Sezon rowerowy powoli dobiega końca, lecz pseudoamatorzy tej formy aktywności nie próżnują. W czasie kilku ostatnich dni łupem złodziei padło dziesięć jednośladów.

Rowery pozostawione bez dozoru właścicieli ginęły sprzed sklepów, z klatek schodowych bloków, z otwartych garaży i piwnic. Wyjątkowe szczęście miał złodziej, który splądrował garaż przy ul. Łuczników w Bielsku-Białej. Nie musiał się nawet włamywać, bo drzwi były otwarte. Jego łupem padły aż cztery rowery górskie. Właściciel wycenił straty na przeszło 3 tys.zł.

Otwarte drzwi, tym razem od piwnicy, czekały też na złodzieja przy ul. Łałkowskiego.  Łupem "szczęśliwca" padł trekingowy „kellys” wart 1500 zł. 

mad