Gdy przed laty z inicjatywą wydania albumu wyszedł Wojciech Kominiak, nikt nie przewidział, jakim hitem okażą się książki oparte na jego pomyśle. Pierwszy album z pocztówkami emitowanymi w CK czasach rozszedł się w mig, a na Allegro oferowano za niego kasę wielokrotnie wyższą od sklepowej. W tych dniach do księgarni dotarło drugie wydanie oraz nowy album z pocztówkami z czasów II RP. Książki już w kartonach pachną sukcesem.

Wojciech Kominiak jest hobbystą, miłośnikiem Bielska-Białej. Przez długie lata zbierał stare pocztówki z fotografiami miasta w czasach jego dawnej świetności. W pewnej chwili uznał, że czas podzielić się nimi ze współczesnymi bielszczanami. Swoim pomysłem zaraził historyka Piotra Keniga, który opisał zabytkowe zdjęcia w konwencji spaceru po obu stronach miasta. W ten mało standardowy sposób powstała książka pt. „Bielsko-Biała i okolice na dawnej pocztówce w czasach monarchii austro - węgierskiej”.

Album wydrukowano w roku 2001 w nakładzie śladowym. Ledwie 2 tys. egzemplarzy! Nic dziwnego, że rozszedł się w krótkim czasie, choć rozprowadzany był wyłącznie w bielskich księgarniach. Po jakimś czasie kilka sztuk pojawiło się na Allegro z ceną wywoławczą 300 zł. Pewien kolekcjoner, który przegapił aukcję ogłosił później w gazecie, że skłonny jest kupić egzemplarz nawet za...1 tys. zł.

- Nasza książka wypełniła pustkę rynkową – podkreśla Mirosław Caputa z oficyny wydawniczej WMW. - Na rynku jest sporo publikacji na temat dziejów Bielska-Białej, lecz są to wyłącznie opracowania naukowe. Zdecydowaliśmy się poprzeć inicjatywę pana Kominiaka ze względów patriotycznych. Trafiliśmy w oczekiwania czytelników. Otrzymujemy sygnały, że album jest dostępny na wszystkich kontynentach. Oprócz Ameryki Południowej.

Oficyna WMW powstała specjalne po to, aby wydać pomysł Kominiaka w formie książkowej. Mimo absolutnego sukcesu wydawniczego, ani Caputa, ani nikt inny zaangażowany w tę inicjatywę nie dorobił się na niej kokosów. Nakład był limitowany, czyli kolekcjonerski. Inaczej niż w innych wydawnictwach, gdzie sukces rynkowy mierzy się w kategoriach zysku finansowego, twórcy albumu pocztówkowego pracowali wyłącznie dla przyjemności udziału w przedsięwzięciu upamiętniającym ich kochane miasto. Taki lokalny, choć wcale nie prowincjonalny patriotyzm.

W albumie jest 188 ilustracji. Oprócz pocztówek od Wojciecha Kominiaka, widokówki ze swoich zbiorów użyczyli kolekcjonerzy prywatni z Polski, Niemiec i Austrii, a także muzea: bielskie oraz Maehrisch-Schlesisches Heimatmuseum z Kloserneuburga pod Wiedniem. Zbiór Kominiaka wyróżnia się tym, że jest publikowany po raz pierwszy. W książce znajdziemy nazwy ulic Bielska oraz Białej z 1914 roku oraz ich współczesne odpowiedniki. Są też obecne nazwy miejscowości dawnych powiatów sądowych Bielitz i Biala.

W obszernych podpisach pod archiwalnymi zdjęciami odnajdujemy informacje, jakich udzielić mógłby turystom dobrze przygotowany i doświadczony przewodnik. Dzięki niemu dowiadujemy się, kiedy wybudowano dany obiekt, jakie było jego przeznaczenie, kim byli właściciele, kto kierował urzędami publicznymi, kim byli patroni ulic i placów. Podobnie jak to bywa dziś z widokówkami, ówczesne landszafty pokazują wyłącznie piękną stronę miasta. Rejonów i dzielnic zaniedbanych czytelnik w albumie nie znajdzie.

Pisze Piotr Kenig: „Widokówka ukazuje wyraźnie, jak budowa tunelu kolejowego, biegnącego łukiem pod Przekopem Zamkowym, pl. Garncarskim i ul. Cesarza Franciszka Józefa wpłynęła na zabudowę w jego sąsiedztwie: do 1877r. większą część obecnej ulicy pomiędzy domem Giebnera i budynkiem podzamcza zajmowała stara gorzelnia. Wzdłuż zamku ciągnie się ogród zwany „Zwingerem” (międzymurzem), wspierany od wschodu przez pamiętający czasy XVI w. stary mur obronny...U podnóża muru „wysoki chodnik” kryje skanalizowaną Młynówkę, płynącą ponad sklepieniem tunelu w kierunku budynku Kasy Oszczędności. Za tunelem, obok kiosku z kwiatami ogrodnika Franciszka Chlupacza, znajduje się wejście do Ogrodu Zamkowego”. Czy wiecie Państwo, jaką część miasta przedstawia fotografia na opisywanej w ten sposób pocztówce? To widokówka „Sparcasse mit Stadberg” wydana przez Edgara Schmidta z Drezna i zaprezentowana w albumie jako „Zamek Sułkowskich i Przekop Zamkowy, widok z dachu Teatru Miejskiego, ok. 1989r.” Okaz ów udostępniło muzeum w Klosterneuburgu.

W tych dniach oprócz drugiego wydania albumu z CK pocztówkami do bielskich księgarni trafiła książka Ewy Janoszek i Wojciecha Kominiaka pt. „Bielsko-Biała i okolice w czasach II Rzeczypospolitej”. Mirosłw Caputa z oficyny WMW zrobił sobie i nam kolejną przyjemność. Podobnie jak w przypadku poprzedniego albumu, w handlu detalicznym nie powinna ona kosztować więcej niż 80 zł. W nowym wydawnictwie pomieszczono 201 ilustracji, które udostępnili krajowi kolekcjonerzy prywatni oraz bielska parafia św. Franciszka z Asyżu.

W opisie pocztówek przyjęto taką samą konwencję spaceru po mieście, jaką wykorzystano przy sporządzaniu poprzedniego albumu. Pani Janoszek, to historyk pracujący w Zamku Sułkowskich. Jej wykład towarzyszący archiwalnym widokówkom jest mariażem lekkiego pióra z solidną wiedzą z zakresu architektury. U Janoszek i Kominiaka mamy też spis ulic i placów w Bielsku oraz Białej z ich dawnymi i obecnymi nazwami. Autorzy albumu nie zapomnieli o wykazie burmistrzów i komisarzy rządowych w Bielsku i Białej w okresie międzywojnia. Kto wie, że dzisiejsza ulica Michałowicza była w II RP ul. Górską, a Berggasse przed rokiem 1918?

Nakład obu albumów został dofinansowany przez bielski Urząd Miejski, który tradycyjnie pomaga wartościowym inicjatywom promującym nasze miasto i jego dzieje. Natomiast portal bielsko.biala.pl ma przyjemność wspierać te wydawnictwa akcją promocyjną. Gdy niedawno na placu Wojska Polskiego (wcześniej Rynek, a jeszcze wcześniej Alter Ring i Josefplatz) spotkaliśmy św. Mikołaja, ten ugiął się pod ciężarem worka z prezentami i wyznał nam, że albumy pocztówkowe będą w tym roku dla bielszczan najpopularniejszym prezentem pod choinkę. Może wraz z nimi książki dotrą aż do Ameryki Południowej?


Robert Kowal