Siatkarze BBTS po raz kolejny przyprawili swoich sympatyków o drżenie serca. Wczoraj, po ostrej wymianie ciosów odprawili z kwitkiem Trefl Gdańsk.
 
Pierwsza partia nie była najlepsza w wykonaniu bielszczan. Spadkowicz z PlusLigi pokazał, że będzie walczył o powrót do elity. Gdańszczanie pewnie wygrali premierowego seta. W drugiej partii niespodziewanie role się odwróciły. To podopieczni Przemysława Michalczyka grali, jak wyrafinowani rutyniarze. Zwycięstwo do 17 punktów było przekonujące i wydawało się, że to gospodarze wygrają kolejną odsłonę.
 
Trzeci set był bardzo wyrównany. Siatkarze BBTS dotrzymywali kroku rywalom. W końcówce więcej zimnej krwi zachowali goście i to oni objęli prowadzenie w tym meczu. Czwarta partia, to znowu spora przewaga bielszczan i kolejna wygrana do 17.
 
Zawodnicy trenera Michalczyka przegrywali w pewnym momencie w tie-breaku 8:10, ale to oni w ostatnich zagraniach tego meczu sprawniej trzymali nerwy na wodzy, by ostatecznie zwyciężyć 15:13. Bielszczanie wygrali drugi mecz z rzędu po pięciosetowym dreszczowcu. Oby jak najczęściej takie horrory kończyły się zwycięstwami naszych siatkarzy.
 
                                     BBTS Bielsko-Biała – Trefl Gdańsk 3:2 (17:25, 25:16, 21:25, 25:17, 15:13)

BBTS: Walendzik, Kałasz, Warda, Gutkowski, Dekker, Owczarski, Czauderna (l) oraz Surma, Jajszczak.
 
pH