W ciągu minionej doby w Bielsku-Białej spadły z nieba 33 litry wody na każdy metr kwadratowy. Dla porównania, w kwietniu - który uznany był przez meteorologów za suchy - mieliśmy zaledwie trzy litry deszczu na m2. Ale rekord opadów w naszym regionie odnotowano wczoraj w Górkach Wielkich.
 
Jak poinformował nasz portal Zbigniew Stasicki, kierownik stacji meteorologicznej na bielskim lotnisku, w Górkach Wielkich spadło tej doby aż 36 litrów na m2. W Brennej było 12 litrów, w Wiśle – 10, a w Cieszynie – 4. Systematycznie podnoszą się stany rzek. Najbardziej dramatyczna sytuacja panuje na Wiśle w Goczałkowicach. Tam stan alarmowy został przekroczony o 50 cm.
 
Wczorajsza ulewa nie była jednak rekordowa. W przeszłości w Bielsku-Białej bywały już opady rzędu 100 litrów na m2. Tym razem deszcz pada prawie nieprzerwanie od wielu dni, przez co dochodzi do lokalnych podtopień i powodzi.
 
Tymczasem prognozy na najbliższe dni nie są optymistyczne. Jeszcze dziś po południu mają wrócić burze i przelotne, a miejscami intensywne opady deszczu. Synoptycy nie wykluczają nawet gradu. Do Polski napływa zwrotnikowe powietrze, dlatego będzie coraz cieplej. Wypogodzić się ma w sobotę. Według Stasickiego, dopiero niedziela będzie ładna.
 
                                                                                                                                                                                         rok