Karp też człowiek
Już od listopada trwają gorączkowe przygotowania do nadchodzących świąt Bożego Narodzenia. Niestety, często odbywają się one kosztem środowiska naturalnego. Symbolami nieprzyjaznych przyrodzie działań człowieka są tortury wigilijnego karpia oraz niekontrolowana wycinka drzew iglastych.
Jak co roku, sklepy, stoiska i targowiska w Bielsku-Białej zapełniają się handlarzami żywymi karpiami. Na pewno większość z nas miała okazję zobaczyć, w jakich warunkach ryby są przechowywane i zabijane. Często po kilkanaście żywych karpi trzymanych jest w niewielkim pojemniku z małą ilością wody. Zakupiona ryba jest ważona, a następnie pakowana do foliowego worka.
Klub Gaja już od 10 lat prowadzi akcję pod hasłem: „Jeszcze żywy karp”. - Dla społeczeństwa jest ona najbardziej widoczna w okresie przedświątecznym, w rzeczywistości działamy przez cały rok - mówi Paweł Grzybowski, członek Klubu Gaja.
Może w niej uczestniczyć każdy. Wystarczy przestrzegać kilku zasad. Po pierwsze, kupując rybę, pod żadnym pozorem nie zgadzajmy się na pakowanie jej w foliowy worek. W ten sposób ryba będzie powoli umierać przez uduszenie. Po drugie, jeśli chcemy przynieść do domu żywą rybę, zabierzmy ze sobą do sklepu wiadro. Wreszcie po trzecie, swoją wiedzą o niewłaściwym traktowaniu ryb przez sprzedawców i kupujących dzielmy się z innymi. W każdym przypadku - gdy naszym zdaniem warunki transportu, sprzedaży lub uśmiercania nie są zgodne z prawem - trzeba to zgłosić do odpowiednich służb. Najlepiej pisemny wniosek złożyć do powiatowego lekarza weterynarii.
Co roku w grudniu Klub Gaja organizuje w różnych miastach kraju happeningi informacyjne, podczas których wykupuje żywe karpie, by po chwili z powrotem wrzucić je do stawów i jezior. Ale nieodpowiednie warunki sprzedaży ryb nie są jedynym przedświątecznym, ekologicznym problemem w naszym regionie. Od kilku lat nadleśnictwo walczy bowiem z nielegalną wycinką drzew iglastych w lasach państwowych. Co roku służba leśna wraz z policją patrolują tereny znajdujące się w pobliżu dróg dojazdowych i domów mieszkalnych, aby uniknąć tego rabunku.
- W tym roku w naszych lasach nie odnotowaliśmy jeszcze znaczącej liczby takich przypadków - podkreśla Andrzej Klimek z Nadleśnictwa Wisła. - Myślę, że z jednej strony ludzie coraz częściej kupują sztuczne drzewka, a z drugiej mamy jeszcze wiele zbyt małych jodeł, by mogły być dla kogoś atrakcyjną zdobyczą na święta.
Podobno dzieci i ryby głosu nie mają. Ale przecież zgodnie z tradycją wigilijną, każde stworzenie boże raz do roku odzywa się ludzkim głosem. Ciekawe, co powiedziałby nam karp, gdyby przypadkiem przeżył tortury, które na święta szykują dla niego ludzie?

Klauzula informacyjna ›