik wydziału kultury i sztuki UM Jerzy Pieszka, iluminacje nad ratuszem potrwają kwadrans, a seans będzie kosztował 15 tys. zł brutto. Za realizację odpowiada firma bielska firma Surex, która jest potentatem w branży wykonawców widowisk pirotechnicznych. W ostatnim czasie prezentowała swoje możliwości m.in. na portugalskiej Maderze, w Niemczech, Włoszech i podczas Międzynarodowego Festiwalu Fajerwerków w Szczecinie.
Psio Crew, jak zimno!
W br. tradycyjnie nie będzie koncertu w plenerach Starówki. Imprezy tego rodzaju odbywają się w największych miastach kraju przy wsparciu finansowym dużych stacji telewizyjnych. Dzisiejszego wieczora zadebiutuje w tej grupie miasto Katowice wraz z TV Silesia. Udział bogatych domów medialnych w świątecznych przedsięwzięciach estradowych jest niezbędny, gdyż artyści tego dnia żądają zazwyczaj astronomicznych honorariów. Standardem jest podgrzewana scena. Często jednak - mimo wysokich gaż - rezygnują z występu ze względu na warunki atmosferyczne. Podobnie jak ostatnio zespół Psio Crew, który miał koncertować podczas świąt na bielskiej Starówce.
W Ratuszu nikt nie wyklucza jednak możliwości zorganizowania zabawy plenerowej w najbliższej przyszłości. Gmina kupuje wciąż nowoczesny sprzęt koncertowy, a urzędnicy z uwagą obserwują nowe doświadczenia katowickich kolegów. Kto wie zatem gdzie spotkamy się w przyszłym roku o tej porze...
xxx
Dla osób, które nie zdążyły kupić biletu na tegoroczny bal sylwestrowy mamy optymistyczną wiadomość. W naszym portalu ogłasza się organizator zabawy karnawałowej w OSP Leszczyny. Koszt – zaledwie 150 zł od pary.
Robert Kowal
Komentarze 6
Fajny zespół i DJ, jedzenie na niezłym poziomie a nocleg był gratis także nie trzeba było się martwic o powrót do domu

Klauzula informacyjna ›