Nie wszystkie dzieci żyją długo i szczęśliwie
Dla większości osób - a przynajmniej kobiet - data ślubu jest najwspanialszym dniem w ich życiu. Swoim szczęściem młodzi chcą podzielić się z rodziną, znajomymi czy sąsiadami. Między innymi stąd zwyczaj hucznych wesel. A może warto podzielić się nim z kimś jeszcze? Z kimś, kto potrzebuję go bardziej niż wszystkie ciotki i wujkowie. Kto bez pomocy dorosłych zginie na tym okrutnym świecie. Z dziećmi.
Wszyscy kiedyś nimi byliśmy. Tym, którym los nie sprzyjał możemy podarować w miarę godne dzieciństwo. Aby to zrobić nie musimy wydawać bajońskich sum. Takich, jak na organizację wesela. Wystarczy bowiem troszkę przeciwstawić się tradycji, która każe, by parę młodą obdarować pięknym bukietem.
To prawda, że niektóre florystyki potrafią robić prawdziwe dzieła sztuki . Tylko, że owe dzieła należą do niezbyt trwałych. A kilkadziesiąt złotych wydanych na kwiatową kompozycję mogłoby być spożytkowane w lepszy sposób. Wystarczy poprosić gości, żeby przeznaczyli je na drobiazgi, które można podarować dzieciom pokrzywdzonym prze los. Można to zrobić słownie, ale lepsze efekty przyniesie dołączenie do zaproszenia karteczki z krótkim wierszykiem lub po prostu prośbą o zakupienie konkretnych przedmiotów za równowartość kwoty, którą zamierzało się przeznaczyć na bukiet.
Miejsc, gdzie potrzebne jest takie wsparcie jest sporo. Przede wszystkim, domy dziecka. Wprawdzie żadne prezenty nie zastąpią rodziców, lecz przynajmniej mogą wywołać uśmiech na buźkach tych, którym mamy i taty w życiu zabrakło. W placówce przy ul. Pocztowej w Bielsku-Białej mieszkają dzieci w wieku do13 lat. Wachlarz potrzeb jest więc ogromny. Począwszy od pampersów - i to nie tylko dla noworodków, ale również dla dzieci 4-5 letnich - poprzez środki czystości, proszki do prania, ręczniki czy pościel aż po artykuły szkolne.
- Fantastyczny pomysł! To pomoże polepszyć standard życia dzieciom - tak dyrektor bielskiego Domu Dziecka Andrzej Michalski komentuje pomysł wprowadzenia nowego zwyczaju do obrzędów ślubnych. - Wprawdzie maluchy nie będę się cieszyły z otrzymanych pieluch, ale starsze dzieciaki są bardzo wdzięczne za każdy taki gest. Z podarunkami można przyjechać codziennie. Kiedy tylko młodzi mają wolny czas. Ale jeśli chcieliby się chwilkę pobawić z naszymi wychowankami, to serdecznie zapraszamy w godz.15-16 bądź 18-20. Jeżeli nowożeńcy mają ochotę, to mogą ze sobą przywieźć też trochę słodyczy, aby bezpośrednio wręczyć je maluchom.
Do Domu Dziecka na Pocztowej trafia większość upominków z różnych akcji społecznych, np. ze zbiórek świątecznych. Dom jest najpopularniejszym adresatem pomocy, gdyż przebywają w nim najmłodsze dzieci, a takie maluszki wzbudzają najwięcej emocji i współczucia. Warto jednak pamiętać o tym, że w Bielsku-Białej istnieje też placówka, w której mieszka młodzież w wieku 14-18 lat. Dawniej mieściła się przy ul. Cyprysowej, a obecnie znajduje się przy Lompy 7.
Nastolatki potrzebują nie mniej miłości niż małe dzieci. Wraz z wiekiem rosną jednak ich potrzeby. Kierownik placówki Bogdan Głowiak podkreśla, że ma fundusze na podstawowe potrzeby, lecz na rzeczy potrzebne - ale nie niezbędne - tych pieniędzy już brakuje. Każdy młody człowiek chce przecież dobrze wyglądać i ładnie pachnieć, a samo mydło do tego nie wystarczy. Wychowankowie domu marzą więc o szamponach do włosów, kosmetykach, dezodorantach. Mile widziane byłyby również przybory szkolne, artykuły sportowe, różne gry planszowe, a nawet - w niewielkich ilościach - słodycze. Takie podarunki nie są rozdzielane codziennie, ale służą jako urodzinowe prezenty, czy nagrody za wygrane konkursy.
Kolejną placówką oczekującą pomocy dobrych serc jest Dom Pomocy Społecznej, który przeznaczony jest dla upośledzonych dziewcząt. Obiekt prowadzą siostry ze zgromadzenia Córek Bożej Miłości. Z racji specyfiki tego miejsca potrzeby wychowanek są nieco inne. Dyrektor domu, siostra Bronisława Kubacka nie chciała na początku wymienić najpotrzebniejszych rzeczy. W końcu jednak uległa naszym prośbom. Na jej liście znalazły się więc kolorowanki, kolorowe papiery, środki higieniczne, środki czystości, pampersy (głównie w większych rozmiarach, powyżej 7 roku życia). Przydadzą się także puzzle, zabawki i gry. Trzeba jednak pamiętać, aby poziom ich trudności był dostosowany do rozwoju dziewczynek. Siostra prosiła, żeby przed przyjazdem zadzwonić i umówić się na dogodną dla wszystkich porę.
Są też miejsca, w których dzieci i młodzież w trudnej sytuacji życiowej mieszka czasowo. Jednym z nich jest Pogotowie Opiekuńcze przy ul. Lompy, gdzie przebywają młodzi ludzie w wieku 11-18 lat. Formalnie każda osoba może w nim mieszkać do trzech miesięcy, lecz zdarzają się przypadki, że pobyt niektórych wychowanków wydłuża się nawet do pół roku. Dlatego potrzeby pogotowia są równie duże, co domu dziecka. Zaczynając od kosmetyków po książki, gry planszowe, czy komputerowe (edukacyjne!), a nawet plecaki.
Nie zmarnowałaby się również bielizna z darów. Dyrektor Iwona Tusznia podkreśla, że placówka jest wdzięczna za wszystko, co z serca przyniosą dobrzy ludzie. Delikatnie prosi jednak, aby nie traktować pogotowia opiekuńczego jak pudła na zużyte, zniszczone ubrania. Zdaniem pani dyrektor, pomysł zrezygnowania z weselnych kwiatów na rzecz podarunków dla osób pokrzywdzonych przez los jest korzystny zarówno dla Państwa Młodych, jak ich gości. Jedni i drudzy będą mieli przecież świadomość, że robią coś dobrego, bez obawy, że bukiet nie doczeka poranka. Łatwiej żyje się z przekonaniem, że komuś bardzo w życiu pomogliśmy.
Magdalena Dydo
Kontakt do placówek:
Dom Dziecka, ul. Pocztowa 24, tel. 033-814-56-57
Dom Dziecka, ul. Lompy 9, tel. 033-814-46-14
Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci, ul. Żywiecka 20, tel. 033-816-39-93
Pogotowie Opiekuńcze im. J. Korczaka, ul. Lompy 7, tel. 033-811-73-43
Wszyscy kiedyś nimi byliśmy. Tym, którym los nie sprzyjał możemy podarować w miarę godne dzieciństwo. Aby to zrobić nie musimy wydawać bajońskich sum. Takich, jak na organizację wesela. Wystarczy bowiem troszkę przeciwstawić się tradycji, która każe, by parę młodą obdarować pięknym bukietem.
To prawda, że niektóre florystyki potrafią robić prawdziwe dzieła sztuki . Tylko, że owe dzieła należą do niezbyt trwałych. A kilkadziesiąt złotych wydanych na kwiatową kompozycję mogłoby być spożytkowane w lepszy sposób. Wystarczy poprosić gości, żeby przeznaczyli je na drobiazgi, które można podarować dzieciom pokrzywdzonym prze los. Można to zrobić słownie, ale lepsze efekty przyniesie dołączenie do zaproszenia karteczki z krótkim wierszykiem lub po prostu prośbą o zakupienie konkretnych przedmiotów za równowartość kwoty, którą zamierzało się przeznaczyć na bukiet.
Miejsc, gdzie potrzebne jest takie wsparcie jest sporo. Przede wszystkim, domy dziecka. Wprawdzie żadne prezenty nie zastąpią rodziców, lecz przynajmniej mogą wywołać uśmiech na buźkach tych, którym mamy i taty w życiu zabrakło. W placówce przy ul. Pocztowej w Bielsku-Białej mieszkają dzieci w wieku do13 lat. Wachlarz potrzeb jest więc ogromny. Począwszy od pampersów - i to nie tylko dla noworodków, ale również dla dzieci 4-5 letnich - poprzez środki czystości, proszki do prania, ręczniki czy pościel aż po artykuły szkolne.
- Fantastyczny pomysł! To pomoże polepszyć standard życia dzieciom - tak dyrektor bielskiego Domu Dziecka Andrzej Michalski komentuje pomysł wprowadzenia nowego zwyczaju do obrzędów ślubnych. - Wprawdzie maluchy nie będę się cieszyły z otrzymanych pieluch, ale starsze dzieciaki są bardzo wdzięczne za każdy taki gest. Z podarunkami można przyjechać codziennie. Kiedy tylko młodzi mają wolny czas. Ale jeśli chcieliby się chwilkę pobawić z naszymi wychowankami, to serdecznie zapraszamy w godz.15-16 bądź 18-20. Jeżeli nowożeńcy mają ochotę, to mogą ze sobą przywieźć też trochę słodyczy, aby bezpośrednio wręczyć je maluchom.
Do Domu Dziecka na Pocztowej trafia większość upominków z różnych akcji społecznych, np. ze zbiórek świątecznych. Dom jest najpopularniejszym adresatem pomocy, gdyż przebywają w nim najmłodsze dzieci, a takie maluszki wzbudzają najwięcej emocji i współczucia. Warto jednak pamiętać o tym, że w Bielsku-Białej istnieje też placówka, w której mieszka młodzież w wieku 14-18 lat. Dawniej mieściła się przy ul. Cyprysowej, a obecnie znajduje się przy Lompy 7.
Nastolatki potrzebują nie mniej miłości niż małe dzieci. Wraz z wiekiem rosną jednak ich potrzeby. Kierownik placówki Bogdan Głowiak podkreśla, że ma fundusze na podstawowe potrzeby, lecz na rzeczy potrzebne - ale nie niezbędne - tych pieniędzy już brakuje. Każdy młody człowiek chce przecież dobrze wyglądać i ładnie pachnieć, a samo mydło do tego nie wystarczy. Wychowankowie domu marzą więc o szamponach do włosów, kosmetykach, dezodorantach. Mile widziane byłyby również przybory szkolne, artykuły sportowe, różne gry planszowe, a nawet - w niewielkich ilościach - słodycze. Takie podarunki nie są rozdzielane codziennie, ale służą jako urodzinowe prezenty, czy nagrody za wygrane konkursy.
Kolejną placówką oczekującą pomocy dobrych serc jest Dom Pomocy Społecznej, który przeznaczony jest dla upośledzonych dziewcząt. Obiekt prowadzą siostry ze zgromadzenia Córek Bożej Miłości. Z racji specyfiki tego miejsca potrzeby wychowanek są nieco inne. Dyrektor domu, siostra Bronisława Kubacka nie chciała na początku wymienić najpotrzebniejszych rzeczy. W końcu jednak uległa naszym prośbom. Na jej liście znalazły się więc kolorowanki, kolorowe papiery, środki higieniczne, środki czystości, pampersy (głównie w większych rozmiarach, powyżej 7 roku życia). Przydadzą się także puzzle, zabawki i gry. Trzeba jednak pamiętać, aby poziom ich trudności był dostosowany do rozwoju dziewczynek. Siostra prosiła, żeby przed przyjazdem zadzwonić i umówić się na dogodną dla wszystkich porę.
Są też miejsca, w których dzieci i młodzież w trudnej sytuacji życiowej mieszka czasowo. Jednym z nich jest Pogotowie Opiekuńcze przy ul. Lompy, gdzie przebywają młodzi ludzie w wieku 11-18 lat. Formalnie każda osoba może w nim mieszkać do trzech miesięcy, lecz zdarzają się przypadki, że pobyt niektórych wychowanków wydłuża się nawet do pół roku. Dlatego potrzeby pogotowia są równie duże, co domu dziecka. Zaczynając od kosmetyków po książki, gry planszowe, czy komputerowe (edukacyjne!), a nawet plecaki.
Nie zmarnowałaby się również bielizna z darów. Dyrektor Iwona Tusznia podkreśla, że placówka jest wdzięczna za wszystko, co z serca przyniosą dobrzy ludzie. Delikatnie prosi jednak, aby nie traktować pogotowia opiekuńczego jak pudła na zużyte, zniszczone ubrania. Zdaniem pani dyrektor, pomysł zrezygnowania z weselnych kwiatów na rzecz podarunków dla osób pokrzywdzonych przez los jest korzystny zarówno dla Państwa Młodych, jak ich gości. Jedni i drudzy będą mieli przecież świadomość, że robią coś dobrego, bez obawy, że bukiet nie doczeka poranka. Łatwiej żyje się z przekonaniem, że komuś bardzo w życiu pomogliśmy.
Magdalena Dydo
Kontakt do placówek:
Dom Dziecka, ul. Pocztowa 24, tel. 033-814-56-57
Dom Dziecka, ul. Lompy 9, tel. 033-814-46-14
Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci, ul. Żywiecka 20, tel. 033-816-39-93
Pogotowie Opiekuńcze im. J. Korczaka, ul. Lompy 7, tel. 033-811-73-43
Artykuł wyświetlono 17210 razy.
Oceń artykuł:
15 0
Średnia ocena 5/5 dla "Nie wszystkie dzieci żyją długo i szczęśliwie" bazuje na 15 głosach.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 13
Kasia
Witam. Pragnęłam udzielać się jako wolontariusz w Domu Dziecka na ul. Pocztowej w Bielsku Białej, jednak nie zostałam przyjęta życzliwie przez Dyrektora tego domu, doszłam do wniosku że nie warto mieć serca na dłoni. Dzieci tam są wspaniałe i cudowne, przyjęły mnie życzliwie i chyba bardzo polubiły, jednak w tym Domu nie szanuje się wolontariuszy..... jest mi bardzo z tym źle i przykro :-(
Uriel
Czy to ten sam pan Andrzej, który pracował w Podbeskidzkim Ośrodku Interwencji Kryzysowej?
kierownik pogotowia
dzień dobryczekamy z utęsknieniem na jakichkolwiek sponsorów "rzeczowych" -pogotowie opiekuńcze ul. Lompy 7,prosimy o kontakt telefoniczny- 8117343
wicek
temat ok, ale pani redaktor sie nie popisała.Pan Michalski nie jest dyrektorem a kierownikiem.Pani nazywa się Tusznio, a nie Tusznia i też jest kierownikiem a nie dyrektorem.Dzieci na zdjęciu nie sa dziecmi z żadnej placówek wymienionych w artykule, co rzetelnosc dziennikarska nakazuje.Byków nastrzelane co niemiara w krótkim tekście.pozdrav
Jadwiga
Pani Magdo, jest pani redaktorem portalu i pisze pani jako niezarejestrowany użytkownik? Nie ładnie
Magda Dydo
xxx --> Ludzie bardzo duża wagę przywiązują do tradycji i często (zwłaszcza starsze osoby) z niepokojem, a nawet niechęcią patrzą na różne nowinki, dlatego ważny jest sposób, w jaki dotrzemy do gości. gim --> Właśnie po to jest ten artykuł, żeby Młodzi nie musieli już "latać" po domach dziecka (i tak przed ślubem mają mnóstwo załatwiania), bo usłyszą to samo, co zostało napisane tutaj. Nikt nie wyssał tego z palca, ale został przeprowadzony dokładny wywiad kto, gdzie i czego potrzebuje. I nie można powiedzieć gościom: Złóżcie się na komputer dla dzieciaczków. Po pierwsze: To nie byłoby grzeczne; po drugie: To ma być bezproblemowe dla wszystkich, a nie zawracanie gościom głowy składaniem się i szukaniem czegoś. MIŚKÓW nie chce nikt nigdzie! Ale jeśli sądzisz, że "kilka prześcieradeł nie jest wielką pomocą" to znaczy, że nigdy nie byłeś w domu dziecka.
M@dzik
moi znajomi mieli w zaproszeniu napisane żeby przynosić zamiast kwiatów książeczki i pluszaki dla dzieci z domów dziecka :) wszyscy goście przynieśli coś po trochu i uzbierało się całkiem dużo rzeczy! :)
agadka
fajny pomysł tylko trzeba go poruszać szerzej żeby wszyscy młodzi go znali.
amelia
jestem za tym pomysłem. Z kwiatów nic nie zostanie, a przynajmniej ktość może skorzystać. A dzieci sa bezbronne dlatego pomóżmy im
gjm
to jest juz popularyzowane od dobrych trzech lat, wiec ameryki nie odkryliscie :)ale co do samego tematu, nigdy nie podobal mi sie pomysl dawania kwiatow. natomiast nie uwazam tez za dobry pomysl dawania "drobiazgow" na domy dziecka, bo to z reguly w ogole mija sie z celem. najlepiej chyba przejsc sie do danego domu ktory chcemy obdarowac i zapytac wprost czego najbardziej potrzebuja! jesli jest to cos bardzo kosztownego to zrzucic sie z innymi goscmi weselnymi. bo dawanie 20 "miskow" i kilku przescieradel nie jest wedlug mnie wielka pomoca
xxx
nie rozumiem co ma do tego tradycji???? a w ogóle kogo stać na wesele tego stać, bo nie każda para może spełnić swój wymarzony ślub, ja znam wiele osób, które wychodząc za mąż, przekazują coś do domów dziecka i podobnym instytucją, jednak takich osób jest nielicznych.... szkoda

Klauzula informacyjna ›