„Rzeczy dzieją się jak się dzieją, ponieważ dzieją się naraz”. To mantra powtarzana wiele razy podczas wykładu w Wyższej Szkole Bankowości i Finansów w Bielsku-Białej przez profesora Grzegorza Kołodko. Były minister finansów spotkał się w czwartek z obecnymi i potencjalnymi czytelnikami swojej nowej książki pt. „Wędrujacy świat”.
Filozofia całego wykładu była pochodną tego jednego zdania. Był on w gruncie rzeczy przeprowadzony przy pomocy przystępnego dla zgromadzonych - głównie młodych ludzi – języka. Miejscami było jednak zawile. No, ale mówiąc o ekonomii, gospodarce, inflacji, globalizacji i innych sprawach, nad którymi przeciętny człowiek nie zastanawia się na co dzień, trudno uniknąć fachowych słów i zwrotów. Nie zawsze zrozumiałych dla zwykłych zjadaczy chleba.
Profesor Grzegorz Kołodko jest naukowcem dużej klasy, autorem wielu książek i publikacji. Fachowiec o ogromnym doświadczeniu. W latach 1994 -1997 i 2002 - 2003 wicepremier i minister finansów w rządach czterech premierów: Waldemara Pawlaka, Józefa Oleksego, Włodzimierza Cimoszewicza i Leszka Millera. Nie można więc od niego żądać, aby mówił do przyszłej inteligencji – studentów, jak do przedszkolaków.
Choć w dniu wykładu kalendarz wskazywał datę 11 grudnia 2008 roku, to profesor przenosił nas trzy miliony lat wstecz i dobre parędziesiąt, a momentami nawet cały wiek naprzód. Najnowsza książka byłego wicepremiera pt. „Wędrujący świat” przerzuca nas w czasie w ten sam sposób. Reklamowana jako „odważna, przenikliwa diagnoza współczesności” jest też po części równie odważną i frapującą prognozą przyszłości. Na przykładzie tego, co już miało miejsce, na zasadzie analogii do zmian zachodzących w gospodarce w przeszłości profesor opowiadał, co może dziać się na świecie w kolejnych dekadach.
Żeby lepiej to zobrazować, dał przykład najświeższy. Zadał pytanie, które wszystkim chodzi po głowie. „Czy obecnego kryzysu dało się uniknąć?” Po czym sam na nie odpowiedział, że o ile trzy lata temu nie bylibyśmy już w stanie tego zrobić, 15 lat temu również mogłoby się to w pełni nie udać, to 30 lat temu moglibyśmy zapobiec obecnemu krachowi. I tak samo może być za 20 lat, kiedy świat dotknie jeszcze większy kryzys. A dotknie – jak twierdzi Kołodko.
Podczas wykładu autor publikacji chciał chyba dać nam i światu lekcję pokory, umiaru i ostudzić tych zachłanniejszych. Wyjawił, że z wyliczeń naukowców wynika, iż w bliskiej przyszłości człowiekowi potrzebne będą trzy kule ziemskie. Będą, jeśli wciąż będzie rosła liczba ludności na ziemi, a rozwój gospodarczy następował będzie w takim tempie, co dotychczas.
Profesorowi chodzi w szczególności o nadmierną eksploatację zasobów ziemi, głównie tych nieodnawialnych. Teza Grzegorza Kołodki nie brzmi optymistycznie, bo nawet jeśli optymiści łudzą się, że obecnie trwają poszukiwania tych dwóch brakujących planet, to na razie musimy sobie radzić z tą, którą otrzymaliśmy do dyspozycji.
Według profesora, rozwiązaniem nie jest zahamowanie rozwoju krajów biednych, ale zastopowanie tych, które osiągnęły już wysoki poziom. A że chciwość nie popłaca, były minister pokazał na przykładzie Stanów Zjednoczonych, które – według niego – na skutek zachłanności i braku chęci dzielenia się z innymi straciły swoją pozycję hegemona w świecie.
Na pytanie z sali, czy wybór nowego prezydenta przez Amerykanów może poprawić sytuację USA profesor odpowiedział twierdząco. Jego zdaniem, Obama ma szansę tą sytuację polepszyć. Czy ją wykorzysta, to już inna kwestia.
Podczas wykładu profesor wiele razy nawiązywał do obecnej w Polsce. Z jednej strony podkreślał, że mamy ogromne szczęście, ponieważ nasz kraj jest idealnie położony, co daje niebywałe możliwości rozwoju. Z drugiej zaś krytykował rządzących za brak umiejętności wykorzystywania tych naturalnych atutów.
W ciągu dwóch godzin spędzonych w auli kilka razy zganił też pseudo-naukowców, którzy nie służą prawdzie i nauce, lecz własnym interesom i politykom.
 - Wielu ekonomistów się nie myli. Oni po prostu kłamią, bo w polityce kłamstwo jest instrumentem do osiągnięcia celu - nacierał Kołodko.
Po wykładzie profesor bardzo spieszył się na pociąg i dlatego nie miał wiele czasu na dyskusję. Udało nam się jednak zadać mu pytanie dotyczące Bielska-Białej, czyli gospodarki i sytuacji ekonomicznej już nie w skali globalnej, ale regionalnej. Zapytaliśmy więc, jak obecny kryzys gospodarczy może wpływać na nasze miasto, jakie może mieć skutki dla jego mieszkańców. Profesor zaczął od negatywnych aspektów, jak możliwość utraty pracy, brak napływu lub cofnięcie się kapitału zagranicznego ze stolicy Podbeskidzia. Okazuje się jednak, że możemy też skorzystać na kryzysie, np. w formie powracających zza granicy do rodzinnego miasta fachowców, którzy przywiozą ze sobą doświadczenie i nową wiedzę.
Kryzysy były, są i będą. Od zawsze byli biedni i bogaci i tak też zostanie. Światem rządzą pewne reguły, których nawet politycy nie są w stanie zmienić. Mogą jedynie niektóre procesy przyspieszyć lub spowolnić. Ot i cała filozofia profesora Kołodki. Ekonomisty i polityka w jednym.
 
                                                                                         Magdalena Dydo