Bez książeczki nie ma jazdy
Z pewnością wielu czytelników zna przygody dzielnego kundelka Lampo, bohatera powieści dla dzieci „O psie, który jeździł koleją” Romana Pisarskiego. W przeciwieństwie jednak do tego pieska, który pociągiem zwiedził - i to na dodatek samotnie - całe Włochy, polskie psy wcale tak łatwo podróżować pociągami (i nie tylko pociągami) nie mogą.
Przekonało się już o tym wielu właścicieli psów, którzy chcieli zabrać w podróż środkami komunikacji publicznej, w tym PKP, swoich czworonożnych pupili. Nie wszyscy bowiem wiedzą, że PKP i wielu innych przewoźników wymaga, aby właściciel psa posiadał przy sobie świadectwo szczepienia zwierzęcia. Bez tego dokumentu możemy nie zostać wpuszczeni z psem do autobusu lub być wyproszeni z pociągu.
Tymczasem wydaje się, że tak rygorystyczne postawienie sprawy nie do końca jest zgodne z obowiązującym w Polsce ustawodawstwem. Otóż, zgodnie z prawem każdy właściciel zwierzęcia ma obowiązek sprawować nad swoim podopiecznym odpowiedni nadzór, tak aby pies - czy inny zwierzak - nie zagrażał innym. Jeśli tego nie dopilnuje, naraża się na poważne konsekwencje i to zarówno karne, jak i cywilne. Stąd uzasadnionym wydaje się, że przewoźnicy - w tym PKP - żądają, aby pies w trakcie podróży był trzymany na smyczy, a jego pysk zabezpieczał kaganiec. Poza tym zwierzę nie może być uciążliwe dla pasażerów także w inny sposób, na przykład zbyt głośno hałasując czy - mówiąc oględnie - niezbyt ładnie pachnąc.
Przewoźnicy nakładając takie ograniczenia na właścicieli psów dbają o komfort i bezpieczeństwo innych podróżnych. Że o to w tym wszystkim chodzi, potwierdza między innymi Barbara Szczerek, rzeczniczka Zakładu Przewozów Regionalnych PKP w Katowicach. Bo jak przyznała, PKP mają obowiązek zapewnić swoim pasażerom odpowiednie warunki podróży pociągiem. Poza tym kolej sprzedając bilet zawiera z pasażerem umowę, za złamanie której poszkodowana osoba może żądać od PKP odszkodowania. - Jeśli ktoś zostanie pogryziony w pociągu przez psa przewożonego przez innego pasażera, w pierwszym rzędzie będzie obwiniał o to kolej - mówi Barbara Szczerek.
Co ma jednak do tego posiadanie przy sobie świadectwa szczepienia psa? Z pewnością nie jest to środek zapewniający odpowiedni nadzór nad zwierzęciem. Świstek papieru w kieszeni właściciela nikogo nie uchroni przed pogryzieniem przez agresywne zwierzę, kaganiec na jego pysku na pewno tak. Skąd więc ten wymóg? Zwłaszcza że rzeczniczka przyznała, iż jeśli okaże się - podczas kontroli biletów - że przewożony w wagonie pies nie ma świadectwa szczepień, konduktor może nakazać pasażerowi opuszczenie pociągu wraz z czworonogiem. I to mimo iż pasażer i pies mają ważne bilety, a pies jest na smyczy i w kagańcu. - Wszystko w trosce o dobro innych pasażerów - wyjaśniła Barbara Szczerek.
Z drugiej jednak strony właściciel psa nie ma w Polsce ustawowego nakazu posiadania przy sobie świadectwa szczepień. Wychodząc z psem na spacer czy jadąc na wycieczkę, nie musimy zabierać takiego dokumentu. Oczywiście, podobnie jak dowód osobisty (nie ma obowiązku posiadania go przy sobie), warto taki dokument ze sobą zabrać. Może się to przydać w wielu sytuacjach, lecz za jego brak nie możemy być przez nikogo szykanowani czy karani.
- Tymczasem byłam świadkiem takiej oto sytuacji - mówi młoda kobieta nie kryjąc irytacji. - Starsza pani z niewielkim pieskiem na ręku ze łzami w oczach prosiła kierowcę autobusu PKS, aby pozwolił jej wsiąść do środka, w innym bowiem razie nie będzie mogła w żaden sposób wrócić tego dnia do domu. Działo się to popołudniem w Porąbce, a kobieta - jak przypuszczam - chciała dotrzeć do Kęt - tłumaczy obserwatorka tej sceny wyjaśniając, że kierowca w kategoryczny i obcesowy sposób, nie przebierając w słowach, odmówił zabrania starszej pani i jej zwierzaka. Tłumaczył to tym, że kobieta nie ma przy sobie świadectwa szczepienia psa.


Klauzula informacyjna ›