Od wielu miesięcy ulice Bielska-Białej są ogromnym placem budowy. Część dróg jest modernizowana, inne zaś są remontowane. Do tego obecnie dochodzi wzmożony ruch spowodowany przygotowaniami do świąt. Wszystkie te czynniki przyczyniają się do gigantycznych opóźnień w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej, a czasem nawet wypadania z kursu autobusów niektórych linii.
Wielu pasażerów zna to uczucie, gdy przychodzi na przystanek ok. 15 minut przed planowym odjazdem autobusu, żeby spokojnie zdążyć dojechać do szkoły lub pracy. Tymczasem autobus albo się spóźnia, albo nie przyjeżdża w ogóle. W dodatku, od kilku dni panuje w mieście szał zakupów przedświątecznych. Na ulicach pojawiają się gigantyczne korki, w których muszą stać również pojazdy komunikacji miejskiej.
Im bliżej świąt, tym będzie gorzej. Największe opóźnienia zdarzają się w poniedziałki i piątki. O przyczyny nieregularnego kursowania autobusów zapytaliśmy w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym w Bielsku-Białej.
- Piątki i poniedziałki są najgorsze, ponieważ wtedy mamy do czynienia ze zwiększonym ruchem drogowym – wyjaśnia nam kierownik działu eksploatacji MZK, Wiesław Niehrebecki. - Dodatkowo np. autobusy linii nr 31 i nr 2 spóźniają się z powodu przebudowy ul. Komorowickiej. Najdłużej stoją linie, których trasa przebiega w okolicach większych zakładów pracy ( takich, jak m.in. Fiat Auto Poland), czy w pobliżu centrów handlowych. Oczywiście, najbardziej oblegana jest ul. Wałowa, koło Sfery.
Zdaniem kierownika, może być jednak znacznie gorzej. Na razie bielszczanom sprzyja pogoda.
- W tym roku nie ma opóźnień spowodowanych nagłymi opadami śniegu – podkreśla Niehrebecki. - Ale w poprzednich latach autobusy niejednokrotnie wypadały z trasy z powodu braku odpowiednio posypanej szosy. Oczywiście, może się też zdążyć, że autobus zostanie wycofany ze względów bezpieczeństwa. Na szczęście, do tej pory w naszych pojazdach nie odnotowano wad układu kierowniczego. Np. nowe modele nie ruszą przy otwartych drzwiach. Czasem więc wystarczy awaria drzwi i już autobus wypada z kursu. W takich sytuacjach nie możemy wysłać pojazdu rezerwowego, bo nie mamy pieniędzy na zatrudnienie większej liczby kierowców
Trudności w poruszaniu się po bielskich drogach są najbardziej dotkliwe w godzinach porannych.
- Codziennie dojeżdżam autobusem do pracy - mówi pedagog
Joanna Kania. – Niestety, zdarza się, szczególnie przy porannych kursach po godzinie ósmej, że mój autobus wypada z rozkładu lub jedzie zupełnie o innej porze. Ostatnio np. miał przyjechać o 8.40, a był 15 minut wcześniej. Dobrze, że akurat stałam na przystanku, bo inaczej znowu spóźniłabym się do pracy.
Mówi Tomek Gala, uczeń Zespołu Szkół im. J. Tuwima w Bielsku-Białej.
- Do szkoły jeżdżę autobusami linii nr 15, 20 i 4. Moim zdaniem, rozkłady jazdy często nie zgadzają się z faktycznymi godzinami przyjazdu autobusów. Niektóre wypadają z kursów, inne się notorycznie spóźniają. Nie wiem nawet komu mogę się poskarżyć w tej sprawie i czy w ogóle przyniosłoby to jakiś skutek. Jestem zdziwiony, że nowe autobusy są często mniejsze od starych, przez co - szczególnie rano – panuje w pojazdach ogromny tłok.
Czy w obecnych warunkach istnieje jakiś sposób na poprawę działalności MZK? Przecież zakupując bilet, pasażerowie zawierają z przewoźnikiem swoistą umowę handlową, której elementem jest rozkład jazdy. Tymczasem w wyniku opóźnień w kursowaniu pojazdów, umowy dotrzymuje tylko klient. Gdy nie zapłaci za przejazd i zostanie na tym przyłapany, MZK będzie wszystkimi dostępnymi metodami dążył do windykacji należności.
- Zmiana trasy danej linii ma sens tylko w uzasadnionym przypadku, najczęściej z powodu przebudowy jakiejś ulicy – dodaje Wiesław Niehrebecki. - Np. obecnie dzieje się to na Wyzwolenia i Piekarskiej. Zapewniam jednak, że na bieżąco staramy się korygować rozkład jazdy. Zauważyliśmy, że w niedzielę z naszych usług korzysta mniej pasażerów. Chcemy więc zrezygnować z niektórych kursów. Natomiast w soboty autobusy powinny jeździć co najmniej trzy razy na godzinę. Za wyjątkiem poranka, kiedy pierwszy autobus odjeżdża później niż w dni powszednie. Dopiero po wybudowaniu obwodnicy w naszym mieście autobusy będą kursowały, jak w zegarku.
To ostatnie zdanie kierownika radzimy zapamiętać wszystkim czytelnikom, którzy zmuszeni są korzystać z usług MZK. Za parę lat, po oddaniu inwestycji do użytku będzie można rozliczyć kierownika ze zobowiązania. Chyba, że postara się o jeszcze mniej doskonały zegarek niż dotąd.
Agnieszka Pollak-Olszowska
Artykuł wyświetlono 2048 razy.
Klauzula informacyjna ›