Kto lubi zloty motocyklowe?
Podczas ostatniego bielskiego zlotu motocyklistów o włos nie doszło do tragedii. Na skutek nieodpowiedzialnego zachowania jednego z motocyklistów na jednej z głównych ulic miasta wydarzył sie poważny wypadek. Dwoje poszkodowanych odwieziono do szpitala, lecz problem pozostał. Czy nasze ulice powinny być nadal widownią zlotów, które obniżają i tak niewysoki poziom bezpieczeństwa w ruchu miejskim ? O opinie poprosiliśmy różne osoby zaangażowane w organizację imprezy.
Już na początku tegorocznego zlotu na ulicy Piastowskiej doszło do poważnego wypadku. 27-letni mieszkaniec Wilkowic zaczął wyprzedzać na swojej Hondzie jadącą w eskorcie policji kolumnę motocykli. Zderzył się z dwoma samochodami nadjeżdżającymi z naprzeciwka i stracił nogę. Policja, która prowadziła postępowanie w sprawie tego zdarzenia oceniła, że jego przyczyną była brawura i brak zachowania ostrożności na drodze. Mężczyzna natychmiast został przewieziony do szpitala. Ranna została także jadąca z nim pasażerka.
Wypadek ten wpisał się w niechlubną tradycję bielskich zlotów. Do najtragiczniejszego jak dotąd zdarzenia doszło w ubiegłym roku, gdy podczas imprezy zginął 35-letni mieszkaniec Rudzicy, który na motocyklu Yamaha przewrócił się i uderzył w Volkswagena polo. Tegoroczna tragedia przelała czarę goryczy. Coarz więcej mieszkańców wypowiada sie przeciw organizacji tego rodzaju imprez w środku miasta. Kolejne zloty mogą sie więc nie odbyć.
Na początku października komendant miejski policji, Krzysztof Mancewicz zaprosił do siebie organizatorów zlotu i naczelnika sekcji ruchu drogowego nadkomisarza Krzysztofa Gałuszkę. Efektem spotkania w komendzie była decyzja o powołaniu specjalnego zespołu koordynatorów podczas organizacji kolejnych zlotów motocyklistów w Bielsku-Białej.
- Inspektor Mancewicz wyraził ubolewanie z powodu nieszczęśliwego wypadku z udziałem motocyklisty – powiedziała nam Elwira Jurasz, rzecznik prasowa bielskiej policji. - W skład zespołu koordynatorów wejdą organizatorzy zlotu, członkowie PCK, a także policjanci sekcji ruchu drogowego. Ich celem będzie wypracowanie takich rozwiązań, które zapewnią maksymalne bezpieczeństwo uczestnikom zlotu. Warunek jest jeden – jeśli kolejny zlot dojdzie w ogóle do skutku, bowiem organizatorzy ciągle się zastanawiają.
Frustracja organizatorów
Czy organizatorzy zdecydują się na kolejne zloty? O odpowiedź na to pytanie zwróciliśmy sie do zainteresowanych sprawą stron. Najpierw skontaktowaliśmy się z Ryszardem Wachem, byłym naczelnikiem bielskiej drogówki.
- Teraz jest za wcześnie zastanawiać się i debatować, co będzie w maju przyszłego roku – powiedział nam orędownik zlotów motocyklowych, który okazuje wyraźne niezadowolenie, gdy przypominamy mu opinię części bielszczan o wzmożonym niebezpieczeństwie na drogach podczas imprezy. - Podczas rodzinnego rajdu rowerowego też zdarzył się wypadek, w dodatku z udziałem pijanego rowerzysty. Zresztą, w tym temacie nie chcę już niczego komentować – zakończył sfrustrowany Ryszard Wach.
Jeden z młodych uczestników zlotu motocyklowego odpowiada retorycznym pytaniem na nasze pytanie.
- Na drogach codziennie giną kierowcy samochodów osobowych. Czy z tego powodu policja zatrzymuje ruch pozostałych pojazdów?
Wiek biorących udział w tego typu zlotach jest bardzo zróżnicowany. Można zobaczyć nastoletnich motocyklistów jak również doświadczonych kierowców, którzy za kierownicą jednośladów spędzili kilkadziesiąt lat. Więcej jest mężczyzn, lecz możemy spotkać również piękne kobiety w kaskach.
- Ciężko jest o całkowite zabezpieczenie i zapanowanie nad przejazdem, w którym uczestniczy grupa ponad 1000 osób – powiedział naszemu portalowi kom. Wiesław Czarniecki, zastepca szefa bielskiej drogówki. - Zlot jest jednorazowym incydentem w roku. Osoby nieobeznane z prędkością jadą w potężnej kolumnie, przez co stwarzane jest ogromne zagrożenie wypadkiem. Ponadto motocykliści nie stosują się do przepisów ruchu drogowego, jeżdżą m.in. na jednym kole.
Impreza była także źle rozwiązana pod względem logistycznym. Mianowicie już na miejscu w Międzyrzeczu uczestnicy czekali dwie godziny w kolejce po bilety, które - moim zdaniem - powinny być rozprowadzane w firmie elektronicznej.
Na pewno warto zastanowić się, czy ewentualny zakaz organizowania tego typu imprez wpłynie na bezpieczeństwo mieszkańców Bielska-Białej oraz ograniczy ilość wypadków. Przecież tak naprawdę nigdy nie wiemy, co nas spotka, gdy własnym autem jedziemy rano do pracy. Na użytkowników polskich dróg czeka tysiąc różnych niespodzianek. I wcale nie musi to być motocyklista, który chciał wszystkim pokazać, ile “pary” fabryka dała jego Hondzie.
Grzegorz Wieczorek
Komentarze 18
Wszyscy z BIELSKA i okolic czekają na jakiś zlocik ..
Jest nas dużo
Pozdrawiam Kuba bielsko.. ; D
2. do wypadku podczas parady nie doszłoby gdyby POLICJA prawidłowo zabezpieczyła trasę przejazdu - jakim prawem samochody znalazły się na drodze i do tego jeszcze jechały?!
3. Pan Czarnecki swoje mądrości powinien zachować dla siebie - nie każdy ma stary moto który potrafi jedynie "pyrkać" 30 - 40 km/h
4. od osądzania sprawy są sądy a nie redakcja
i proszę zrozumieć - nie bronię motocyklistów jednak doszło do pewnych przekłamań mających istotny wpływ na ocenę zdarzenia
Moim zdaniem ja na podczas całej tej imprezy należy zastrzec, że każde wykroczenie, jak jazda na jednym kole, spowodowanie wypadku itp powinny być 2 lub 3 razy wyższe mandaty.

Klauzula informacyjna ›