Najpierw groził sąsiadce śmiercią, potem podpalił jej stodołę. Kilka dni wcześniej opuścił więzienie. Teraz decyzją bielskiego sądu przebywa w areszcie. 

W miniony weekend mieszkaniec Szczyrku wszczął awanturę z rodziną i sąsiadami. W pijackim amoku groził sąsiadce śmiercią. Chwilę później podpalił stodołę, w której składowano siano. Na szczęście, policjanci szybko zatrzymali sprawcę. Badanie alkomatem wykazało, że miał w organizmie blisko 2,5 promila alkoholu.

Awanturnik przed kilkoma dniami opuścił zakład karny, w którym przebywał od blisko roku. Trafił tam za napaść na policjantów, ich znieważenie oraz kierowane pojazdem w stanie nietrzeźwości. Wczoraj aresztował go bielski sąd. Grozi mu pięć lat więzienia.

mad