Kasa dla najlepszych gliniarzy
Trzech bielskich policjantów ma dziś szczególne powody do zadowolenia. Najlepszy dzielnicowy, policjant-bohater oraz szef grupy do zadań specjalnych otrzymali gratulacje z rąk zastępcy szefa KMP. Do wyróżnień dołączono premie w wysokości 500 zł brutto.
Od długiego czasu prezentujemy czytelnikom sylwetki bielskich dzielnicowych. Nasz portal szczegółowo informował też o konkursie Komendy Miejskiej Policji na najlepszego dzielnicowego ("Yeti w granatowym mundurze"). Dlatego z dużą przyjemnością informujemy, że konkurs został rozstrzygnięty.
Wygrał w cuglach
Jego zwycięzcą - a zarazem najlepszym bielskim dzielnicowym - został mł.asp. Sebastian Substyk. Spośród 264 ankiet, które dotarły do komendy, aż 101 było poświęconych właśnie temu funkcjonariuszowi. Wszystkie zawierały pozytywne opinie. Drugie miejsce zajął mł.asp. Marek Jurzak z Komisariatu Policji I, gromadząc 49 głosów. Trzecie przypadło w udziale mł.asp. Maciejowi Dadokowi z Komisariatu Policji III, na którego mieszkańcy oddali 19 głosów.
Lider został wyłoniony spośród 70 kandydatów – dzielnicowych bielskiego garnizonu. Pisaliśmy o nim w artykule "W sercu miasta". - Sebastian Substyk jest dzielnicowym ze śródmieścia. Podlega mu m.in. ul. 11 Listopada, czyli trudny rejon - podkreśla zasługi kolegi podkom. Elwira Jurasz, rzeczniczka bielskiej policji. - Z ankiet wynika, że mieszkańcy darzą go zaufaniem i sympatią, a zarazem wysoko oceniają jego kompetencje zawodowe.
Młodszy aspirant został uhonorowany specjalną nagrodą komendanta miejskiego mł.insp. Ireneusza Szwargi, którą odebrał z rąk jego pierwszego zastępcy, mł.insp. Krzysztof Chrobaka. Jest to nagroda pieniężna w kwocie 500 zł brutto.
- Nie wiem, dlaczego akurat ja zostałem wybrany - przyznaje Substyk. - Szczerze muszę się przyznać, że znam około... 60 proc. mieszkańców mojego rewiru. Nie mogę znać wszystkich - jest to fizycznie niemożliwe. Jesteśmy tak zawaleni papierkową robotą, że pozostaje nam mało czasu na rzeczywisty kontakt z ludzmi. Kiedyś zadzwoniła do mnie pewna kobieta, aby mi powiedzieć, że mieszka w tym rewirze wiele lat, lecz nigdy nie widziała swojego dzielnicowego. Przez kilka kolejnych dni nie mogłem do tej pani dotrzeć, żeby się jej przedstawić, bo miałem tyle innych obowiązków.
W sobotę wieczór st.post.Tomasz Rogóż uratował 77-letniego mężczyznę z pożaru (o bohaterskim czynie policjanta pisaliśmy w artykule "Spłonęły dwa mieszkania"). Dziś otrzymał nagrodę komendanta miejskiego w wysokości 500 zł brutto. Szef bielskiej policji wystąpił też z wnioskiem o przedterminowe awansowanie posterunkowego na stopień sierżanta. Jak twierdzi mł.insp. Krzysztof Chrobak, tego rodzaju wnioski raczej nie spotykają się z odmową.
- Znalazłem się po prostu w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie - mówi skromnie przyszły sierżant policji, jakby wyważanie drzwi i wynoszenie sąsiada z płonącego mieszkania było rzeczywiście dla niego czymś codziennym. - Kiedy jeszcze nie byłem policjantem, to uratowałem pewną kobietę, która się topiła. Wtedy też znalazłem się tam, gdzie akurat miałem być i udało mi się ją wyciągnąć z wody.
W rozmowie z nami policjant wielokrotnie podkreślał, że do powodzenia akcji i uratowania 77-latka przyczyniło się wielu mieszkańców bloku, w którym wybuchł pożar. - To sąsiedzi mnie obudzili i zaalarmowali, że coś się dzieje. Razem z sąsiadem z dołu wynosiliśmy tego mężczyznę z mieszkania, a inni w tym czasie otwierali okna, żebyśmy się wszyscy nie podusili - opowiada policjant. - Na moim miejscu chyba każdy zrobiłby to samo. Wprawdzie ten mężczyzna nadal przebywa w szpitalu w Sosnowcu, ale zdaniem lekarzy, to w ogóle cud, że żyje. Jeszcze kilka minut i mogłoby być za późno.
Symboliczny awans
Wyróżnienie spotkało dziś także naczelnika wydziału dochodzeniowo-śledczego KMP podinsp. Sławomira Adamusa. Za wzorowe wykonywanie swoich obowiązków oraz sukcesy służbowe otrzymał wcześniejszy awans do stopnia podinspektora.
- Bezpośredniej przyczyny tego awansu chyba nie ma - tłumaczył nam podinspektor. - Wniosek złożyli moi przełożeni, a wpłynęła na to zapewne moja kilkuletnia praca. Ale tak naprawdę jest to wysiłek całego mojego zespołu, bez którego żaden sukces operacyjny nie byłby możliwy. Policjanci z zespołu dochodzeniowego i technicy kryminalni obsługują naprawdę najcięższe zdarzenia związane z najpoważniejszymi przestępstwami.
Sławomir Adamus jest policjantem od 20 lat. Awans traktuje jako nobilitację, która właściwie niewiele w jego życiu zmieni. Nadal będzie wykonywał swoje obowiązki z taką samą pieczołowitością, jak robił to dotychczas, a 40 zł podwyżki przeznaczy na świętowanie z żoną.
Od długiego czasu prezentujemy czytelnikom sylwetki bielskich dzielnicowych. Nasz portal szczegółowo informował też o konkursie Komendy Miejskiej Policji na najlepszego dzielnicowego ("Yeti w granatowym mundurze"). Dlatego z dużą przyjemnością informujemy, że konkurs został rozstrzygnięty.
Wygrał w cuglach
Jego zwycięzcą - a zarazem najlepszym bielskim dzielnicowym - został mł.asp. Sebastian Substyk. Spośród 264 ankiet, które dotarły do komendy, aż 101 było poświęconych właśnie temu funkcjonariuszowi. Wszystkie zawierały pozytywne opinie. Drugie miejsce zajął mł.asp. Marek Jurzak z Komisariatu Policji I, gromadząc 49 głosów. Trzecie przypadło w udziale mł.asp. Maciejowi Dadokowi z Komisariatu Policji III, na którego mieszkańcy oddali 19 głosów.
Lider został wyłoniony spośród 70 kandydatów – dzielnicowych bielskiego garnizonu. Pisaliśmy o nim w artykule "W sercu miasta". - Sebastian Substyk jest dzielnicowym ze śródmieścia. Podlega mu m.in. ul. 11 Listopada, czyli trudny rejon - podkreśla zasługi kolegi podkom. Elwira Jurasz, rzeczniczka bielskiej policji. - Z ankiet wynika, że mieszkańcy darzą go zaufaniem i sympatią, a zarazem wysoko oceniają jego kompetencje zawodowe.
Młodszy aspirant został uhonorowany specjalną nagrodą komendanta miejskiego mł.insp. Ireneusza Szwargi, którą odebrał z rąk jego pierwszego zastępcy, mł.insp. Krzysztof Chrobaka. Jest to nagroda pieniężna w kwocie 500 zł brutto.
- Nie wiem, dlaczego akurat ja zostałem wybrany - przyznaje Substyk. - Szczerze muszę się przyznać, że znam około... 60 proc. mieszkańców mojego rewiru. Nie mogę znać wszystkich - jest to fizycznie niemożliwe. Jesteśmy tak zawaleni papierkową robotą, że pozostaje nam mało czasu na rzeczywisty kontakt z ludzmi. Kiedyś zadzwoniła do mnie pewna kobieta, aby mi powiedzieć, że mieszka w tym rewirze wiele lat, lecz nigdy nie widziała swojego dzielnicowego. Przez kilka kolejnych dni nie mogłem do tej pani dotrzeć, żeby się jej przedstawić, bo miałem tyle innych obowiązków.
Bohater z powołania
W sobotę wieczór st.post.Tomasz Rogóż uratował 77-letniego mężczyznę z pożaru (o bohaterskim czynie policjanta pisaliśmy w artykule "Spłonęły dwa mieszkania"). Dziś otrzymał nagrodę komendanta miejskiego w wysokości 500 zł brutto. Szef bielskiej policji wystąpił też z wnioskiem o przedterminowe awansowanie posterunkowego na stopień sierżanta. Jak twierdzi mł.insp. Krzysztof Chrobak, tego rodzaju wnioski raczej nie spotykają się z odmową.
- Znalazłem się po prostu w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie - mówi skromnie przyszły sierżant policji, jakby wyważanie drzwi i wynoszenie sąsiada z płonącego mieszkania było rzeczywiście dla niego czymś codziennym. - Kiedy jeszcze nie byłem policjantem, to uratowałem pewną kobietę, która się topiła. Wtedy też znalazłem się tam, gdzie akurat miałem być i udało mi się ją wyciągnąć z wody.
W rozmowie z nami policjant wielokrotnie podkreślał, że do powodzenia akcji i uratowania 77-latka przyczyniło się wielu mieszkańców bloku, w którym wybuchł pożar. - To sąsiedzi mnie obudzili i zaalarmowali, że coś się dzieje. Razem z sąsiadem z dołu wynosiliśmy tego mężczyznę z mieszkania, a inni w tym czasie otwierali okna, żebyśmy się wszyscy nie podusili - opowiada policjant. - Na moim miejscu chyba każdy zrobiłby to samo. Wprawdzie ten mężczyzna nadal przebywa w szpitalu w Sosnowcu, ale zdaniem lekarzy, to w ogóle cud, że żyje. Jeszcze kilka minut i mogłoby być za późno.
Symboliczny awans
Wyróżnienie spotkało dziś także naczelnika wydziału dochodzeniowo-śledczego KMP podinsp. Sławomira Adamusa. Za wzorowe wykonywanie swoich obowiązków oraz sukcesy służbowe otrzymał wcześniejszy awans do stopnia podinspektora.
- Bezpośredniej przyczyny tego awansu chyba nie ma - tłumaczył nam podinspektor. - Wniosek złożyli moi przełożeni, a wpłynęła na to zapewne moja kilkuletnia praca. Ale tak naprawdę jest to wysiłek całego mojego zespołu, bez którego żaden sukces operacyjny nie byłby możliwy. Policjanci z zespołu dochodzeniowego i technicy kryminalni obsługują naprawdę najcięższe zdarzenia związane z najpoważniejszymi przestępstwami.
Sławomir Adamus jest policjantem od 20 lat. Awans traktuje jako nobilitację, która właściwie niewiele w jego życiu zmieni. Nadal będzie wykonywał swoje obowiązki z taką samą pieczołowitością, jak robił to dotychczas, a 40 zł podwyżki przeznaczy na świętowanie z żoną.
mad
Artykuł wyświetlono 1128 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 2
kubol
Masz racje Piast - skoro nie mogą dać więcej tej premii to przynajmniej by się nie chwalili jak mało dają - a po drugie jak ktoś ładnie powiedział podawanie wypłaty w brutto to jak podanie długości członka wraz z kręgosłupem.
Piast
40 zł podwyżki po awansie, to po prostu żenada w III RP. Zapewne taka perspektywa zmotywuje policjantów do jeszcze lepszej pracy.

Klauzula informacyjna ›