W sobotę i niedzielę paliły się w Bielsku-Białej dwa mieszkania! W obu przypadkach z ogniem walczyło ok.30 strażaków. Straty wynikające z tych dwóch zdarzeń oszacowano na prawie 100 tys. zł.

Do pożaru mieszkania przy ul. Kazimierza Wielkiego doszło w sobotę po godz.19.00. Do akcji gaśniczej zostało wysłanych sześć zastępów straży pożarnej, łącznie 30 strażaków. Były też dwie karetki pogotowia, a także policja. Jeszcze przed przyjazdem służb ratowniczych z płonącego lokalu sąsiedzi wyprowadzili 77-letniego lokatora, któremu pogotowie ratunkowe udzieliło pierwszej pomocy. Następnie mężczyznę przewieziono do szpitala na obserwację.

Po przyjeździe na miejsce zdarzenia stwierdzono, iż pożarem objęty jest pokój mieszkania znajdującego się na pierwszym piętrze budynku wielorodzinnego. Strażacy w specjalnych aparatach chroniących drogi oddechowe przystąpili do gaszenia.

 - Ze względu na znaczne zadymienie, strażacy w trakcie działań ewakuowali sześć innych osób, lokatorów sąsiednich mieszkań - powiedziała nam rzeczniczka bielskiej straży Patrycja Pokrzywa. - Lekarz podjął decyzję o zabraniu jednej osoby na obserwację. Spaleniu uległo  wyposażenie jednego z pokoi oraz okno. Ogólnie straty szacuje się na około 30 tys. zł.

Z informacji udzielonych nam przez rzeczniczkę policji Elwirę Jurasz wynika, że w kamienicy, w której doszło do pożaru mieszkał jeden z bielskich policjantów - st. post. Tomasz Rogóż. To on - zaalarmowany przez sąsiadów o pożarze  i przebywającym w płonącym mieszkaniu starszym mężczyźnie - wyważył drzwi i wyniósł nieprzytomnego 77-latka.

Kolejny duży pożar wybuchł w niedzielę przed godz.17.00. Strażacy zostali wezwani na ul. Wyspiańskiego do palącego się opuszczonego mieszkania na poddaszu budynku wielorodzinnego. Na miejsce pojechało sześć jednostek straży pożarnej, pogotowie ratunkowe i energetyczne oraz policja. Przez ponad trzy godziny działania prowadziło 29 strażaków.

Strażacy rozpoczęli działania polegające na polewaniu palącego sie dachu wodą. W kilku miejscach przepalone zostało poszycie dachowe z desek pokrytych papą. Lokatorzy opuścili budynek jeszcze przed przybyciem straży. Dwóch mieszkańców wróciło do swoich mieszkań na parterze, pozostali zaś zorganizowali sobie nocleg poza miejscem zamieszkania.

Straty poniesione w wyniku pożaru zostały oszacowane na 60 tys zł. Przyczyna pożaru na razie nie została ustalona. Dochodzenie prowadzi policja.

mad