Liczą straty po ulewach
Wciąż trwa szacowanie wysokości strat spowodowanych przez ulewne deszcze. Wiadomo już, że w samym powiecie bielskim i mieście Bielsko-Biała są to kwoty rzędu dziesiątków milionów złotych.
Poziom wód na rzekach poniżej stanów ostrzegawczych i korzystne prognozy meteorologiczne skłoniły wczoraj starostę bielskiego Andrzeja Płonkę do odwołania pogotowia przeciwpowodziowego dla gmin: Bestwina, Buczkowice, Czechowice - Dziedzice, Jasienica, Jaworze, Kozy, Porąbka, Szczyrk, Wilamowice i Wilkowice. Na temat wielkości strat, jakie wynikły w związku z ostatnimi nawałnicami rozmawialiśmy z naczelnikiem Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego Aleksandrem Radkowskim.
- Komisja wciąż szacuje straty. Musimy przecież odwiedzić setki domów - podkreśla naczelnik. - Ostateczne wyliczenia powinny być znane około wtorku-środy przyszłego tygodnia. Najwięcej pracy członkowie komisji mają w Bestwinie i Czechowicach-Dziedzicach, gdyż w tych miejscowościach poszkodowanych zostało najwięcej osób.
Ale już wstępne wyliczenia ilustrują skalę dramatu. Wysokość szkód w mieniu powiatu, głównie na drogach i mostach, szacuje się obecnie na ok. 7 mln zł, ale ta liczba wciąż rośnie. Równie fragmentaryczne dane w odniesieniu do mienia gminnego wykazują straty w wysokości 10 mln zł. - W przypadku miasta Bielsko-Biała szacunkowa wysokość strat wynosi 2,5 mln zł - poinformował nas naczelnik wydziału zarządzania kryzysowego bielskiego ratusza Mikołaj Jakimowicz. - Ale komisje wciąż pracują w terenie i dopiero z końcem przyszłego tygodnia będą znane oficjalne rezultaty ich pracy.
W niektórych miejscach strażacy nadal wypompowują wodę, w innych zaś ludzie zabrali się już do odnawiania swoich zniszczonych przez wodę mieszkań. Na razie na własną rękę, bo żadna pomoc finansowa jeszcze do nich nie dotarła. Radkowski mówi, że powiat wysłał już do Katowic listę 250 osób najbardziej poszkodowanych, ale urzędnicy ze starostwa wciąż czekają na odpowiedź wojewody. Liczba mieszkań podtopionych lub zalanych jest kilkakrotnie większa, więc trzeba było dokonać selekcji.
Na szczęście, z nieoficjalnych informacji z katowickiego inspektoratu PZU wynika, że wiele osób zadbało o ubezpieczenie swojego dobytku. Tylko z terenu powiatu bielskiego o odszkodowania wystąpiło do nich ok. 600 osób.
mad

Klauzula informacyjna ›