Nie jestem z kamienia
Rozmowa z posłem na Sejm RP Stanisławem Piętą.
Czy Bielsko-Biała odnosi jakieś korzyści z tego, że jest największym miastem okręgu wyborczego?
- Nie dostrzegam takich, zwłaszcza w tej kadencji. O kolejności na listach wyborczych decydują kierownictwa partii politycznych. Zdarza się, że znajdują się na nich osoby nie związane dotąd z okręgiem. Na szczęście, wszyscy bielscy parlamentarzyści pochodzą z okręgu wyborczego, z którego startują w wyborach. Jestem przekonany, że każdy z nas robi wszystko co możliwe dla dobra regionu. Ale posłowie - jak chce Konstytucja - są przedstawicielami całego Narodu. Dlatego musimy się czasami podporządkować dyscyplinie klubowej. To naturalne, bez takiej zasady stanowienie prawa byłoby niemożliwe.
Czy wiele było sytuacji, gdy złamał pan tę dyscyplinę?
- W ubiegłej kadencji byłem przewodniczącym komisji nadzwyczajnej do przygotowania projektów zmian w ustawie lustracyjnej i ustawie o IPN. Ustawa przeszła przez parlament, ale później poprawki zgłosił Pan Prezydent RP. Głosowałem przeciwko tym poprawkom, zgodnie z wcześniej głoszonym poglądem na ten temat.
To był konflikt na tle ideowym. Mnie natomiast interesuje inna sytuacja. Czy kiedykolwiek, gdy zachodził konflikt między interesem partii a dobrem regionu, opowiedział się pan za tym drugim?
- Nie przypominam sobie podobnego rozdarcia, musiałbym to sprawdzić. Brałem udział w tysiącach głosowań.
W obecnej kadencji na posiedzeniach plenarnych zabierał pan głos 64 razy. W ilu przypadkach pańskie wystąpienie dotyczyło spraw bielskich?
- Zapewne w kilku. Proszę jednak pamiętać, że poseł pracuje dla wyborców nie tylko na sejmowej mównicy. W poprzedniej kadencji Sejmu, dzięki właściwym decyzjom Ministerstwa Skarbu, udało się wyprowadzić bielski Polmos z poważnych kłopotów. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli zapoznać się z wynikami kontroli NIK w tym przedsiębiorstwie. Ponadto zwróciłem się do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w sprawie wybudowania w Bielsku-Białej nowej siedziby dla Archiwum Państwowego oraz do Instytutu Pamięci Narodowej celem utworzenia placówki edukacyjnej IPN w naszym mieście. Od dawna staram się integrować lokalną społeczność wokół pozytywnych inicjatyw. Myślę tutaj o przywróceniu pamięci historycznej i spopularyzowaniu lokalnej historii żołnierzy NSZ. Cieszę się, że sukcesem zakończyła się akcja Komitetu Solidarni z Gruzją. Ponadto podejmuję wiele interwencji w sprawach obywateli. Udzielam bezpłatnych porad prawnych, organizuję akcje charytatywne. Staram się wspierać także działania młodych ludzi, którzy podejmują prace ważne społecznie.
W maju br. zgłosił pan interpelację w sprawie zagrożenia zdrowia chorych leczonych przy użyciu preparatów, które mogą pochodzić od homoseksualistów. Jak pan ocenia, ilu bielszczan problem ów dotyczy?
- Jako posłowie powinniśmy dostrzegać zagrożenia o zasięgu ponadregionalnym. Do tej interpelacji skłoniła mnie akcja propagandowa środowisk homolewicowych, które głośno krzyczały, że są dyskryminowane przez stacje krwiodawstwa. My nie oceniamy ludzi według ich orientacji seksualnej. Pewne zachowania seksualne wiążą się jednak z potencjalnymi zagrożeniami dla całej populacji. Nic więc dziwnego, że stacje wprowadziły procedurę zapobiegającą niebezpieczeństwu wykorzystania krwi pochodzącej od osób należących do tzw. grup ryzyka. Nie można w imię politycznej poprawności zamykać oczu na głupstwo nawet wówczas, gdy jest promowane i chronione przez lewicowe media.
Nie sądzi pan, że pan i pańscy koledzy ulegacie takiej wojennej psychozie, która każe wam co rusz znajdować sobie przeciwnika, by nie dać o sobie zapomnieć opinii publicznej?
- Nie ulegamy żadnej psychozie, do tych spraw podchodzimy ze spokojem. Widzimy jednak, że środowiska promujące dewiacje wyspecjalizowały się w propagandowym tworzeniu sytuacji rzekomego zagrożenia swoich wolności obywatelskich. To kreacja sztucznych problemów, nagłaśnianie aktów rzekomego prześladowaniu osób o odmiennej orientacji seksualnej. Tak naprawdę jednak nikt nie ma ochoty naruszać ich praw. Przeciwnie. To oni wchodzą swoimi uprzedzeniami czy fobiami w przestrzeń publiczną. Ostatnio czytam, że pewna nauczycielka z Kędzierzyna Koźla będzie organizowała teatrzyk homoseksualny, który ma występować w szkołach podstawowych. W przedszkolach promowana będzie bajka o dwóch homoseksualnych pingwinach. W katalogu firmy „IKEA” dwóch mężczyzn o tej samej orientacji prezentuje zalety wyrobów tej firmy. Podobne zachowania są sprzeczne z dobrymi obyczajami i chrześcijańską tożsamością naszego Narodu. Ubolewam nad takimi ekscesami.
Czy państwo może ingerować w działalność reklamową prywatnego podmiotu gospodarczego?
- Mamy obecnie do czynienia z wyraźną inwazją homoideologii w przestrzeni publicznej. Każdy ma prawo przeciwstawić się obrażaniu dobrych obyczajów. W szczególności - katolik i poseł RP. Katalog firmy IKEA jest dostępny także dla dzieci. Każdy z nas może mocą własnej decyzji odnieść się do działań danego podmiotu. Uważam, że w Bielsku-Białej jest tyle dobrych sklepów meblowych, że niekoniecznie należy dokonywać zakupów w firmie, która daje dowód drastycznego lekceważenia naszej tradycji.
Ostatnia jak dotąd pańska interpelacja dotyczyła powtarzających się aktów agresji wobec chrześcijan w Wietnamie i Indiach. Jaką dostał pan odpowiedź?
- Otrzymałem ją wczoraj. Odpowiedź przygotował wiceminister Jan Borkowski. Wynika z niej, że w Orisie maoistyczna bojówka zamordowała kilku działaczy partii hinduistycznej VHP (Vishwa Hindu Parishad). Ofiarami odwetu stali się miejscowi chrześcijanie. To klasyczne działanie komunistów - doprowadzić do maksymalnego napięcia i walk wewnętrznych. Zalecał to bolszewikom już Lenin. Natomiast katolicy w Wietnamie domagają się zwrotu siedziby Nuncjatury Apostolskiej. W odpowiedzi komunistyczne władze używają wobec protestujących pałek elektrycznych i gazów łzawiących. Całe pismo zamieszczę na mojej stronie internetowej www.spieta.com.pl.
Z pańskiego dorobku sejmowego w tej kadencji wynika, że tylko trzy zapytania złożone marszałkowi dotyczyły bezpośrednio spraw bielskich.
- Regulamin Sejmu przesądza, w jakich sprawach należy składać interpelację, a w jakich zapytanie poselskie. Kwestie lokalne powinny być poruszane raczej w formie zapytania poselskiego. Nie widzę tutaj żadnego problemu.
Tzw. sprawa Handzlika nie jest jednak problemem o charakterze lokalnym. Chodzi w niej nie tylko o ukaranie osób winnych nadużyć, lecz korektę prawa, aby nie tolerowało patologii w systemie oświaty publicznej. Potrzebna jest inicjatywa ustawodawcza. Prawo do jej zgłoszenia ma również Klub PiS.
- W rezultacie afery w szkole rzemieślniczej nasze miasto odniosło poważne straty wizerunkowe. W tej sytuacji dostrzegam bardziej skuteczne rozwiązania niż zapytanie poselskie. Obiecuję, że będę przekonywał władze mojego klubu parlamentarnego do zgłoszenia odpowiedniej nowelizacji. Uważam, że do szkół powinna trafiać subwencja, a nie dotacja - to pozwoli w pełni kontrolować przepływ środków. Zanim to nastąpi, chcę zasięgnąć opinii ekspertów. Dla Bielska-Białej sprawa jednak nie wydaje się już tak pilna, gdyż organem prowadzącym szkołę rzemieślniczą ponownie stało się miasto. Natomiast uważam, że nie byłoby źle, gdyby osoby tak dobrze wynagrodzone z pieniędzy publicznych, część pobranych kwot przeznaczyły na cele charytatywne.
W ostatnim roku z pańskiej deklaracji majątkowej złożonej w Sejmie znikło 12-letnie Volvo. Czy trzeba było sprzedać auto, bo kasy z parlamentu nie starcza na życie godne posła? Przypomnę, że zadeklarował pan roczny dochód z tytułu uposażenia sejmowego w kwocie ponad 130 tys. zł plus dieta poselska.
- Nie sprzedałem samochodu. Niestety, moje auto straciło na wartości i nie kwalifikuje się już do umieszczania w rejestrze. Na nowy samochód mnie nie stać. Nie zatrzymuję całego wynagrodzenia dla siebie, staram się wspierać różne inicjatywy charytatywne i społeczne. Poza tym pamiętam, że posłem się tylko bywa.
Poseł Pięta zbiera do skarpety na ciężkie czasy?
- Wiem, że otrzymuję z Sejmu niemałe pieniądze. Ale proszę mnie zrozumieć. Byłem już raz w takiej sytuacji, gdy przestałem być radnym w Bielsku-Białej i przez pewien czas nie mogłem znaleźć posady. W swojej działalności politycznej podejmuję sprawy, które niekoniecznie muszą podobać się potencjalnym pracodawcom. Pewna część bielskich biznesmenów, samorządowców i urzędników państwowych ma komunistyczny rodowód i to może mieć swoje konsekwencje. Tak więc teraz chcę zapewnić mojej rodzinie minimum bezpieczeństwa.
Jest pan członkiem Polsko-Peruwiańskiej Grupy Parlamentarnej. Zabrał pana premier Tusk na tę słynną eskapadę do Peru?
- Kolega poseł z PO poprosił mnie, abym zapisał się do tej grupy. Nawet gdyby mnie wołami ciągnęli, to nie pojechałbym na tę wycieczkę. Mam dużo pracy w Sejmie i w okręgu. Z sympatią spoglądam na odległe państwo z Ameryki Południowej. Doceniam wolę reformowania gospodarki przez Peruwiańczyków. Podziwiam konsekwencję, z jaką rozprawili się z komunistyczną partyzantką spod znaku „Świetlistego Szlaku”.
Krajowe media niezbyt często przypominają o pańskim istnieniu. Czy trzeba zrobić coś spektakularnego, aby ludzie mogli zapamiętać nazwisko posła? Np. aktywnie uczestniczyć w grandzie na posiedzeniu komisji regulaminowej, która miała debatować nad odebraniem immunitetu pośle Ziobro?
- Nie przejmuję się częstotliwością, z jaką media - jak Pan to ujął - „przypominają o moim istnieniu”. Proszę porównać obecność w mediach wszystkich parlamentarzystów z Podbeskidzia. Myślę, że nie znajdę się na końcu tabeli. To prawda, miałem swój udział w posiedzeniu komisji regulaminowej. Uważam jednak, że posłowie PiS zostali sprowokowani skandalicznym - w moim przekonaniu - postępowaniem pana marszałka Niesiołowskiego, który pozbawił pana posła Zbigniewa Ziobro prawa do obrony. Uległem gorącej atmosferze sali obrad, ale nie jestem z kamienia i nie mogłem spokojnie przyglądać się naginaniu procedur w celu upokorzenia jednego z najlepszych ministrów naszego rządu..
Czy publicznie powtórzyłby pan jeszcze raz słowa, które przypisał panu poseł Artur Górski na temat końca cywilizacji białego człowieka w związku z wyborem Baracka Obamy na prezydenta USA?
- W wystąpieniu posła Górskiego nie było nawet grama treści o charakterze rasistowskim. Ani ja, ani on, ani nikt w PiS nie jest rasistą. Chodzi tu o konflikt wartości, które zakorzenione są w cywilizacji europejskiej czy mówiąc inaczej - w cywilizacji judeochrześcijańskiej, z zasadami, które bliskie są prezydentowi elektowi. Pamiętajmy, że prezydentem USA zostanie człowiek, który w młodości palił marihuanę i zażywał kokainę. Dzisiaj opowiada się za homoseksualnymi małżeństwami, aborcją i eksperymentami na ludzkich embrionach. Ten wybór będzie miał wielkie znaczenie nie tylko dla USA, ale i całego świata. Każdy ma prawo do swojej oceny. Proszę przypomnieć sobie, ile złego powiedziano o prezydencie Bushu. Czy ma być tak, że jednych opluwa się nieustannie, a o innych nie można powiedzieć jednego słowa prawdy? Uważam, że zapowiadane zmiany w polityce zagranicznej USA mogą niepokoić Polaków. Znam historię i wiem czym może skończyć się kurs na zbliżenie z Rosją. Na naszych oczach umiera NATO. Jeżeli jeszcze USA „wymiękną”, to czekają nas bardzo poważne kłopoty. Jacek Kaczmarski śpiewał kiedyś „wiemy co było i wiemy co będzie”. Niestety, na politycznym horyzoncie można już dostrzec nową Jałtę.
Bielscy parlamentarzyści systematycznie biorą udział w sesjach Rady Miejskiej. Radni robią wam uprzejmość, przysyłając zaproszenia wraz z porządkiem obrad?
- Ustawa przyznaje nam prawo uczestniczenia w sesjach. Kiedy sam byłem radnym, to także na obrady zapraszaliśmy ówczesnych parlamentarzystów. To jest dobra tradycja. Wielokrotnie zabierałem głos na sesjach Rady Miejskiej w Bielsku-Białej. Występowałem w obronie bielskiej delegatury Urzędu Wojewódzkiego, namawiałem do przyłączenia się do Podbeskidzkiego Komitetu Solidarni z Gruzją, zwracałem uwagę na konieczność odpowiedniego uhonorowania polskich patriotów w Bielsku-Białej, a także krytykowałem poważne nieprawidłowości w pracy bielskiego urzędu.
Ma pan jakieś możliwości nacisku na władzę lokalną, aby przeforsować własne pomysły na rozwój miasta?
- Mogę tylko prosić i apelować. W ubiegłej kadencji bielscy parlamentarzyści z PiS potrafili zablokować decyzję o likwidacji delegatury Urzędu Wojewódzkiego w Bielsku-Białej. Sprawa wróciła w obecnej kadencji Rząd PO-PSL przesłał do Sejmu projekt ustawy o wojewodzie i administracji rządowej w województwie, który zapowiada likwidację placówki do końca 2009 r. Dzisiaj mogę tylko prosić władze miasta, aby zwróciły się do rządu z odpowiednim apelem. W przypadku likwidacji delegatury znacznie wydłuży się droga obywatela do urzędu, a kilkadziesiąt osób straci pracę.
Czy kiedykolwiek radni ulegli pańskim perswazjom?
- Rada Miejska składa się z 25 radnych. Tylko ośmiu z nich to przedstawiciele PiS. Za spełnienie moich oczekiwań mogę uznać wycofanie się władz miejskich z prywatyzacji Prefabetu i dymisję pana przewodniczącego Wiesława Handzlika. Prawo i Sprawiedliwość w Bielsku-Białej stopniowo umacnia swoją pozycję. Przybywa wartościowych członków. Tworzymy zaplecze ekspertów i przygotowujemy program dla miasta. Uważam, że w wyborach w 2010 r. uwolnimy nasze miasto z peerelowskich układów i wówczas moje perswazje będą miały jeszcze większą moc przekonywania.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Robert Kowal
Czy Bielsko-Biała odnosi jakieś korzyści z tego, że jest największym miastem okręgu wyborczego?
- Nie dostrzegam takich, zwłaszcza w tej kadencji. O kolejności na listach wyborczych decydują kierownictwa partii politycznych. Zdarza się, że znajdują się na nich osoby nie związane dotąd z okręgiem. Na szczęście, wszyscy bielscy parlamentarzyści pochodzą z okręgu wyborczego, z którego startują w wyborach. Jestem przekonany, że każdy z nas robi wszystko co możliwe dla dobra regionu. Ale posłowie - jak chce Konstytucja - są przedstawicielami całego Narodu. Dlatego musimy się czasami podporządkować dyscyplinie klubowej. To naturalne, bez takiej zasady stanowienie prawa byłoby niemożliwe.
Czy wiele było sytuacji, gdy złamał pan tę dyscyplinę?
- W ubiegłej kadencji byłem przewodniczącym komisji nadzwyczajnej do przygotowania projektów zmian w ustawie lustracyjnej i ustawie o IPN. Ustawa przeszła przez parlament, ale później poprawki zgłosił Pan Prezydent RP. Głosowałem przeciwko tym poprawkom, zgodnie z wcześniej głoszonym poglądem na ten temat.
Nie przypominam sobie
To był konflikt na tle ideowym. Mnie natomiast interesuje inna sytuacja. Czy kiedykolwiek, gdy zachodził konflikt między interesem partii a dobrem regionu, opowiedział się pan za tym drugim?
- Nie przypominam sobie podobnego rozdarcia, musiałbym to sprawdzić. Brałem udział w tysiącach głosowań.
W obecnej kadencji na posiedzeniach plenarnych zabierał pan głos 64 razy. W ilu przypadkach pańskie wystąpienie dotyczyło spraw bielskich?
- Zapewne w kilku. Proszę jednak pamiętać, że poseł pracuje dla wyborców nie tylko na sejmowej mównicy. W poprzedniej kadencji Sejmu, dzięki właściwym decyzjom Ministerstwa Skarbu, udało się wyprowadzić bielski Polmos z poważnych kłopotów. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli zapoznać się z wynikami kontroli NIK w tym przedsiębiorstwie. Ponadto zwróciłem się do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w sprawie wybudowania w Bielsku-Białej nowej siedziby dla Archiwum Państwowego oraz do Instytutu Pamięci Narodowej celem utworzenia placówki edukacyjnej IPN w naszym mieście. Od dawna staram się integrować lokalną społeczność wokół pozytywnych inicjatyw. Myślę tutaj o przywróceniu pamięci historycznej i spopularyzowaniu lokalnej historii żołnierzy NSZ. Cieszę się, że sukcesem zakończyła się akcja Komitetu Solidarni z Gruzją. Ponadto podejmuję wiele interwencji w sprawach obywateli. Udzielam bezpłatnych porad prawnych, organizuję akcje charytatywne. Staram się wspierać także działania młodych ludzi, którzy podejmują prace ważne społecznie.
W maju br. zgłosił pan interpelację w sprawie zagrożenia zdrowia chorych leczonych przy użyciu preparatów, które mogą pochodzić od homoseksualistów. Jak pan ocenia, ilu bielszczan problem ów dotyczy?
- Jako posłowie powinniśmy dostrzegać zagrożenia o zasięgu ponadregionalnym. Do tej interpelacji skłoniła mnie akcja propagandowa środowisk homolewicowych, które głośno krzyczały, że są dyskryminowane przez stacje krwiodawstwa. My nie oceniamy ludzi według ich orientacji seksualnej. Pewne zachowania seksualne wiążą się jednak z potencjalnymi zagrożeniami dla całej populacji. Nic więc dziwnego, że stacje wprowadziły procedurę zapobiegającą niebezpieczeństwu wykorzystania krwi pochodzącej od osób należących do tzw. grup ryzyka. Nie można w imię politycznej poprawności zamykać oczu na głupstwo nawet wówczas, gdy jest promowane i chronione przez lewicowe media.
Nie sądzi pan, że pan i pańscy koledzy ulegacie takiej wojennej psychozie, która każe wam co rusz znajdować sobie przeciwnika, by nie dać o sobie zapomnieć opinii publicznej?
- Nie ulegamy żadnej psychozie, do tych spraw podchodzimy ze spokojem. Widzimy jednak, że środowiska promujące dewiacje wyspecjalizowały się w propagandowym tworzeniu sytuacji rzekomego zagrożenia swoich wolności obywatelskich. To kreacja sztucznych problemów, nagłaśnianie aktów rzekomego prześladowaniu osób o odmiennej orientacji seksualnej. Tak naprawdę jednak nikt nie ma ochoty naruszać ich praw. Przeciwnie. To oni wchodzą swoimi uprzedzeniami czy fobiami w przestrzeń publiczną. Ostatnio czytam, że pewna nauczycielka z Kędzierzyna Koźla będzie organizowała teatrzyk homoseksualny, który ma występować w szkołach podstawowych. W przedszkolach promowana będzie bajka o dwóch homoseksualnych pingwinach. W katalogu firmy „IKEA” dwóch mężczyzn o tej samej orientacji prezentuje zalety wyrobów tej firmy. Podobne zachowania są sprzeczne z dobrymi obyczajami i chrześcijańską tożsamością naszego Narodu. Ubolewam nad takimi ekscesami.
Inwazja homoideologii
Czy państwo może ingerować w działalność reklamową prywatnego podmiotu gospodarczego?
- Mamy obecnie do czynienia z wyraźną inwazją homoideologii w przestrzeni publicznej. Każdy ma prawo przeciwstawić się obrażaniu dobrych obyczajów. W szczególności - katolik i poseł RP. Katalog firmy IKEA jest dostępny także dla dzieci. Każdy z nas może mocą własnej decyzji odnieść się do działań danego podmiotu. Uważam, że w Bielsku-Białej jest tyle dobrych sklepów meblowych, że niekoniecznie należy dokonywać zakupów w firmie, która daje dowód drastycznego lekceważenia naszej tradycji.
Ostatnia jak dotąd pańska interpelacja dotyczyła powtarzających się aktów agresji wobec chrześcijan w Wietnamie i Indiach. Jaką dostał pan odpowiedź?
- Otrzymałem ją wczoraj. Odpowiedź przygotował wiceminister Jan Borkowski. Wynika z niej, że w Orisie maoistyczna bojówka zamordowała kilku działaczy partii hinduistycznej VHP (Vishwa Hindu Parishad). Ofiarami odwetu stali się miejscowi chrześcijanie. To klasyczne działanie komunistów - doprowadzić do maksymalnego napięcia i walk wewnętrznych. Zalecał to bolszewikom już Lenin. Natomiast katolicy w Wietnamie domagają się zwrotu siedziby Nuncjatury Apostolskiej. W odpowiedzi komunistyczne władze używają wobec protestujących pałek elektrycznych i gazów łzawiących. Całe pismo zamieszczę na mojej stronie internetowej www.spieta.com.pl.
Z pańskiego dorobku sejmowego w tej kadencji wynika, że tylko trzy zapytania złożone marszałkowi dotyczyły bezpośrednio spraw bielskich.
- Regulamin Sejmu przesądza, w jakich sprawach należy składać interpelację, a w jakich zapytanie poselskie. Kwestie lokalne powinny być poruszane raczej w formie zapytania poselskiego. Nie widzę tutaj żadnego problemu.
Tzw. sprawa Handzlika nie jest jednak problemem o charakterze lokalnym. Chodzi w niej nie tylko o ukaranie osób winnych nadużyć, lecz korektę prawa, aby nie tolerowało patologii w systemie oświaty publicznej. Potrzebna jest inicjatywa ustawodawcza. Prawo do jej zgłoszenia ma również Klub PiS.
- W rezultacie afery w szkole rzemieślniczej nasze miasto odniosło poważne straty wizerunkowe. W tej sytuacji dostrzegam bardziej skuteczne rozwiązania niż zapytanie poselskie. Obiecuję, że będę przekonywał władze mojego klubu parlamentarnego do zgłoszenia odpowiedniej nowelizacji. Uważam, że do szkół powinna trafiać subwencja, a nie dotacja - to pozwoli w pełni kontrolować przepływ środków. Zanim to nastąpi, chcę zasięgnąć opinii ekspertów. Dla Bielska-Białej sprawa jednak nie wydaje się już tak pilna, gdyż organem prowadzącym szkołę rzemieślniczą ponownie stało się miasto. Natomiast uważam, że nie byłoby źle, gdyby osoby tak dobrze wynagrodzone z pieniędzy publicznych, część pobranych kwot przeznaczyły na cele charytatywne.
Moje auto straciło na wartości
W ostatnim roku z pańskiej deklaracji majątkowej złożonej w Sejmie znikło 12-letnie Volvo. Czy trzeba było sprzedać auto, bo kasy z parlamentu nie starcza na życie godne posła? Przypomnę, że zadeklarował pan roczny dochód z tytułu uposażenia sejmowego w kwocie ponad 130 tys. zł plus dieta poselska.
- Nie sprzedałem samochodu. Niestety, moje auto straciło na wartości i nie kwalifikuje się już do umieszczania w rejestrze. Na nowy samochód mnie nie stać. Nie zatrzymuję całego wynagrodzenia dla siebie, staram się wspierać różne inicjatywy charytatywne i społeczne. Poza tym pamiętam, że posłem się tylko bywa.
Poseł Pięta zbiera do skarpety na ciężkie czasy?
- Wiem, że otrzymuję z Sejmu niemałe pieniądze. Ale proszę mnie zrozumieć. Byłem już raz w takiej sytuacji, gdy przestałem być radnym w Bielsku-Białej i przez pewien czas nie mogłem znaleźć posady. W swojej działalności politycznej podejmuję sprawy, które niekoniecznie muszą podobać się potencjalnym pracodawcom. Pewna część bielskich biznesmenów, samorządowców i urzędników państwowych ma komunistyczny rodowód i to może mieć swoje konsekwencje. Tak więc teraz chcę zapewnić mojej rodzinie minimum bezpieczeństwa.
Jest pan członkiem Polsko-Peruwiańskiej Grupy Parlamentarnej. Zabrał pana premier Tusk na tę słynną eskapadę do Peru?
- Kolega poseł z PO poprosił mnie, abym zapisał się do tej grupy. Nawet gdyby mnie wołami ciągnęli, to nie pojechałbym na tę wycieczkę. Mam dużo pracy w Sejmie i w okręgu. Z sympatią spoglądam na odległe państwo z Ameryki Południowej. Doceniam wolę reformowania gospodarki przez Peruwiańczyków. Podziwiam konsekwencję, z jaką rozprawili się z komunistyczną partyzantką spod znaku „Świetlistego Szlaku”.
Krajowe media niezbyt często przypominają o pańskim istnieniu. Czy trzeba zrobić coś spektakularnego, aby ludzie mogli zapamiętać nazwisko posła? Np. aktywnie uczestniczyć w grandzie na posiedzeniu komisji regulaminowej, która miała debatować nad odebraniem immunitetu pośle Ziobro?
- Nie przejmuję się częstotliwością, z jaką media - jak Pan to ujął - „przypominają o moim istnieniu”. Proszę porównać obecność w mediach wszystkich parlamentarzystów z Podbeskidzia. Myślę, że nie znajdę się na końcu tabeli. To prawda, miałem swój udział w posiedzeniu komisji regulaminowej. Uważam jednak, że posłowie PiS zostali sprowokowani skandalicznym - w moim przekonaniu - postępowaniem pana marszałka Niesiołowskiego, który pozbawił pana posła Zbigniewa Ziobro prawa do obrony. Uległem gorącej atmosferze sali obrad, ale nie jestem z kamienia i nie mogłem spokojnie przyglądać się naginaniu procedur w celu upokorzenia jednego z najlepszych ministrów naszego rządu..
Mogę prosić i apelować
Czy publicznie powtórzyłby pan jeszcze raz słowa, które przypisał panu poseł Artur Górski na temat końca cywilizacji białego człowieka w związku z wyborem Baracka Obamy na prezydenta USA?
- W wystąpieniu posła Górskiego nie było nawet grama treści o charakterze rasistowskim. Ani ja, ani on, ani nikt w PiS nie jest rasistą. Chodzi tu o konflikt wartości, które zakorzenione są w cywilizacji europejskiej czy mówiąc inaczej - w cywilizacji judeochrześcijańskiej, z zasadami, które bliskie są prezydentowi elektowi. Pamiętajmy, że prezydentem USA zostanie człowiek, który w młodości palił marihuanę i zażywał kokainę. Dzisiaj opowiada się za homoseksualnymi małżeństwami, aborcją i eksperymentami na ludzkich embrionach. Ten wybór będzie miał wielkie znaczenie nie tylko dla USA, ale i całego świata. Każdy ma prawo do swojej oceny. Proszę przypomnieć sobie, ile złego powiedziano o prezydencie Bushu. Czy ma być tak, że jednych opluwa się nieustannie, a o innych nie można powiedzieć jednego słowa prawdy? Uważam, że zapowiadane zmiany w polityce zagranicznej USA mogą niepokoić Polaków. Znam historię i wiem czym może skończyć się kurs na zbliżenie z Rosją. Na naszych oczach umiera NATO. Jeżeli jeszcze USA „wymiękną”, to czekają nas bardzo poważne kłopoty. Jacek Kaczmarski śpiewał kiedyś „wiemy co było i wiemy co będzie”. Niestety, na politycznym horyzoncie można już dostrzec nową Jałtę.
Bielscy parlamentarzyści systematycznie biorą udział w sesjach Rady Miejskiej. Radni robią wam uprzejmość, przysyłając zaproszenia wraz z porządkiem obrad?
- Ustawa przyznaje nam prawo uczestniczenia w sesjach. Kiedy sam byłem radnym, to także na obrady zapraszaliśmy ówczesnych parlamentarzystów. To jest dobra tradycja. Wielokrotnie zabierałem głos na sesjach Rady Miejskiej w Bielsku-Białej. Występowałem w obronie bielskiej delegatury Urzędu Wojewódzkiego, namawiałem do przyłączenia się do Podbeskidzkiego Komitetu Solidarni z Gruzją, zwracałem uwagę na konieczność odpowiedniego uhonorowania polskich patriotów w Bielsku-Białej, a także krytykowałem poważne nieprawidłowości w pracy bielskiego urzędu.
Ma pan jakieś możliwości nacisku na władzę lokalną, aby przeforsować własne pomysły na rozwój miasta?
- Mogę tylko prosić i apelować. W ubiegłej kadencji bielscy parlamentarzyści z PiS potrafili zablokować decyzję o likwidacji delegatury Urzędu Wojewódzkiego w Bielsku-Białej. Sprawa wróciła w obecnej kadencji Rząd PO-PSL przesłał do Sejmu projekt ustawy o wojewodzie i administracji rządowej w województwie, który zapowiada likwidację placówki do końca 2009 r. Dzisiaj mogę tylko prosić władze miasta, aby zwróciły się do rządu z odpowiednim apelem. W przypadku likwidacji delegatury znacznie wydłuży się droga obywatela do urzędu, a kilkadziesiąt osób straci pracę.
Czy kiedykolwiek radni ulegli pańskim perswazjom?
- Rada Miejska składa się z 25 radnych. Tylko ośmiu z nich to przedstawiciele PiS. Za spełnienie moich oczekiwań mogę uznać wycofanie się władz miejskich z prywatyzacji Prefabetu i dymisję pana przewodniczącego Wiesława Handzlika. Prawo i Sprawiedliwość w Bielsku-Białej stopniowo umacnia swoją pozycję. Przybywa wartościowych członków. Tworzymy zaplecze ekspertów i przygotowujemy program dla miasta. Uważam, że w wyborach w 2010 r. uwolnimy nasze miasto z peerelowskich układów i wówczas moje perswazje będą miały jeszcze większą moc przekonywania.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Robert Kowal
Artykuł wyświetlono 3397 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 46
rubin
Wywiad przeczytałam z uwagą.Na pytania redaktora, niektóre z wyraźną szpilą,znajduję odpowiedzi merytoryczne i pewne. Brawo! Weszłam też na stronę Posła Pięty, o której również tu wspomniał. Cieszę sie ,że mamy osobę,z wyraźnymi poglądami, która reprezentuje nas w Sejmie. Działania Pana Posła sa różne i wszedzie widać Jego zaangażowanie w życie naszego miasta i regionu. Pozdrawiam serdecznie
St.T.
Czytam poniższe wypowiedzi i nie widzę rozmowy, tylko uwagi podszyte złością i nienawiścią - chyba ktoś tu leczy swoje frustracje. Jeżeli poseł został wybrany demokratycznie (nie pierwszy raz) to to coś znaczy. Znam pana Piętę, wiem jak ciężko pracuje. Będę go popierała. pozdrawiam i Szczęść Boże!
luck
Jakis, pospolity posel z tylnich law , ktory wszedl o sejmu przez przypadek a portal z niego robi gwiazde :)))))) no ale gadanie z goscmi merytorycznymi i mowiacymi o waznych tematach to chyba za trudne:)))) Portal super ale nie zanizajcie poziomu.
wozak
Wstyd mi, jako bielszczaninowi,że tak idiotycznie zachowujący się poseł pochodzi z mojego miasta.Mam nadzieję,że po zakończeniu kadencji zniknie z mapy politycznej i przestanie przynosić nam bielszczanom wstyd.
andrzej
wpawdzie gostek jest z pisu, ale trochę racji ma
qto
a ja kiedyś widziałem Pana posła w jednym z bielskich himermarketów na zakupach - tak on też robi zakupy w w tych świątyniach szaleńczego kapitalizmu, byłoby cudownie jakby to była niedziela ale niestety nie pamiętam. ale to nic miał na sobie kurtkę moro - po co o tym wspominam, ktoś mógłby się zapytać, otóż był to amerykańskie "woodland" sic!
beata
Panie Pośle proszę nadal iść prostą drogą!!! Pozdrawiam!
zatroskany o kraj-2008-11-30
Panie pośle dla pana byłoby korzystniej gdyby pan się nie pokazywał ludziom na oczy i lepiej milczał,bo pana wypowiedzi i osądy są naprawdę denne,a bardzo często głupie,jacy ludzie w danej partii taka partia-pan jest tego żywym przykładem.
Darek
Przeczytałem z uwagą, w sumie trudno do czegoś się przyczepić. Dość orginalny pogląd w sprawie umierającego NATO i nowej Jałty. Czy to jest stanowisko pańskiej partii, czy konsultował pan taką wypowiedź z p. Kaczyńskim?
Gorol
Ty i PiS już tak od 6 lat, doniesienia do prokuratury, a to znowu jakieś protokoly pokontrolne z NIK, przestańcie się już wygłupiać i od 6 lat to samo nawet wtedy kiedy PiS był 2 lata przy władzy. Bleee, bleeee, bleeee. W całym kraju zachowujecie sie podobnie atakujecie głowy innych miast ( waszych przeciwników ) jak nie sądami straszycie to wizją upadku polskich miast i miasteczek. Żenada! Słabni jesteście ludzie rzadko was cenią i pozostaje jedynie "straszenie" wszystkich do okoła. Traktujecie ludzi tak jakby nie mieli radia telewizji i własnego rozumu. Zapewniam ciebie te czasy juz się dawno skończyly!
popieram posła i pis
Gdy NIK opublikuje protokoły pokontrolne, to pewnie wiele będzie można się dowiedzieć. Jak ktoś jest bardzo niecierpliwy to niech zapyta pana dyrektora K. kandydata z Platformy Obywatelskiej w wyborach samorządowych, może znajdzie trochę czasu między przesłuchaniami...
100% B-B
Jemu wolno popełniać błędy nawet gdyby firma padła i ludzie na bruk wylecieli, jemu wolno bo przeciez jego władza pochodzi od Boga! Ale dobrze się tak stało widać menedżera pełną gębą, tylko pana Kapeli szkoda bo te nerwowe miesiące życiem przypłacił!
mal
Ja chciałbym usłyszeć jak to pan poseł bielski Polmos ratował. Swoją drogą - wszystko w sejmie jest przecie zapisywane dla potomności.
izka
do 100% BB Nie ma nic śmiesznego w dobrym usadowieniu PZPR-owców w III RP, popieram polityków którzy mają w tej sprawie czytelne prawicowe stanowisko. Prawda, że nie można wszystkich wrzucać do jedneho worka, tym bardziej, że Jasiński z partii wypisał się w 1981 r. i przyłączył do opozycji. To jego winę chyba zmazuje. I dobrze że dla takich jest miejsce w PiS czy innych partiach. Gorżej jak przy korycie są nadal tacy co do końca gotowi bli bronić socjalizmu. Widziałam kilka lat temu film niemiecki pt. życie na podsłuchu, gdzie ichniejszy ubek po końcowce DDR-u roznosił gazety czy mleko. Ciekawe ilu ludzi z funkc. SB czy sekretarzy PZPR żyje dzisiaj za 2000 zł brutto ?
100% B-B
Śmieszy mnie to jego nastawienie do ludzi z PRL-owską przeszłością. Sam minister skarbu , Wojciech Jasiński ( PiS ) przyznał że był w PZPR a to niejakiemu Stasiowi z BB chyba pasowało. Skończ gościu nudzić bo w PiS byli podobni z komunistyczną przeszłością, ale to ciebie gościu nie boli. Ciebie "boli" twój konkurent polityczny, który moze odebrać tobie zawód a co za tym idzie, dobrą comiesięczną wypłatę. Tego się boisz i do tego są potrzebne twoje poglądy! Niewielu już wierzy w ten Pana chwyt maretingowy, dobry na początku lat 90-tych. Przydała by się temu Panu taka fizyczna praca z wynagrodzeniem 2000 tys. zł brutto za miesiąc, może wtedy jego szare komórki zaczną lepiej, logiczniej pracować.

Klauzula informacyjna ›