Siedmiu wspaniałych czeka na posiłki
Pies to ponoć najlepszy przyjaciel człowieka. I, nie wiedzieć dlaczego, jeśli nawet ma niedobrego pana - który go bije albo nie daje jeść - to i tak jest mu wierny, oddany i zawsze stanie w jego obronie. Ale czy każdy pies bez wahania skoczy do gardła osobnikowi trzymającemu wycelowany w pana pistolet lub uda się w pogoń za niebezpiecznym bandytą?
Takie dzielne i świetnie wyszkolone psiaki mamy w naszym mieście. Są to zwierzęta Komendy Miejskiej Policji. Zespół przewodników psów służbowych, który wchodzi w skład sekcji prewencji liczy obecnie siedmiu osobników patrolująco - tropiących. W najbliższym czasie powinien dołączyć następny. Obecnie - wspólnie ze swoim opiekunem - jest szkolony do wyszukiwania materiałów wybuchowych. Podczas akcji antynarkotykowych nasza policja może również liczyć na pomoc zaprzyjaźnionego kudłatego specjalisty z Katowic.
Psiaki nabywane do szkolenia od cywili kosztują średnio 3,5 tys. zł. Ostatnio Urząd Miasta Bielsko-Biała przeznaczył 10,5 tysiąca na zakup trzech czworonogów. Szkolenie psa służbowego trwa pięć miesięcy i odbywa się w Zakładzie Kynologii Policyjnej w Sułkowicach. Jest niezwykle trudne. Psy uczą się nie tylko komend głosowych, ale także odczytują gesty rąk i nóg swoich przewodników. Później cztery razy w miesiącu odbywają się szkolenia doskonalące, dzięki czemu psy i ich opiekunowie nie zapomną tego, czego nauczyli się na kursie.
Czworonożni partnerzy policjantów potrafią wyskakiwać z jadącego samochodu, czy przeskakiwać przez pojazdy. Żadnego problemu nie stanowi dla nich pogoń za uciekającym złoczyńcą i przewrócenie delikwenta na ziemię przez umiejętne zaplątanie się między nogami biegnącego przestępcy, a nawet złapanie go łapami za nogę. Wszystkie te umiejętności są prezentowane podczas pokazów sprawności obywających się co jakiś czas w naszym mieście.
Niestety, w Polsce czworonożni pomocnicy nie mogą być policjantami. Nie mają żadnych stopni, nie awansują oraz nie dostają odznaczeń. Są po prostu psami służbowymi. Każdy jest wyszkolony do innych celów i musi odznaczać się innymi predyspozycjami. Pragmatyka policyjna wyróżnia sześć rodzajów psów: patrolowo-tropiące, patrolowe, tropiące (tzw. tropiki), do wyszukiwania zwłok, do wyszukiwania zapachu materiałów wybuchowych oraz laboratoryjne – do rozróżniania zapachów.
- Mało kto wie, że psy mają 25 tys. razy lepszy węch od ludzi i rozróżniają 600 tys. zapachów - uświadomił nas jeden z psich opiekunów. – To wyśmienici specjaliści w swojej dziedzinie. Oddani, bezkompromisowi, odporni na wszelkie obce wpływy i korupcję. Pracujący jedynie za (nie)przysłowiowy kawałek kiełbasy i słowa pochwały od opiekuna.
Zwierzęta wprawdzie nie dostają wypłaty, lecz – jak mówią ich przewodnicy – żyje im się naprawdę dobrze, lepiej niż w niektórych domach. Racje żywieniowe, warunki w jakich zwierzęta powinny przebywać, obligatoryjne comiesięczne wizyty u weterynarza i wiele innych wytycznych opisane są w zarządzeniu wydanym przez komendanta głównego policji. Większość psów służbowych zakwaterowanych jest w sąsiedztwie budynku sekcji prewencji, ale jeśli tylko opiekunowie mają odpowiednie warunki we własnym mieszkaniu (kojec, wybieg, itd.), to przewodnicy mieszkają wspólnie z podopiecznymi.
Podczas akcji pies staje się narzędziem w rękach policjanta. Takim samym, jak pałka czy pistolet. Nic więc dziwnego, że przewodników obowiązują dokładne wytyczne, które wskazują kiedy owej broni można użyć. Rygorystyczne przepisy nakazują m.in., aby pies niemalże zawsze był w kagańcu. Psa bez kagańca można użyć tylko w przypadku, kiedy zagrożone jest zdrowie lub życie funkcjonariusza. Żaden z pięciu bielskich policjantów, z którymi rozmawialiśmy nigdy nie był do tego zmuszony.
Ale wyszkolone czworonogi nawet w kagańcach są niezwykle skuteczne i niebezpieczne. 50 kg rozpędzone do 40 km/h potrafi zwalić z nóg największego osiłka, a uderzenie kagańcem w głowę czy brzuch jest porównywalne do ciosu boksera. Powalony uciekinier zostaje złapany za rękę żelaznym uściskiem szczęk (trzy tony na cm² - informacja od naczelnika sekcji prewencji, który w przeszłości przekonał się o tym na własnej skórze) i wówczas nie pozostaje mu nic innego, jak czekać na przybycie opiekuna psa, który wyda polecenie oswobodzona ręki.
Na co dzień psiaki patrolują teren Bielska-Białej. Lecz psy służbowe muszą mieć wyśmienity węch i dlatego nie chodzą z funkcjonariuszami po ulicach, na których znajdują się miliony zapachów. W specjalnie przystosowanych dla nich radiowozach dojeżdżają do miejsca pracy, by po wykonanym zadaniu pojechać dalej. Długotrwała piesza służba patrolowa mogłaby czworonogom zaburzyć umiejętność tropienia.
Do obowiązków bielskich psów służbowych należy także zabezpieczenie meczów piłkarskich. Nasze czworonogi jeżdżą po całym województwie śląskim i trzymają w ryzach niesfornych kibiców. Widok ich ostrych zębów robi o wiele większe wrażenie niż policyjna pałka. Według szacunkowych ocen, jeden pies zastępuje 10 policjantów jednostki prewencji. Oprócz tego zespół jest w ciągłej gotowości do pracy w wypadku włamań, rozbojów lub innych tego rodzaju zdarzeń kryminalnych.
Psy z Bielska-Białej wraz ze swoimi opiekunami mają na swoim koncie wiele zawodowych sukcesów. Jedna z najbardziej spektakularnych akcji miała miejsce kilka lat temu, gdy poszukiwano sprawcy brutalnego zgwałcenia. Na miejscu przestępstwa odnaleziono wojskowy pas, który doprowadził policję do koszar. Pies wskazał sprawcę zbrodni spośród kilkuset osób. Przestępca został następnie skazany na karę wieloletniego pozbawienia wolności. Wyrok był ostatecznym potwierdzeniem wiarygodności dowodu zapachowego.
Innym razem mężczyzna zagroził, że popełni samobójstwo, po czym wyszedł z domu. Z Lipnika podążał za nim pies tropiący z przewodnikiem. Idąc górami, dotarli aż do Międzybrodzia, gdzie mężczyzna został odnaleziony. Na szczęście, był żywy. Po zweryfikowaniu tożsamości niedoszłego samobójcy okazało się zresztą, że jest on poszukiwany za popełnienie jakiegoś przestępstwa i w charakterze... podejrzanego trafił do więzienia. Kolejna pokazowa akcja odbyła się także w Międzybrodziu. Dzięki niesamowitym umiejętnościom policyjnego czworonoga odnaleziono wtedy kobietę, która próbowała popełnić samobójstwo, połykając dużą ilość tabletek.
Nie zawsze jednak udaje się dotrzeć na czas i uniknąć nieszczęścia. Jakiś czas temu pies wpadł na trop zaginionej kobiety i doprowadził swojego opiekuna do brzegu jeziora, w którym – jak się potem okazało – poszukiwana się utopiła.
Magdalena Dydo
Takie dzielne i świetnie wyszkolone psiaki mamy w naszym mieście. Są to zwierzęta Komendy Miejskiej Policji. Zespół przewodników psów służbowych, który wchodzi w skład sekcji prewencji liczy obecnie siedmiu osobników patrolująco - tropiących. W najbliższym czasie powinien dołączyć następny. Obecnie - wspólnie ze swoim opiekunem - jest szkolony do wyszukiwania materiałów wybuchowych. Podczas akcji antynarkotykowych nasza policja może również liczyć na pomoc zaprzyjaźnionego kudłatego specjalisty z Katowic.
Są odporni na korupcje
Psiaki nabywane do szkolenia od cywili kosztują średnio 3,5 tys. zł. Ostatnio Urząd Miasta Bielsko-Biała przeznaczył 10,5 tysiąca na zakup trzech czworonogów. Szkolenie psa służbowego trwa pięć miesięcy i odbywa się w Zakładzie Kynologii Policyjnej w Sułkowicach. Jest niezwykle trudne. Psy uczą się nie tylko komend głosowych, ale także odczytują gesty rąk i nóg swoich przewodników. Później cztery razy w miesiącu odbywają się szkolenia doskonalące, dzięki czemu psy i ich opiekunowie nie zapomną tego, czego nauczyli się na kursie.
Czworonożni partnerzy policjantów potrafią wyskakiwać z jadącego samochodu, czy przeskakiwać przez pojazdy. Żadnego problemu nie stanowi dla nich pogoń za uciekającym złoczyńcą i przewrócenie delikwenta na ziemię przez umiejętne zaplątanie się między nogami biegnącego przestępcy, a nawet złapanie go łapami za nogę. Wszystkie te umiejętności są prezentowane podczas pokazów sprawności obywających się co jakiś czas w naszym mieście.
Niestety, w Polsce czworonożni pomocnicy nie mogą być policjantami. Nie mają żadnych stopni, nie awansują oraz nie dostają odznaczeń. Są po prostu psami służbowymi. Każdy jest wyszkolony do innych celów i musi odznaczać się innymi predyspozycjami. Pragmatyka policyjna wyróżnia sześć rodzajów psów: patrolowo-tropiące, patrolowe, tropiące (tzw. tropiki), do wyszukiwania zwłok, do wyszukiwania zapachu materiałów wybuchowych oraz laboratoryjne – do rozróżniania zapachów.
- Mało kto wie, że psy mają 25 tys. razy lepszy węch od ludzi i rozróżniają 600 tys. zapachów - uświadomił nas jeden z psich opiekunów. – To wyśmienici specjaliści w swojej dziedzinie. Oddani, bezkompromisowi, odporni na wszelkie obce wpływy i korupcję. Pracujący jedynie za (nie)przysłowiowy kawałek kiełbasy i słowa pochwały od opiekuna.
Zwierzęta wprawdzie nie dostają wypłaty, lecz – jak mówią ich przewodnicy – żyje im się naprawdę dobrze, lepiej niż w niektórych domach. Racje żywieniowe, warunki w jakich zwierzęta powinny przebywać, obligatoryjne comiesięczne wizyty u weterynarza i wiele innych wytycznych opisane są w zarządzeniu wydanym przez komendanta głównego policji. Większość psów służbowych zakwaterowanych jest w sąsiedztwie budynku sekcji prewencji, ale jeśli tylko opiekunowie mają odpowiednie warunki we własnym mieszkaniu (kojec, wybieg, itd.), to przewodnicy mieszkają wspólnie z podopiecznymi.
Podczas akcji pies staje się narzędziem w rękach policjanta. Takim samym, jak pałka czy pistolet. Nic więc dziwnego, że przewodników obowiązują dokładne wytyczne, które wskazują kiedy owej broni można użyć. Rygorystyczne przepisy nakazują m.in., aby pies niemalże zawsze był w kagańcu. Psa bez kagańca można użyć tylko w przypadku, kiedy zagrożone jest zdrowie lub życie funkcjonariusza. Żaden z pięciu bielskich policjantów, z którymi rozmawialiśmy nigdy nie był do tego zmuszony.
Ale wyszkolone czworonogi nawet w kagańcach są niezwykle skuteczne i niebezpieczne. 50 kg rozpędzone do 40 km/h potrafi zwalić z nóg największego osiłka, a uderzenie kagańcem w głowę czy brzuch jest porównywalne do ciosu boksera. Powalony uciekinier zostaje złapany za rękę żelaznym uściskiem szczęk (trzy tony na cm² - informacja od naczelnika sekcji prewencji, który w przeszłości przekonał się o tym na własnej skórze) i wówczas nie pozostaje mu nic innego, jak czekać na przybycie opiekuna psa, który wyda polecenie oswobodzona ręki.
Jeden zamiast 10
Na co dzień psiaki patrolują teren Bielska-Białej. Lecz psy służbowe muszą mieć wyśmienity węch i dlatego nie chodzą z funkcjonariuszami po ulicach, na których znajdują się miliony zapachów. W specjalnie przystosowanych dla nich radiowozach dojeżdżają do miejsca pracy, by po wykonanym zadaniu pojechać dalej. Długotrwała piesza służba patrolowa mogłaby czworonogom zaburzyć umiejętność tropienia.
Do obowiązków bielskich psów służbowych należy także zabezpieczenie meczów piłkarskich. Nasze czworonogi jeżdżą po całym województwie śląskim i trzymają w ryzach niesfornych kibiców. Widok ich ostrych zębów robi o wiele większe wrażenie niż policyjna pałka. Według szacunkowych ocen, jeden pies zastępuje 10 policjantów jednostki prewencji. Oprócz tego zespół jest w ciągłej gotowości do pracy w wypadku włamań, rozbojów lub innych tego rodzaju zdarzeń kryminalnych.
Psy z Bielska-Białej wraz ze swoimi opiekunami mają na swoim koncie wiele zawodowych sukcesów. Jedna z najbardziej spektakularnych akcji miała miejsce kilka lat temu, gdy poszukiwano sprawcy brutalnego zgwałcenia. Na miejscu przestępstwa odnaleziono wojskowy pas, który doprowadził policję do koszar. Pies wskazał sprawcę zbrodni spośród kilkuset osób. Przestępca został następnie skazany na karę wieloletniego pozbawienia wolności. Wyrok był ostatecznym potwierdzeniem wiarygodności dowodu zapachowego.
Innym razem mężczyzna zagroził, że popełni samobójstwo, po czym wyszedł z domu. Z Lipnika podążał za nim pies tropiący z przewodnikiem. Idąc górami, dotarli aż do Międzybrodzia, gdzie mężczyzna został odnaleziony. Na szczęście, był żywy. Po zweryfikowaniu tożsamości niedoszłego samobójcy okazało się zresztą, że jest on poszukiwany za popełnienie jakiegoś przestępstwa i w charakterze... podejrzanego trafił do więzienia. Kolejna pokazowa akcja odbyła się także w Międzybrodziu. Dzięki niesamowitym umiejętnościom policyjnego czworonoga odnaleziono wtedy kobietę, która próbowała popełnić samobójstwo, połykając dużą ilość tabletek.
Nie zawsze jednak udaje się dotrzeć na czas i uniknąć nieszczęścia. Jakiś czas temu pies wpadł na trop zaginionej kobiety i doprowadził swojego opiekuna do brzegu jeziora, w którym – jak się potem okazało – poszukiwana się utopiła.
Magdalena Dydo
Artykuł wyświetlono 1786 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 5
Seba
Gość który pisze o tym strzelaniu ma fantazję!jak zabije psa to policjanta juz nie zdarzy i odwrotnie a Daro ma rację z psiakami sa tak wyszkolone że nie ma szans!
daro
spróbuj wyciągnąć broń, przeładować i oddać strzał. Nie zdążysz. Sprawdzone
lola
powinny miećkamizelki kuloodporne, ale sąbardzo ciężkie, pewnie by im to przeszkadzało
Strzelec
Dobra, a jak ktoś będzie miał pistolet? Przecież dobrze strzelający bandyta może w ułamku sekund wyjąć naładowanego gnata i wypalić w stronę psa i gliniarza w ciągu sekundy zabijając ich obu dwoma strzałami.

Klauzula informacyjna ›