Przy wspólnym stole
Tego wieczora milkną wszystkie spory. Wrogowie stają się przyjaciółmi, a samotni odnajdują rodzinny kąt. To czas cudów i magii, pod wpływem którego nawet zwierzęta przemawiają ludzkim głosem. Anioły wlatują przez okna, aby zostawiać pod choinką liczne podarki, a rozśpiewani kolędnicy od domu do domu głoszą dobrą nowinę.
W Wigilię nikt nie chce być sam. Oprócz lampek na choince, domownicy na nowo rozpalają swoje ogniska domowe. Ta wszechogarniająca potrzeba jedności z drugim człowiekiem staje się okazją do spotkań o nieco szerszym zasięgu. Przykładem takiej inicjatywy może być Wigilia zorganizowana w Domu Kultury w Lipniku. Na co dzień obcy dla siebie ludzie zgromadzili się przy wspólnym stole, aby w cieple i spokoju świętować tę wyjątkową noc.
Od wejścia czuję zapach pieczonego karpia. Trochę głodna podążam w głąb czyhającej na mnie przygody. Zamiast kameralnej imprezy, jawi się przede mną tłum zaabsorbowanych sobą ludzi. Wszyscy dzielą się opłatkiem, wymieniają życzliwe spojrzenia i szczere uśmiechy. Szybko daję się wciągnąć w wir świątecznych życzeń. Dużo serdeczności otrzymuję od mieszkańców Lipnika, lokalnych polityków i zgromadzonych gości. Nie znam nikogo. Wiekiem - co nie da się ukryć - odstaję znacznie od reszty towarzystwa. Mimo to nie czuję się wyobcowana. Trzy miłe panie opowiadają mi drobne epizody swego życia. Starszy pan przybliża krótką historię występującego na scenie chóru. Może to zabrzmi zbyt naiwnie, ale w powietrzu czuć - oprócz zapachu wypieków- ciepłą, rodzinną atmosferę.
W sobotni wieczór w Domu Kultury w Lipniku odbyła się uroczysta Wigilia z udziałem mieszkańców tej dzielnicy, ludzi starszych, samotnych oraz specjalnie na tę okazję zaproszonych gości. Frekwencja przeszła najśmielsze oczekiwania organizatorów. Około sto pięćdziesiąt osób zasiadło przy świątecznie przystrojonych stołach . Wśród rodowitych lipniczan pojawili się m.in. przedstawiciele władz miasta na czele z prezydentem Jackiem Krywultem. Biesiadnikom umilał czas męski chór Harfa. Tradycyjne, polskie kolędy w jego wykonaniu dotarły do wszystkich zakątków rozległej sali. Panowie z ogromnym zaangażowaniem zaprezentowali bogaty dorobek swojej pracy. Uczestnicy spotkania najpierw po cichu, później znacznie odważniej podśpiewywali sobie znane kolędy.
Za sprawą gości wytworzyła się aura pełna wzajemnej życzliwości, ciepła i spokoju. Na moment zniknęły wszystkie podziały. Każdy z każdym dzielił się opłatkiem. Składał choćby krótkie życzenia. Spotkanie stało się idealną okazją do tego, aby odnowić stare, często zaniedbane znajomości. Przypomnieć sobie o ludziach, którzy żyją samotnie w zaciszu swoich domów, często gdzieś po sąsiedzku. Powspominać dawne czasy oraz nacieszyć się obecnością drugiego człowieka
Wszyscy umilkli, gdy głos zabrał prezydent miasta, który w kilku zdaniach podsumował bieżący rok. Opowiadał o skali i efektach zrealizowanych inwestycji. O wyzwaniach, które stoją przed miastem w nadchodzących miesiącach. Zaznaczył ,że przyszłoroczny budżet miasta jest znacznie większy niż dotychczasowy, co niewątpliwie przełoży się na ilość budów, remontów i zakupów.
Spotkanie wigilijne w Lipniku upłynęło pod znakiem zadumy i refleksji. Jak na rodzinnym spotkaniu, nie zabrakło podniosłego nastroju i uroczystej atmosfery. Ten czarujący wieczór na długo pozostanie w pamięci szczególnie tych, którzy nie mogą ogrzać się przy rodzinnym cieple. Wierzymy, że takich osób w naszym mieście będzie dziś niewiele.
XXX
Święta Bożego Narodzenia są czasem pełnym wzruszeń, zakopywania wojennych toporów, okazywania sobie bliskości i czułości. To czas smakowania wspólnie przyrządzonych potraw, rodzinnego śpiewania kolęd i obdarowywania się prezentami. Budowania jedności. Jedni jednoczą się w swoich lokalnych środowiskach, drudzy w kościołach, jeszcze inni w zatłoczonych centrach handlowych. Nie zapominajmy, że prawdziwa jedność zaczyna się przy wspólnym stole.
Katarzyna Wala





Artykuł wyświetlono 1608 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›