To nie był dobry początek
Piłkarze Podbeskidzia ruszali na wyprawę do Nowego Sącza po komplet punktów. Niestety remisując z Sandecją 1:1 „Górale” stracili w niedzielne popołudnie dwa „oczka”.
Pełne trybuny nowosądeckiego stadionu i upał nie sprzyjały bielszczanom. Odczuwalny od początku był także brak w wyjściowej jedenastce Rafała Jarosza - dotąd etatowego pomocnika w drużynie z Bielska-Białej.
Kilka minut po pierwszym gwizdku było wiadomo, że nie będzie to łatwa przeprawa dla „Górali”. Beniaminek od razu ruszył z impetem na drużynę gości. Już w 9 minucie meczu powinno być 1:0 dla gospodarzy. Paweł Baranowski na tyle niefrasobliwie próbował odebrać piłkę przeciwnikowi, że sprokurował rzut karny. Do jedenastki podszedł Wojciech Fabianowski, lecz futbolówka po jego uderzeniu trafiła w słupek bramki strzeżonej przez Łukasza Merdę. Ale Sandecja zrekompensowała się w 20 minucie gry. Dariusz Gawęcki precyzyjnym strzałem z 16 metrów nie dał szans golkiperowi Podbeskidzia.
Ataki gospodarzy nie słabły. Bielszczanie słabo spisywali się w środkowej części boiska i zbyt często faulowali w okolicach pola karnego, co stwarzało dogodne sytuacje dla piłkarzy drużyny przeciwnej. Na szczęście jeden z nielicznych ataków „Górali” przyniósł wyrównanie. Na dwie minuty przed zakończeniem gry doskonałym zagraniem do Damiana Świerblewskiego popisał się Piotr Rocki. Popularny „Świerbel” przyjął piłkę w polu karnym i strzałem z woleja pokonał Marka Kozioła.
Po wznowieniu gry na murawie pojawił się Rafał Jarosz, który zastąpił w środku drugiej linii Łukasza Matusiaka. Gra w drugiej odsłonie spotkania znacznie się zaostrzyła. W 56 minucie krwią zalał się Bartłomiej Konieczny, który musiał opuścić plac gry. Ostra walka na granicy faulu wyraźnie zmęczyła gospodarzy. Do głosu doszli bielszczanie. Swoje sytuacje miał najaktywniejszy w szeregach Podbeskidzia Piotr Rocki. Sporo ożywienia wprowadził wspomniany Jarosz oraz Piotr Bagnicki.
Mimo starań z obu stron rezultat nie uległ już zmianie. Zawodnicy Marcina Brosza, mimo że przyjechali do Nowego Sącza po trzy „oczka”, musieli zadowolić się jednym. Za tydzień kolejna ciężka przeprawa z beniaminkiem I ligi. Na Stadion Miejski w Bielsku-Białej zawita MKS Kluczbork.
Sandecja Nowy Sącz 1-1 Podbeskidzie Bielsko-Biała
Dariusz Gawęcki 20 - Damian Świerblewski 43
Sandecja: Marek Kozioł - Marcin Makuch, Ján Fröhlich, Rafał Jędrszczyk, Petar Borovićanin - Mateusz Broź (46 Michał Jonczyk), Dariusz Zawadzki, Rafał Berliński, Dariusz Gawęcki (71 Marcin Stefanik), Maciej Bębenek (72 Dawid Skrzypek) - Wojciech Fabianowski.
Podbeskidzie: 25. Łukasz Merda - 18. Sławomir Cienciała, 26. Bartłomiej Konieczny (57, 3. Łukasz Ganowicz), 6. Paweł Baranowski, 7. Juraj Dančík - 11. Damian Świerblewski, 20. Ndabenkulu Ncube (67, 23. Piotr Bagnicki) 9. Łukasz Matusiak (46, 16. Rafał Jarosz), 4. Clemence Matawu, 8. Piotr Malinowski - 19. Piotr Rocki.
żółte kartki: Zawadzki - Jarosz.
Paweł Hetnał
Pełne trybuny nowosądeckiego stadionu i upał nie sprzyjały bielszczanom. Odczuwalny od początku był także brak w wyjściowej jedenastce Rafała Jarosza - dotąd etatowego pomocnika w drużynie z Bielska-Białej.
Kilka minut po pierwszym gwizdku było wiadomo, że nie będzie to łatwa przeprawa dla „Górali”. Beniaminek od razu ruszył z impetem na drużynę gości. Już w 9 minucie meczu powinno być 1:0 dla gospodarzy. Paweł Baranowski na tyle niefrasobliwie próbował odebrać piłkę przeciwnikowi, że sprokurował rzut karny. Do jedenastki podszedł Wojciech Fabianowski, lecz futbolówka po jego uderzeniu trafiła w słupek bramki strzeżonej przez Łukasza Merdę. Ale Sandecja zrekompensowała się w 20 minucie gry. Dariusz Gawęcki precyzyjnym strzałem z 16 metrów nie dał szans golkiperowi Podbeskidzia.
Ataki gospodarzy nie słabły. Bielszczanie słabo spisywali się w środkowej części boiska i zbyt często faulowali w okolicach pola karnego, co stwarzało dogodne sytuacje dla piłkarzy drużyny przeciwnej. Na szczęście jeden z nielicznych ataków „Górali” przyniósł wyrównanie. Na dwie minuty przed zakończeniem gry doskonałym zagraniem do Damiana Świerblewskiego popisał się Piotr Rocki. Popularny „Świerbel” przyjął piłkę w polu karnym i strzałem z woleja pokonał Marka Kozioła.
Po wznowieniu gry na murawie pojawił się Rafał Jarosz, który zastąpił w środku drugiej linii Łukasza Matusiaka. Gra w drugiej odsłonie spotkania znacznie się zaostrzyła. W 56 minucie krwią zalał się Bartłomiej Konieczny, który musiał opuścić plac gry. Ostra walka na granicy faulu wyraźnie zmęczyła gospodarzy. Do głosu doszli bielszczanie. Swoje sytuacje miał najaktywniejszy w szeregach Podbeskidzia Piotr Rocki. Sporo ożywienia wprowadził wspomniany Jarosz oraz Piotr Bagnicki.
Mimo starań z obu stron rezultat nie uległ już zmianie. Zawodnicy Marcina Brosza, mimo że przyjechali do Nowego Sącza po trzy „oczka”, musieli zadowolić się jednym. Za tydzień kolejna ciężka przeprawa z beniaminkiem I ligi. Na Stadion Miejski w Bielsku-Białej zawita MKS Kluczbork.
Sandecja Nowy Sącz 1-1 Podbeskidzie Bielsko-Biała
Dariusz Gawęcki 20 - Damian Świerblewski 43
Sandecja: Marek Kozioł - Marcin Makuch, Ján Fröhlich, Rafał Jędrszczyk, Petar Borovićanin - Mateusz Broź (46 Michał Jonczyk), Dariusz Zawadzki, Rafał Berliński, Dariusz Gawęcki (71 Marcin Stefanik), Maciej Bębenek (72 Dawid Skrzypek) - Wojciech Fabianowski.
Podbeskidzie: 25. Łukasz Merda - 18. Sławomir Cienciała, 26. Bartłomiej Konieczny (57, 3. Łukasz Ganowicz), 6. Paweł Baranowski, 7. Juraj Dančík - 11. Damian Świerblewski, 20. Ndabenkulu Ncube (67, 23. Piotr Bagnicki) 9. Łukasz Matusiak (46, 16. Rafał Jarosz), 4. Clemence Matawu, 8. Piotr Malinowski - 19. Piotr Rocki.
żółte kartki: Zawadzki - Jarosz.
Paweł Hetnał
Artykuł wyświetlono 821 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›