Czy zastanawiali się czasem Państwo, co kryją podziemia naszego miasta? To żadna tajemnica. Stowarzyszenie Centrum Sztuki Kontrast funkcjonuje na terenie Bielska-Białej od ponad dwudziestu lat, a jego obecna siedziba znajduje się w piwnicach Domu Kultury Włókniarzy. Tam właśnie m.in. poprzez działania teatralne wypowiada się na temat własnego rozumienia Świata i Człowieka. Nie bójcie się piwnicy. To nie jest kolejna, skostniała instytucja kulturalna.

Z inicjatywy Bielskiego Centrum Sztuki Kontrast w minioną sobotę w pasażu domu handlowego Klimczok odbyło się Multi-Kulti Sprayowanie. Tematem przewodnim tej imprezy była tradycja multikulturowa Bielska-Białej. Zgodnie z tą myślą, kilkunastu artystów ulicy na oczach przechodniów namalowało prace według własnych – czasem niekonwencjonalnych - koncepcji. Dość pokaźnych rozmiarów obrazy wzbudziły szczere zainteresowanie przypadkowych widzów. Trudno bowiem przejść obojętnie obok tak gigantycznych, pełnych koloru i ekspresji dzieł.

- Bielsko-Biała jest miastem wielokulturowym, wręcz multikulturowym na wielu płaszczyznach. Stąd temat naszego przedsięwzięcia. - podkreśla pan Przemysław ze stowarzyszenia.

Kontynuacją tego happeningu stała się aukcja powstałych graffiti, którą zorganizowano w piątkowy wieczór w siedzibie Kontrastu. Dochód ze sprzedaży tych niemałych obrazów został przeznaczony na zakup schodołazu dla niepełnosprawnej bielszczanki. Dziewczynka mieszka w jednym z bloków na Złotych Łanach, w którym brakuje windy. Dla opiekującej się nią babci dźwiganie ciężkiego wózka z chorą wnuczką jest niesłychanie kłopotliwe. Dlatego jakakolwiek pomoc ze strony osób trzecich jest w tym przypadku bezcenna.

- W piwnicy? Pytam z wyraźnym niedowierzaniem starszego pana, który wskazuje mi strome, prowadzące w dół schody. Jak to? Aukcja obrazów w ciemnych podziemiach? Ale dokładnie o 19.00 ktoś rozsuwa kotarę zasłaniającą ostatnie pomieszczenie. Co za punktualność? Jestem prawdziwie zdumiona. W dzisiejszych czasach nietrudno o nawet spory poślizg czasowy. Punktualność też dla kontrastu?

Wchodzę do małej sali, w której znajduje się kameralna scena. Bardzo przytulna jak na trudne - wydawałoby się - podziemne warunki. Na scenę wnoszą pierwszy, duży plakat. Naprawdę duży! Cena wywoławcza wynosi 100 zł. Ktoś ją nieznacznie podbija i już po chwili praca jest sprzedana. Sytuacja parokrotnie się powtarza. Prace niesprzedane zawisną później na Allegro. W ten sposób będzie można wylicytować godną dla nich cenę. Inwestycja w sztukę była zawsze dobrą lokatą kapitału, a w dobie nadchodzącego kryzysu może okaże się szczególnie atrakcyjna.

Podejmując akcję, Stowarzyszenie Centrum Sztuki Kontrast wykazało się dużą wrażliwością na cudzą krzywdę. Sprowokowało publiczność do zmiany w odbiorze tego typu sztuki. W działaniach graficiarzy tzw. ulica dostrzega zazwyczaj przejaw prowokacyjnego, burzącego ustalony schemat i porządek wandalizmu. Tymczasem błędne przeświadczenie, że młodzi ludzie z kapturem na głowach sieją jedynie zniszczenie, jest zestarzałym stereotypem. Bo akcja ma uzmysłowić przeciętnemu odbiorcy, że graffiti to także przejaw sztuki. Że można posługiwać się sprayem również w szczytnym celu.

Katarzyna Wala