Katastrofa przy Rychlińskiego
Czwartą porażkę z rzędu na własnym boisku ponieśli piłkarze Podbeskidzia. W niektórych fragmentach gry „Górale” prezentowali poziom piłkarski na poziomie A-klasy. To już nie jest kryzys. To jest ka-ta stro-fa!
Piłkarze Podbeskidzia zaprezentowali dziś nielicznej widowni dwa różne oblicza. W pierwszej odsłonie zespół „Górali” przypominał ekipę, która przez dwa kolejne sezony biła się o ekstraklasę. Lecz po przerwie widzieliśmy jedenastkę nie zasługującą na występy wśród drużyn zaplecza elity. Ale po kolei.
Początek spotkania był dosyć wyrównany, ale ze wskazaniem na gospodarzy. Z każdą minutą bielszczanie prezentowali się coraz lepiej. Podopiecznym Tomasza Świderskiego nie można było odmówić waleczności. W środku pola nieźle spisywał się Dariusz Kołodziej, który raz po raz strzałami z dystansu zagrażał bramce Jacka Gorczycy. „Kołkowi” sprzyjał wiatr. Jak się później okazało, to on po części rozdawał karty dzisiejszego wieczoru. Drużyna, która grała z wiatrem prezentowała się zdecydowanie lepiej.
Niezłą partię rozgrywał także Clemence Matawu, a na skrzydłach dosyć przyzwoicie prezentowali się Sylwester Patejuk i Damian Świerblewski. Dobra postawa miejscowych zaowocowała w końcu zdobyczą bramkową. W 34. minucie stały fragment gry po raz kolejny egzekwował Kołodziej. Jego dośrodkowanie okazało się strzałem, który zaskoczył zdezorientowanego golkipera „Gieksy”.
Kolejne dziesięć minut, to zdecydowana przewaga miejscowych. Na minutę przed zakończeniem pierwszej połowy powinno być 2:0 dla „Górali”. Piękną, koronkową akcję Podbeskidzia zakończył strzałem Patejuk. Gorczyca tylko w sobie wiadomy sposób wyszedł z tej opresji obronną ręką. Wydawało się, że drugie 45. minut przyniesie podwyższenie rezultatu i przełamanie fatalnej serii porażek „Górali” na Stadionie Miejskim.
Ale po wznowieniu gry katowiczanie ruszyli do zdecydowanych ataków. Postawili wysoko pressing i nie dali rozwinąć miejscowym skrzydeł. W 54. minucie stała się rzecz kuriozalna. Prosty strzał toczący się po murawie boiska zmierzał nieuchronnie w rękawice Joachima Miklera. Ten jednak w niewyjaśnionych okolicznościach wpuścił futbolówkę pomiędzy nogami.
Bramka w stylu Janusza Jojko zupełnie zdezorganizowała grę Podbeskidzia. Podopieczni Adama Nawałki niczym dzikie zwierzę rozpoczęli rozszarpywanie upolowanej zdobyczy. Pięć minut później katowiczanie wyszli na prowadzenie. Kamil Cholerzyński znalazł się w sytuacji „sam na sam” z Miklerem i nie dał mu żadnych szans na skuteczną interwencję. W tych fragmentach gry „Górale” prezentowali poziom piłkarski na poziomie A-klasy.
Zupełnie zdruzgotani gospodarze dali sobie strzelić kolejnego gola. Grzegorz Goncerz wykonywał korner, przy którym się poślizgnął. Z tego przypadkowego zagrania padła bramka rzadkiej urody. Piłkarz GKS pokonał Miklera bezpośrednio z rzutu rożnego tak, jak to kiedyś uczynił na Stadionie Śląskim Kazimierz Deyna. Później na boisku hulał porywisty wiatr i poza tym nie działo się nic godnego uwagi. Bielszczanie w fatalnym stylu stracili trzy punkty. Nienajlepiej też zachowali się zawodnicy Podbeskidzia w stosunku do kibiców z trybuny otwartej. Jedynie Sławomir Cienciała podszedł do nich i podziękował za wsparcie.
Temu zespołowi potrzebny jest potężny wstrząs. Trybuny stadionu przy Rychlińskiego huczały od plotek, bowiem wśród fanów zasiedli Kazimierz Kmiecik i Zdzisław Kapka. Kibice spekulowali więc, że jeden z nich zostanie następcą Marcina Brosza. Z drugiej zaś strony dochodziły głosy, że to przecież „kumple” Nawałki z Wisły Kraków i przyjechali podpatrywać warsztat szkoleniowy swojego kolegi.
Co bardziej „oświeceni” zapowiadali też rezygnację ze stanowiska prezesa Jerzego Wolasa. Jego następcą miałby zostać Janusz Okrzesik. Czy któraś z tych rewelacji znajdzie odzwierciedlenie w rzeczywistości? Okaże się zapewne już niebawem. Tymczasem zespół trenera Świderskiego musi pozbierać się po tej klęsce i spróbować wyrwać jakieś punkty Sandecji Nowy Sącz.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - GKS Katowice 1-3 (1-0)
1-0 - Kołodziej, 34 min
1-1 - Kamiński, 55 min
1-2 - Cholerzyński, 60 min
1-3 - Goncerz, 72 min
Podbeskidzie: Mikler - Cienciała, Konieczny, Dancik, Osiński - Świerblewski (76. Rocki), Kołodziej, Kanik, Matawu, Patejuk (84. Malinowski) - Bagnicki (59. Matusz).
GKS Katowice: Gorczyca - Cholerzyński, Napierała, Kamiński, Niechciał - Goncerz (78. Pytlarz), Hołota, Siedlarz (58. Sroka), Plewnia - Iwan, Kaliciak (88. Cieluch).
Żółte kartki: Świerblewski, Konieczny - Siedlarz, Cholerzyński.
Sędziował Sebastian Jarzębak (Bytom).
1-0 - Kołodziej, 34 min
1-1 - Kamiński, 55 min
1-2 - Cholerzyński, 60 min
1-3 - Goncerz, 72 min
Podbeskidzie: Mikler - Cienciała, Konieczny, Dancik, Osiński - Świerblewski (76. Rocki), Kołodziej, Kanik, Matawu, Patejuk (84. Malinowski) - Bagnicki (59. Matusz).
GKS Katowice: Gorczyca - Cholerzyński, Napierała, Kamiński, Niechciał - Goncerz (78. Pytlarz), Hołota, Siedlarz (58. Sroka), Plewnia - Iwan, Kaliciak (88. Cieluch).
Żółte kartki: Świerblewski, Konieczny - Siedlarz, Cholerzyński.
Sędziował Sebastian Jarzębak (Bytom).
pH
Artykuł wyświetlono 1442 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 12
iga
Idziecie w dół,na ostatnim meczu 900 osób,może na BKS przychodzi 300,ale oni będą zawsze,niezależnie od wyników,a co do tych 900 z TSP to dowiemy się niedługo:)
żenada i tyle
tam nawet 300 osób nie ma ,Stal wygrywa i tak na mecze przychodzi garstka ;BKS- Skalnik G. 250 osób ,BKS-Start N. też około 250
bielszczanin
myslę,że fani BKS-u powinni ograniczyc kpiący ton...i napinki na necie,bo jak widac mimo,że Stal wygrywa na jej mecze przychodzi 300-500 osób,a na mecze przegrywającego Podbeskidzia 1.500 w tych okolicznosciach smiech mnie ogarnia jak czytam,że Podbeskidzie po paru przegranych meczach przestanie istniec i w to miejsce klubem regionu stanie się BKS...między BKS-em a Podbeskidziem nadal jest przepasc organizacyjna...
Kibic 21
Ten artykuł to tylko "kopanie leżącego". "Gratulacje" dla autora.
bielszczanin1
do autora artykułu,prosze nie obrażać piłkarzy z "A"klasy bo niejedna drużyna wygrała by wczorajszy mecz ,przy takiej postawie jaki prezentował bramkarz
bielszczani1
pozostawić zawodników w spokoju,Brosza niedopuszczać bo on a nikt inny jest winien gry jaką prowadzą zawodnicy
gość
Jeszcze dużo wody upłynie w rzece Biała jak będą derby bitników trampkarzy z Podbeskidziem,na derby możecie sobie jechać do Rekordu albo do Wapienicy.W tą sobotę będzie już lepiej!
grasshooper
Co prawda to prawda, ale myślę, że przy Podbeskidziu na pewno mimo słabszej gry i nawet ewentualnego spadku część kibiców zostanie.Chorągiewki są wszędzie i jak BKS zacznie odnosić sukcesy to tacy też szybko się znajdą.Nie ma na to recepty.
ZŁ
Za rok szykują się derby, jestem ciekaw kto wtedy przyzna się do kibicowania Podbeskidziu, które jak szybko się pojawiło tak szybko zniknie wraz z kibicami, głodnymi dobrej piłki niezależnie od tego jak klub się nazywa, jakie ma tradycje. Lepsze 500 osób na lata niż 5 tys. na chwile sukcesu.
Koti
Pan Okrzesik? Wolne żarty,politycy niech się trzymają z daleka od tego klubu!
Paweł Hetnał
Tak sylabując ten wyraz zwykł mawiać śp. Zdzisław Ambroziak.
fan
Do autora - czemu to słowo jest przedzielone- ka-ta stro-fa! ?

Klauzula informacyjna ›