Niż czyli wyż
Na styczniowej sesji Rady Miejskiej radni opowiedzieli się za oddaniem budynku przedszkola przy ulicy Zdrojowej Salwatoriańskiemu Stowarzyszeniu Hospicyjnemu. Tymczasem dwa miesiące później miasto ogłosiło przetarg na budowę nowego przedszkola przy ulicy Pocztowej. Czy nieodpłatne pozbywanie się jednego budynku i jednoczesne wydawanie komunalnych pieniędzy na budowę nowego nie zakrawa na absurd? Tym bardziej, że mamy obecnie do czynienia z wyżem demograficznym w tej grupie wiekowej.
Najpierw przypomnijmy sprawe obiektu przy Zdrojowej. 18 kwietnia b.r. prezes Salwatoriańskiego Stowarzyszenia Hospicyjnego Grażyna Chorąży, członek zarządu stowarzyszenia ks.Piotr Szora oraz prezydent miasta Jacek Krywult podpisali akt notarialny potwierdzający nieodpłatne użyczenie budynku na stacjonarne hospicjum na czas nieokreślony. W byłej przedszkolnej placówce znajdzie się miejsce dla 20 ciężko chorych osób. Budynek wart jest 897 tys. zł i ma blisko 400 metrów kwadratowych powierzchni. Jest też otaczająca go działka, co umożliwi rozbudowanie hospicjum. Według szacunków ks. Szory, prace adaptacyjne mogą potrwać rok.
Na razie w Bielsku-Białej działa niewielkie hospicjum miejskie przy al. Armii Krajowej. Jest też kilka łóżek opieki paliatywnej w szpitalu w Bystrej oraz na oddziale opieki długoterminowej w Szpitalu Ogólnym. To jednak kropla w morzu potrzeb, więc kolejka oczekujących wciąż się powiększa. Pierwsze stacjonarne hospicjum salwatorian pozwoli więc nieco poprawić sytuację.
Według nieoficjalnych informacji, które dochodziły w ostatnim czasie do naszej redakcji, w bielskich przedszkolach brakuje miejsc dla maluchów. Przed wakacjami w niektórych placówkach tworzono listy rezerwowe. Umieszczano na nich dzieci, które miałyby szanse na miejsce w przedszkolu, jeśli z miejsca zrezygnują maluszki zgłoszone na początku rekrutacji.
- Nie ma w naszym mieście ani jednego dziecka, dla którego drzwi w bielskich przedszkolach byłyby zamknięte – uspokajaja urzędnicy Miejskiego Zarządu Oświaty w Bielsku-Białej. Co zatem stanie się z dziećmi, które do tej pory uczęszczały do przedszkola przy ulicy Zdrojowej? - Z tym również nie ma problemu – mówi naszemu portalowi rzecznik prasowy UM Tomasz Ficoń. - W pobliżu są budynki przedszkolne, do których te dzieci będą teraz uczęszczać. Poza tym mieliśmy liczne apele i prośby ze strony mieszkańców z pobliża ulicy Pocztowej, którzy narzekali na brak przedszkola w tej okolicy.
Problem braku miejsc jest spowodowany coraz bardziej dostrzegalnym wyżem demograficznym. Odczuwają go liczne placówki przedszkolne w powiecie bielskim. W gminie Porąbka, a dokładniej w Bujakowie i Czańcu, dzięki przebudowie przedszkoli przybędzie dodatkowo 70 miejsc. Praktycznie w każdym przedszkolu w Porąbce jest więcej chętnych niż miejsc. Prace w Czańcu muszą dodatkowo przebiegać pod okiem konserwatora, bo budynek jest zabytkiem. Dlatego koszt inwestycji jest ogromny - ok. 120 tys. zł. W przyszłym roku natomiast ekipy remontowe wejdą do przedszkoli w Porąbce i Kobiernicach. Może dzięki temu będzie tam więcej miejsc.
Tymczasem zupełnie odwrotna sytuacja panuje w szkołach ponadgimnazjalnych, w których naukę pobiera coraz mniej osób. W placówkach tego szczebla w powiecie bielskim nowy rok rozpoczęło prawie 2300 uczniów. To o 200 mniej niż w roku ubiegłym. Podobnie jest w szkolnictwie wyższym w naszym regionie. Jeszcze na początku sierpnia w Politechnice Śląskiej brakowało 2,5 tysiąca studentów, a w Uniwersytecie Śląskim tysiąca absolwentów szkół średnich.
- Kandydaci na studia reprezentują coraz niższy poziom - uważa Paweł Doś, rzecznik Politechniki Śląskiej. - Dlatego rekrutację trzeba powtarzać. Mamy jednak nadzieję, że niebawem to się zmieni.
A jak wygląda sytuacja w bielskich uczelniach? Wystarczy odwiedzić stronę internetową Akademii Techniczo-Humanistycznej, aby przekonać się, iż sytuacja jest równie dramatyczna. Czerwony napis pogrubioną czcionką ''są jeszcze wolne miejsca” mówi sam za siebie. Dodatkowa rekrutacja na studia prowadzona jest od 1 do 12 września. Również władze Wyższej Szkoły Administracji w Bielsku-Białej przedłużyły termin rekrutacji aż do końca września. Do tego samego dnia można ubiegać się o przyjęcie do Bielskiej Wyższej Szkole im. J.Tyszkiewicza.
Co jest zatem powodem nagłego spadku liczby studentów? Na pewno głównym czynnikiem jest niż demograficzny, w jakim urodzili się tegoroczni maturzyści. W dodadtku z roku na rok wyniki egzaminów dojrzałości są coraz słabsze przez co absolwenci szkół średnich coraz częściej nie spełniają wymagań ustalonych przez komisje rekrutacyjne. Aż strach pomyśleć co będzie za dwa lata, kiedy maturzyści zmuszeni będą do zdawania matematyki.
W hospicjach będzie lepiej
Najpierw przypomnijmy sprawe obiektu przy Zdrojowej. 18 kwietnia b.r. prezes Salwatoriańskiego Stowarzyszenia Hospicyjnego Grażyna Chorąży, członek zarządu stowarzyszenia ks.Piotr Szora oraz prezydent miasta Jacek Krywult podpisali akt notarialny potwierdzający nieodpłatne użyczenie budynku na stacjonarne hospicjum na czas nieokreślony. W byłej przedszkolnej placówce znajdzie się miejsce dla 20 ciężko chorych osób. Budynek wart jest 897 tys. zł i ma blisko 400 metrów kwadratowych powierzchni. Jest też otaczająca go działka, co umożliwi rozbudowanie hospicjum. Według szacunków ks. Szory, prace adaptacyjne mogą potrwać rok.
Na razie w Bielsku-Białej działa niewielkie hospicjum miejskie przy al. Armii Krajowej. Jest też kilka łóżek opieki paliatywnej w szpitalu w Bystrej oraz na oddziale opieki długoterminowej w Szpitalu Ogólnym. To jednak kropla w morzu potrzeb, więc kolejka oczekujących wciąż się powiększa. Pierwsze stacjonarne hospicjum salwatorian pozwoli więc nieco poprawić sytuację.
Kolejki w przedszkolach
Według nieoficjalnych informacji, które dochodziły w ostatnim czasie do naszej redakcji, w bielskich przedszkolach brakuje miejsc dla maluchów. Przed wakacjami w niektórych placówkach tworzono listy rezerwowe. Umieszczano na nich dzieci, które miałyby szanse na miejsce w przedszkolu, jeśli z miejsca zrezygnują maluszki zgłoszone na początku rekrutacji.
- Nie ma w naszym mieście ani jednego dziecka, dla którego drzwi w bielskich przedszkolach byłyby zamknięte – uspokajaja urzędnicy Miejskiego Zarządu Oświaty w Bielsku-Białej. Co zatem stanie się z dziećmi, które do tej pory uczęszczały do przedszkola przy ulicy Zdrojowej? - Z tym również nie ma problemu – mówi naszemu portalowi rzecznik prasowy UM Tomasz Ficoń. - W pobliżu są budynki przedszkolne, do których te dzieci będą teraz uczęszczać. Poza tym mieliśmy liczne apele i prośby ze strony mieszkańców z pobliża ulicy Pocztowej, którzy narzekali na brak przedszkola w tej okolicy.
Problem braku miejsc jest spowodowany coraz bardziej dostrzegalnym wyżem demograficznym. Odczuwają go liczne placówki przedszkolne w powiecie bielskim. W gminie Porąbka, a dokładniej w Bujakowie i Czańcu, dzięki przebudowie przedszkoli przybędzie dodatkowo 70 miejsc. Praktycznie w każdym przedszkolu w Porąbce jest więcej chętnych niż miejsc. Prace w Czańcu muszą dodatkowo przebiegać pod okiem konserwatora, bo budynek jest zabytkiem. Dlatego koszt inwestycji jest ogromny - ok. 120 tys. zł. W przyszłym roku natomiast ekipy remontowe wejdą do przedszkoli w Porąbce i Kobiernicach. Może dzięki temu będzie tam więcej miejsc.
Kryzys na uczelniach
Tymczasem zupełnie odwrotna sytuacja panuje w szkołach ponadgimnazjalnych, w których naukę pobiera coraz mniej osób. W placówkach tego szczebla w powiecie bielskim nowy rok rozpoczęło prawie 2300 uczniów. To o 200 mniej niż w roku ubiegłym. Podobnie jest w szkolnictwie wyższym w naszym regionie. Jeszcze na początku sierpnia w Politechnice Śląskiej brakowało 2,5 tysiąca studentów, a w Uniwersytecie Śląskim tysiąca absolwentów szkół średnich.
- Kandydaci na studia reprezentują coraz niższy poziom - uważa Paweł Doś, rzecznik Politechniki Śląskiej. - Dlatego rekrutację trzeba powtarzać. Mamy jednak nadzieję, że niebawem to się zmieni.
A jak wygląda sytuacja w bielskich uczelniach? Wystarczy odwiedzić stronę internetową Akademii Techniczo-Humanistycznej, aby przekonać się, iż sytuacja jest równie dramatyczna. Czerwony napis pogrubioną czcionką ''są jeszcze wolne miejsca” mówi sam za siebie. Dodatkowa rekrutacja na studia prowadzona jest od 1 do 12 września. Również władze Wyższej Szkoły Administracji w Bielsku-Białej przedłużyły termin rekrutacji aż do końca września. Do tego samego dnia można ubiegać się o przyjęcie do Bielskiej Wyższej Szkole im. J.Tyszkiewicza.
Co jest zatem powodem nagłego spadku liczby studentów? Na pewno głównym czynnikiem jest niż demograficzny, w jakim urodzili się tegoroczni maturzyści. W dodadtku z roku na rok wyniki egzaminów dojrzałości są coraz słabsze przez co absolwenci szkół średnich coraz częściej nie spełniają wymagań ustalonych przez komisje rekrutacyjne. Aż strach pomyśleć co będzie za dwa lata, kiedy maturzyści zmuszeni będą do zdawania matematyki.
Grzegorz Wieczorek
Artykuł wyświetlono 2116 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 1
marta4444
Nie ma logiki w kierowaniu bielską oświatą, co odczuwają szkoły i przedszkola. Prezydentowi od lat nie zależy na oświacie, mimo to bielscy uczniowie osiągają najlepsze w województwie wyniki! Szkoda tylko, że w niedocieplonych budynkach z zepsutą kanalizacją... Wstyd! Szkoda też, że prezydenta miasta ocenia się za wybudowane z funduszy unijnych drogi czy wyremontowane kamienice o oświacie zapominając...

Klauzula informacyjna ›