Na wsi mają lepiej
Mieszkańcy powiatu żywieckiego segregują śmieci od dawna. Program realizuje zakład gospodarki odpadami komunalnymi, który od 14 lat funkcjonuje w formie spółki. W gminie Łodygowice - dokąd pojechaliśmy po naukę - segregowana jest prawie połowa odpadów. Worki na nie rozdawane są za darmo i za darmo są odbierane od mieszkańców.
Udziałowcami firmy Beskid sp. z o. o. jest miasto Żywiec,18 gmin Żywiecczyzny oraz Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Ponad 10 lat temu spółka wybudowała zakład utylizacji, który składa się ze stacji segregacji, składowiska i kompostowni. Pieniądze na inwestycję pochodziły z dotacji, kredytów i preferencyjnych pożyczek. Dzięki istniejącej strukturze własnościowej firmy oraz własnym zakładom gospodarki komunalnej samorządy lokalne mogą za pośrednictwem Beskidu realizować przyjazną dla mieszkańców „politykę śmieciową”.
Do zakładu utylizacji w Żywcu trafiają m.in. wszystkie śmieci zwożone przez pojazdy Zakładu Gospodarki Komunalnej w Łodygowicach. W ubr. z firm, bloków mieszkalnych i gospodarstw prywatnych przywieziono do tego obiektu ok. 370 ton odpadów niesegregowanych oraz 300 ton po selekcji. Skuteczność programu jest jeszcze wyższa w Żywcu, szczególnie w grupie domków jednorodzinnych.
Zbiórka selektywna polega na sortowaniu odpadów w gospodarstwach domowych oraz pakowaniu ich do specjalnych, różnokolorowych worków. Worki z Beskidu każdy właściciel posesji otrzymuje za darmo. Tzw. zestawy wieszakowo-workowe umieszczone są też na klatkach schodowych w blokach mieszkalnych. Zbiórce podlegają opakowania plastikowe, drobny złom, makulatura, białe i kolorowe szkło oraz odpady biodegradowalne. W każdym sołectwie wyznaczono dni odbioru śmieci. Przed bramy gospodarstw mieszkańcy wystawiają wtedy pełne worki. Stopień czystości surowców wtórnych zbieranych w workach foliowych dochodzi do 90 proc.
Wszyscy właściciele domów położonych na terenie gminy mogą też sobie kupić plastikowe pojemniki na śmieci segregowane. W krótkim czasie, czasem z dnia na dzień po zamówieniu Urząd Gminy podstawi go pod właściwy adres włącznie z fakturą.
Co roku uchwała Rada Gminy ustala zasady odpłatności za odbiór odpadów od ludności. Za odprowadzenie odpadów segregowanych nie trzeba płacić ani grosza. Koszty pokrywa budżet gminy. W ciągu ośmiu miesięcy ub.r. – tylko takie dane udostępniono nam w Łodygowcach – gmina dopłaciła z tego tytułu 272 tys. zł. W skali całego budżetu gminy (ok.26 mln zł) nie jest to więc mała kwota. Tylko w niewielkiej części wydatki te rekompensują opłaty pobierane za odprowadzanie odpadów wymieszanych.
- Przyjęliśmy program segregacji bez obciążania mieszkańców kosztami jego realizacji – wyjaśnia nam sekretarz UG, Stanisław Kucharczyk. – Musi być za darmo, jeśli chce się zachęcić ludzi do selekcji. W czasach, gdy obowiązywała odpłatność, śmieci znajdowaliśmy w przydrożnych rowach i po lasach. Za zebranie ich, a następnie dowóz na wysypisko i tak musieliśmy zapłacić.
Obecnie organizatorzy programu na Żywiecczyźnie upraszczają system zbiórki poprzez wymianę worków. Do tej pory było klika rodzajów, w różnych kolorach. Teraz będą dwa – jasne na papier i plastik, a ciemne na szkło. Dzięki temu, że system jest coraz bardziej przyjazny dla mieszkańców, systematycznie rośnie udział śmieci segregowanych w ogólnej ilości odpadów odprowadzanych do utylizacji.
Urzędnicy gminni obawiają się jednak, że ostatnia podwyżka ceny za odbiór odpadów niesegregowanych może się negatywnie odbić na dotychczasowej skuteczności programu. Do tej pory za wywóz worka z wymieszanymi śmieciami trzeba było zapłacić złotówkę, po regulacji zaś cena wzrośnie do 2 zł. Co prawda będzie więcej pieniędzy na segregację, lecz większe obciążenia finansowe dla mieszkańców mogą zaowocować też większą ilością dzikich wysypisk.
W najbliższym czasie okaże się więc co gminie i środowisku bardziej się opłaca.
Robert Kowal

Klauzula informacyjna ›