Szóstka za kilo nakrętek?
- Nie mogę już patrzeć, jak gimnazjaliści ze szkoły na Osiedlu Beskidzkim grzebią w śmietnikach w poszukiwaniu plastikowych nakrętek – żali się pan Józef w liście do naszej redakcji. Czytelnik twierdzi, że to nauczyciele nakazali uczniom zbieranie nakrętek. Lenistwo lub brak sprytu podczas poszukiwań miałyby skutkować obniżoną oceną z zachowania.
Ocena za kilogram
- Kilka dni temu przy jednym ze śmietników na Osiedlu Beskidzkim rozmawiałem z uczennicami trzeciej klasy Gimnazjum nr 9. Przeraziłem się! – mówi pan Józef. - Twierdziły, że jeśli do 30 października nie przyniosą kilograma nakrętek, to zostanie im obniżona ocena z zachowania.
Kilogram, to około 400 sztuk nakrętek. Aż strach pomyśleć, jakie zagrożenia czekają na młodych ludzi grzebiących w śmietniku. Bo tak naprawdę skąd dzieci w krótkim czasie miałyby wziąć tak pokaźną ilość plastikowych nakrętek? Zdaniem pana Józefa, uczniowie i uczennice codziennie przeszukują pobliskie kontenery, gdyż boją się represji ze strony nauczycieli.
Cała sprawa wydała nam się bardzo dziwna. Bo jakim prawem szkoła zmusza uczniów do zbierania jakichś nakrętek? I jaki jest cel tej zbiórki? Postanowiliśmy zatem porozmawiać z przedstawicielami dyrekcji placówki szkolnej szerzącej oświatę na Osiedlu Beskidzkim.
Najpierw telefonicznie skonsultowaliśmy się z dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących im. Armii Krajowej Zuzanną Grubką, którą zupełnie zaskoczyły zasłyszane od nas rewelacje.
- Trudno jest mi odnieść się do tych informacji. Nic o tym nie wiem – mówiła pani Zuzanna. Dla rozjaśnienia, zostaliśmy zaproszeni na rozmowę w ''cztery oczy''. Oprócz pani dyrektor, uczestniczyli w niej dyrektor Gimnazjum nr 9 Alina Nowak oraz nauczyciel chemii Rafał Kaźmierczyk.
Po zapoznaniu się z listem pana Józefa wysłanym do naszej redakcji, dyrektor ZSO nie traciła rezonu. - To kompletne bzdury. Nikogo do niczego w tej szkole nie zmuszamy. Zbiórka była, to prawda, ale miała charakter dobrowolny.
Skąd więc wziął się pomysł zbierania nakrętek?
- Nasza szkoła bierze udział w różnych akcjach charytatywnych – wyjaśnia dyr. Grubka. - Tym razem Związek Strzelecki w Bielsku-Białej poprosił nas o pomoc w zbiórce nakrętek, za które będzie można zakupić sprzęt dla niepełnosprawnych. Nie mogliśmy odmówić! Poza tym, to sami uczniowie przegłosowali ten projekt.
Potwierdzenie słów pani dyrektor odnajdujemy w protokole z zebrania Samorządu Uczniowskiego, podpisanego przez Justynę Lasek, obecnie uczennicę klasy 2e: „20 maja 2008 roku przegłosowano udział w akcji zbierania nakrętek od butelek, organizowanej przez Związek Strzelecki, która pomoże w zakupie wózka inwalidzkiego dla niepełnosprawnego chłopca '' - czytamy.
Obecność nauczyciela chemii na spotkaniu „w cztery oczy” nie była przypadkowa. To właśnie Rafał Kaźmierczyk postanowił premiować uczniów za przyniesienie jak największej ilości plastikowych nakrętek.
- Przyznaję, że nauczyciel nie powinien nagradzać uczniów. Akcja miała być zupełnie charytatywna. Nagradzanie powoduje, iż pomoc zaczyna być interesowna – przyznaje dyrektor Zuzanna Grubka.
- Mam już taki zwyczaj, że oprócz ocen z klasówek i kartkówek, uczniowie robią tzw. pracę dodatkową. Jest to prezentacja multimedialna lub mapa myślowa - wyjaśnia nam pan od chemii. - W tym roku uczniowie zaproponowali mi, aby w ramach pracy dodatkowej zaangażować się w zbiórkę nakrętek. Zgodziłem się, bowiem nie dość, że akcja jest ekologiczna, to jeszcze można wesprzeć osoby niepełnosprawne. Teraz wiem, że ustępstwa wobec uczniów nie zawsze dobrze się kończą. Natomiast zupełnie odcinam się od oskarżeń, że ktoś miałby obniżoną ocenę, gdyby nie dostarczył tych nakrętek.
Jedna z uczennic trzeciej klasy gimnazjum przyznaje, że rzeczywiście, to uczniowie zaproponowali zbieranie nakrętek, a nauczyciel wyraził zgodę. Czy w tej sytuacji pan Józef podkoloryzował przytoczoną przez nas na wstępie wypowiedź uczennic spod śmietnika? - Ten pan musiał się przesłyszeć. Nie było żadnego ultimatum – mówi gimnazjalistka.
- Akcja wyszła spoza naszej kontroli. Nie mogliśmy mieć wpływu na to, skąd uczniowie biorą nakrętki. Chcieliśmy pomóc, natomiast wszystko obróciło się przeciwko nam – mówi dyrektor gimnazjum Alina Nowak.
Wydaje się, że szkoła rzeczywiście chciała dobrze. Przecież tak naprawdę na akcji gimnazjalistów miały skorzystać osoby niepełnosprawne. Nauczyciel chemii nie powinien jednak nagradzać podopiecznych za pomoc charytatywną. Jest to przestroga przed następnymi tego rodzaju akcjami. Bez względu na to, jakie społeczne idee wiążą z nimi ich organizatorzy.
Grzegorz Wieczorek
Komentarze 40
A jeśli nawet to P.?KaźmierCzyk jest Extra !!!!
Lubie do niego na Chemię ChodziĆ!!!
Pan Kaźmierczyk jest wporządku i napewno nie mial zlych zamiarów i nie powinno sie tu z niego robic kozła ofiarnego.
uczeń 2c LO
a jeśli nawet, to co? zabroni nam chodzić po śmietnikach? może nas oskarży o kradzież? Oo. z resztą, jakby się komuś nie chciało zbierać nakrętek, to robi mapę albo prezentację. prosty wybór.
KORKI, ŚMIETNIKI I PEJA RULES!

Klauzula informacyjna ›