O godz.12.30 rozpocznie się kolejna sesja bielskiej Rady Miejskiej. Mimo wcześniejszych zapewnień jej przewodniczącego, że prezydium podejmie próbę usprawnienia przebiegu obrad,  parlamentarzyści znów zabiorą głos jako pierwsi.

Poprzednia sesja przeciągnęła się do późnych godzin popołudniowych, gdyż zaproszeni goście - w tym przypadku dwoje parlamentarzystów - skorzystali z prawa zabrania głosu. W walce politycznej z prezydentem Jackiem Krywultem posłowie sprytnie wykorzystywali czas, ktory powinien być przeznaczony na debatę o bieżących sprawach miasta. Znaleźli się wtedy radni, którzy słusznie zauważyli, że tak być nie powinno i zaproponowali, aby wystąpienia gości przenieść na koniec sesji. Przewodniczący RM Jarosław Klimaszewski obiecał, że prezydium rady przyjrzy się tej sprawie.

Dziś wygląda na to, że prezydium albo nie podjęło żadnej decyzji, albo zaaprobowało poselskie metody "wojny podjazdowej" z prezydentem. Ustawa o wykonywaniu mandatu posła uprawnia parlamentarzystę do publicznego wypowiadania się w sprawach samorządu, lecz nie wspomina o kolejności zabierania głosu podczas sesji rady. Odpowiedzialność za sprawny przebieg obrad ponosi przewodniczący rady.

Tymczasem z porządku dzisiejszych obrad wynika, że punkt poświęcony wystąpieniom gości pozostał na dawnym miejscu. Mamy nadzieję, że dzisiejsza dyskusja składać się będzie wyłącznie z merytorycznych wystąpień i tym razem nie zmarnujemy kolejnych godzin na przysłuchiwanie się jałowym kłótniom pomiędzy prezydentem i naszymi reprezentantami na Wiejskiej.

mad