Przedstawiciele Klubu Gaja rozmawiali z wojewodą śląskim na temat planów wykorzystania jeziora Goczałkowickiego do celów turystycznych. Sprawa jest dość skomplikowana, ale najprawdopodobniej uda się dojść do kompromisu.

Spotkanie dotyczące wykorzystania jeziora odbyło się w Goczałkowicach w siedzibie Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów. Zjawili się wszyscy zainteresowani tą kwestią, aby podzielić się swoimi obawiami i propozycjami. Obecny był m.in. wojewoda śląski oraz prezes Klubu Gaja.

 - To było spotkanie informacyjne - powiedział nam Jacek Bożek. - Dotyczyło planów otwarcia zbiornika dla żaglówek. Poruszane były wszystkie wątpliwości związane z tymi planami. Nie jesteśmy przeciwnikami tego pomysłu, ale uważamy, że trzeba dogłębnie omówić wszystkie aspekty przedsięwzięcia.

Wykorzystanie zbiornika do celów turystycznych, to stwierdzenie trochę na wyrost. Dyskusja dotyczy bowiem pozwolenia dla zaledwie 30 żagłówek. Klub Gaja obawia się jednak, że jeśli zezwoli się na 30, to ludzie będą krzyczeć, że czemu nie na 40. Zapanowanie nad tym wszystkim może okazać się niemożliwe.

 - Kąpiel w jeziorze nie wchodzi w rachubę - odpowiada na nasze pytanie Bożek. - Właśnie tego się obawiamy, że kiedy ludzie zobaczą na jeziorze żagłówki, to będą chcieli dalszych ustępstw. Poza tym trzeba będzie pilnować, żeby żeglujący nie wpływali na tereny, na których żerują ptaki.

Bożek podkreślał, że mimo różnic zdań, spotkanie było bardzo udane. - Tylko otwarta rozmowa i współne pomysły mogą sprawić, że taki plan wypali - skwitował.

mad