Miasto ma kłopoty finansowe
Wczorajsza sesja Rady Miejskiej trwała sześć godzin i była jedną z najdłuższych w tej kadencji bielskiego samorządu. W tym czasie prezydent Krywult wysłuchał litanii próśb o pomoc, po czym wyznał, że sytuacja finansowa miasta nie jest za wesoła.
Sesja rozpoczęła się od wreczenia dwóm bielszczankom złotych Odznak Honorowych Zasłużonych dla Województwa Śląskiego. Otrzymały je: dyrektor szpitala ogólnego Joanna Dworniczek oraz szefowa Podbeskidzkiego Ośrodka Interwencji Kryzysowej Joanna Malinowska (pisaliśmy o tej placówce w artykule "Kryzys może dopaść każdego" , www.bielsko.biala.pl/index.php?module=artykuly&id=1643).
Potem rozpoczęła się lawina interpelacji i wniosków. Wiele z nich dotyczyło szkód powstałych po ostatnich ulewach. Radni zarzucili prezydenta prośbami o fundusze na remonty i budowy. Z drugiej strony Jacek Krywult musiał odpierać zarzuty dotyczące zbyt wysokich - zdaniem niektórych rajców - podatków od nieruchomości.
Radni podjęli kilka istotnych uchwał. M.in. w kwestii zmian w odpłatnościach za przedszkola. Dzięki temu od września w ramach ustawowo zapewnionej darmowej edukacji miasto zapłaci za 5-godzinny pobyt dziecka w publicznej placówce. Należność za kolejne godziny spędzone w przedszkolu rodzice będą pokrywali z własnej kieszeni, płacąc 36 zł miesięcznie za godzinę lub 164 zł miesięcznie niezależnie od czasu pobytu w przedszkolu. Za drugie lub kolejne dziecko rodzice zapłacą 50 proc. kosztów.
W ostatnim punkcie programu obrad prezydent dokonał bilansu finansowego gminy za minione pięć miesięcy.
- Sytuacja jest trudna, ale nie ma co robić paniki - powiedział Krywult. Wprawdzie dochody są takie, jak planowano, ale w ubiegłych latach o tej porze była już spora nadwyżka. Dlatego miasto podjęło działania w sprawie zaciągnięcia kredytu na pokrycie deficytu w budżecie, który może sie pojawić.
mad

Klauzula informacyjna ›