Cztery remisy i porażka, to dotychczasowy bilans piłkarzy Podbeskidzia w nowym sezonie. W niedzielne popołudnie będzie okazja do przełamania złej passy. Ekipa Marcina Brosza zmierzy się w wyjazdowej potyczce z zabrzańskim Górnikiem.
 
Tak fatalnego początku sezonu nie spodziewali się nawet najwięksi pesymiści. Cztery remisy, w tym trzy z beniaminkami I ligi i kompromitująca porażka w Pucharze Polski ze Startem Otwock nie wróżą niczego dobrego w starciu z Górnikiem Zabrze. Wprawdzie obserwatorzy meczu ze Zniczem Pruszków zgodnie twierdzą, że jakość gry drużyny jest dosyć dobra, to jednak na horyzoncie nie widać zawodnika, który potrafiłby skutecznie wykańczać składne akcje „Górali”.
 
Wyraźnie odczuwalny jest brak Krzysztofa Chrapka. Jego następca Piotr Rocki zostawia mnóstwo zdrowia na boisku, lecz nie jest on typowym snajperem. Piotr Bagnicki potwierdza, że przesiadywanie na ławce rezerwowych w Odrze Wodzisław nie było przypadkowe. Martin Matus walczy za dwóch, wygrywa pojedynki główkowe, ale jak na razie zdobył jedynie bramkę…samobójczą. Ciężar strzelania goli mógłby wziąć na swoje barki Dariusz Kołodziej, lecz widać, że jego dyspozycja jest jeszcze daleka od optymalnej. Być może w końcu szanse na pokazanie swoich umiejętności snajperskich dostanie Sylwester Patejuk, zawodnik pozyskany tego lata z Nidy Pińczów. W obwodzie pozostaje jeszcze nieobliczalny Ndabenculu Ncube, który w sparingach przed sezonem spisywał się doskonale.
 
Niepokojąca jest także słabsza dyspozycja Łukasza Merdy. Golkiper Podbeskidzia nie był bez winy przy straconych bramkach w meczach ze Zniczem i Startem. Czkawką odbija się niefrasobliwa sprzedaż Sebastiana Szamańskiego do Górnika Polkowice, który mógłby godnie zastąpić Merdę. Pod nieobecność Bartłomieja Koniecznego dosyć chwiejna była także defensywa bielszczan. Dobre noty za występ w Otwocku zebrał Łukasz Ganowicz. Czy właśnie on jest w stanie ustabilizować szeregi obronne drużyny Marcina Brosza?
 
Jakie są przyczyny słabej postawy Podbeskidzia w tym sezonie? Prezes Jerze Wolas zapewnia, że zespół optymalnie prezentuje się pod względem przygotowania fizycznego. Dobrze wygląda także organizacja gry - bielszczanie „ładnie grają dla oka”. Ale w piłce nożnej za walory estetyczne punktów się nie przyznaje. Marcin Brosz zapytany na konferencji prasowej po meczu z Pruszkowem o to, dlaczego jego zawodnicy nie strzelają goli, odpowiada w swoim stylu: - Odpowiedzi na podobne pytania szukają wszyscy trenerzy świata. Jedyną receptą, jaką wymyślono, jest skuteczny napastnik.
 
„Góralom” towarzyszy nie tylko rażąca nieskuteczność, ale i ogromny pech. Lawina niewykorzystanych szans i karny „z kapelusza” w meczu ze Zniczem nie są z pewnością budujące dla morale drużyny. Szkoleniowiec bielszczan jak zawsze studzi gorącą atmosferę wokół jego drużyny: - Do rozegrania jest jeszcze bardzo wiele meczów i my się nie poddamy, dopóki piłka w grze. Kazimierz Górski też prezentował podobną filozofię futbolu mawiając, że ”mecz można wygrać, przegrać albo zremisować”.
 
Najbliższą okazją do zaliczenia trzech „oczek” będzie jutrzejszy mecz z legendarnym Górnikiem Zabrze. To, że podopieczni Ryszarda Komornickiego są do pokonania udowodnił w poprzedniej kolejce zespół GKP Gorzów Wielkopolski, który zwyciężył Górników na własnym boisku 1:0. Śląski spadkowicz z ekstraklasy we wcześniejszych seriach spotkań był jednak lepszy niż KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, Wisła Płock i GKS Katowice. Górnik z dziewięcioma punktami na koncie zajmuje trzecie miejsce w ligowej tabeli.
 
Trener Komornicki dysponuje kadrą zawodników, z którą bez wstydu mógłby zaprezentować się w ekstraklasie. Siłą zespołu z ulicy Roosvelta są znani na ligowym podwórku: Robert Szczot, Grzegorz Bonin, Damian Gorawski, Paweł Strąk czy pozyskany niedawno Czech Ales Besta. Za jedenastką z Zabrza stoją także tysiące zagorzałych fanów, którzy w liczbie 15 a nawet 20 tysięcy głośno dopingują swoich ulubieńców. I to właśnie nie walory sportowe zabrzan, a atmosfera obiektu imienia Ernesta Pohla mogą być największym przeciwnikiem „Górali”.
 
Tłumy fanatycznych kibiców nie będą sprzyjać zapewne Dariuszowi Kołodziejowi, który w nienajlepszej atmosferze opuścił Zabrze na rzecz Podbeskidzia. Można się spodziewać, że fani Górnika zgotują popularnemu „Kołkowi” istne piekło, lecz ten zapewnia, że „pampersa z tego powodu z pewnością nie założy”.
 
Na wyjazd do Zabrza szykuje się także spora liczba kibiców Podbeskidzia. Piłkarze z Bielska-Białej będą mogli więc liczyć na wsparcie swoich fanów. Ci, którzy nie pojadą ze swoimi ulubieńcami obejrzą to spotkanie na antenie TVP Sport. Początek transmisji planowany jest na kwadrans przed pierwszym gwizdkiem sędziego, a więc o godz.15.15.
 
Paweł Hetnał