Jak zarobić i się nie narobić
Władze naszego miasta przy różnych okazjach chwalą się publicznie, że gmina należy do najbogatszych w regionie, a nawet w kraju. Mają rację. Wszystkie wskaźniki zamożności rosną nam szybciej niż sąsiadom. Ale może być jeszcze lepiej, jeśli będziemy potrafili wykorzystać to, co już posiadamy.
Jedną z nie w pełni dotąd wykorzystanych szans rozwojowych jest dla Bielska-Białej brak odpowiedniej ilości parkingów. Obiektów tego rodzaju jest w naszym mieście znacznie mniej niż potrzeba. Okazuje się jednak, że na deficycie można zarobić znacznie więcej niż na realnie istniejących miejscach postojowych.
Dowodem na prawdziwość powyższych słów jest parking niestrzeżony w ciągu ul. Tartacznej w Wapienicy, w pobliżu pętli autobusu nr 16. Jest to miejsce będące od dziesięcioleci ulubionym celem weekendowych wypadów bielszczan. Spacer nad jezioro, do zapory i dalej szlakiem turystycznym jest wabikiem dla setek zmotoryzowanych, którzy zostawiają auto na skraju lasu, by na piechotę zachwycać się pięknymi okolicznościami przyrody.
Plac jest na tyle obszerny, że bez szkody dla płynności ruchu zaparkować na nim może jednorazowo nawet kilkanaście aut. W pogodne, wolne od pracy dni przyjeżdża ich jednak znacznie więcej. Prowizoryczny parking pęka w szwach. W tej sytuacji duża część kierowców zmuszona jest zaparkować w pobliżu placu manewrowego „16”. Obszar ten chroniony jest znakami zakazu zatrzymywania się i postoju, lecz tłoczące się na małej przestrzeni auta są dowodem nagminnego łamania przepisów przez ich właścicieli. Jeśli ktoś przyjedzie własnym samochodem – praktycznie nie ma innego wyjścia.
Po powrocie z przechadzki wielu kierowców czeka nieprzyjemna niespodzianka.
- Dzień dobry, jestem X.Y. – słychać jak przedstawia się strażnik miejski, który podszedł do stojącego nieopodal auta. – Naruszyła pani przepisy ruchu drogowego poprzez zatrzymanie się w miejscu niedozwolonym oraz w zatoczce dla autobusów. Należy się mandat w wysokości 200 zł plus dwa punkty karne. Jeśli pani się z tym nie zgadza, przysługuje pani odwołanie do sądu grodzkiego...
Podobne formułki usłyszą wkrótce wszyscy kierowcy, którzy nie znaleźli miejsca na prowizorycznym parkingu. Dwaj strażnicy podzieli miedzy siebie role znane z seriali policyjnych. Jeden, grający rolę złego funkcjonariusza, skupia się na wypisywaniu mandatów. Ten dobry zaś pociesza i przyznaje rację kierowcom.
- Parkingów powinno być więcej. Zwłaszcza w miejscach, gdzie od lat wypoczywają bielszczanie – twierdzi mundurowy. – Podobny dramat widzimy podczas niektórych koncertów na Błoniach, gdy na potrzeby postojowe nie jest zamykany jeden pas ruchu. Moglibyśmy wtedy kasować non stop. Ale do Wapienicy przyjeżdżamy tylko na telefon od kierowcy autobusu, kiedy parkujące auta uniemożliwiają mu manewrowanie po zatoczce.
Dzięki tej wykładni wiadomo dlaczego w tegorocznym budżecie gminy zaplanowano zaledwie 220 tys. zł wpływów z tytułu grzywien, mandatów i kar pieniężnych. Wygląda na to, że strażnicy współczują obywatelom i dlatego powstrzymują się od stuprocentowego egzekwowania prawa. Tymczasem wystarczyłaby regularna obecność radiowozu w wybranych miejscach, aby zrekompensować koszta utrzymania straży w naszym mieście. Ba, można byłoby zatrudnić wtedy nowych funkcjonariuszy, by zlikwidować obecny deficyt rąk do wypisywania mandatów.
Niestety, ostatnio z Ratusza nadciągają niepokojące sygnały o tym, że potencjalne źródła dochodów dla gminy przestaną mieć kiedyś rację bytu. W ostatnich latach wybudowano parking przy ulicy Orkana. Inna jaskółka niegospodarności wykluwa się pod budowaną właśnie Sferą II. Władze miasta zatwierdziły projekt, wedle którego na najniższej kondygnacji nowego centrum handlowego znaleźć się ma parking dla kilkuset aut.
Równie złe informacje nadchodzą z okolic placu Wojska Polskiego. Plac będzie przebudowany, a pod nim zostanie wydrążony parking na kolejnych kilkaset pojazdów. Plany budowy realizowane są w niepokojącym tempie, bo jeśli następne etapy realizacji inwestycji przebiegać będą tak szybko jak dziś, to już za kilka, może kilkanaście lat pierwsze samochody wjadą pod ziemię.
Skończy się wtedy eldorado dla kasy miejskiej! Jeżeli zachowamy obowiązujące obecnie ceny, to za godzinę postoju auta na nowym, kosztownym parkingu do wspólnego budżetu wpłynie ledwie parę złotych. Tymczasem ta sama godzina na dzikim miejscu parkingowym może przynieść miastu sto i więcej złotych dochodu z tytułu mandatów karnych.
Jedną z nie w pełni dotąd wykorzystanych szans rozwojowych jest dla Bielska-Białej brak odpowiedniej ilości parkingów. Obiektów tego rodzaju jest w naszym mieście znacznie mniej niż potrzeba. Okazuje się jednak, że na deficycie można zarobić znacznie więcej niż na realnie istniejących miejscach postojowych.
Dowodem na prawdziwość powyższych słów jest parking niestrzeżony w ciągu ul. Tartacznej w Wapienicy, w pobliżu pętli autobusu nr 16. Jest to miejsce będące od dziesięcioleci ulubionym celem weekendowych wypadów bielszczan. Spacer nad jezioro, do zapory i dalej szlakiem turystycznym jest wabikiem dla setek zmotoryzowanych, którzy zostawiają auto na skraju lasu, by na piechotę zachwycać się pięknymi okolicznościami przyrody.
Plac jest na tyle obszerny, że bez szkody dla płynności ruchu zaparkować na nim może jednorazowo nawet kilkanaście aut. W pogodne, wolne od pracy dni przyjeżdża ich jednak znacznie więcej. Prowizoryczny parking pęka w szwach. W tej sytuacji duża część kierowców zmuszona jest zaparkować w pobliżu placu manewrowego „16”. Obszar ten chroniony jest znakami zakazu zatrzymywania się i postoju, lecz tłoczące się na małej przestrzeni auta są dowodem nagminnego łamania przepisów przez ich właścicieli. Jeśli ktoś przyjedzie własnym samochodem – praktycznie nie ma innego wyjścia.
Po powrocie z przechadzki wielu kierowców czeka nieprzyjemna niespodzianka.
- Dzień dobry, jestem X.Y. – słychać jak przedstawia się strażnik miejski, który podszedł do stojącego nieopodal auta. – Naruszyła pani przepisy ruchu drogowego poprzez zatrzymanie się w miejscu niedozwolonym oraz w zatoczce dla autobusów. Należy się mandat w wysokości 200 zł plus dwa punkty karne. Jeśli pani się z tym nie zgadza, przysługuje pani odwołanie do sądu grodzkiego...
Podobne formułki usłyszą wkrótce wszyscy kierowcy, którzy nie znaleźli miejsca na prowizorycznym parkingu. Dwaj strażnicy podzieli miedzy siebie role znane z seriali policyjnych. Jeden, grający rolę złego funkcjonariusza, skupia się na wypisywaniu mandatów. Ten dobry zaś pociesza i przyznaje rację kierowcom.
- Parkingów powinno być więcej. Zwłaszcza w miejscach, gdzie od lat wypoczywają bielszczanie – twierdzi mundurowy. – Podobny dramat widzimy podczas niektórych koncertów na Błoniach, gdy na potrzeby postojowe nie jest zamykany jeden pas ruchu. Moglibyśmy wtedy kasować non stop. Ale do Wapienicy przyjeżdżamy tylko na telefon od kierowcy autobusu, kiedy parkujące auta uniemożliwiają mu manewrowanie po zatoczce.
Dzięki tej wykładni wiadomo dlaczego w tegorocznym budżecie gminy zaplanowano zaledwie 220 tys. zł wpływów z tytułu grzywien, mandatów i kar pieniężnych. Wygląda na to, że strażnicy współczują obywatelom i dlatego powstrzymują się od stuprocentowego egzekwowania prawa. Tymczasem wystarczyłaby regularna obecność radiowozu w wybranych miejscach, aby zrekompensować koszta utrzymania straży w naszym mieście. Ba, można byłoby zatrudnić wtedy nowych funkcjonariuszy, by zlikwidować obecny deficyt rąk do wypisywania mandatów.
Niestety, ostatnio z Ratusza nadciągają niepokojące sygnały o tym, że potencjalne źródła dochodów dla gminy przestaną mieć kiedyś rację bytu. W ostatnich latach wybudowano parking przy ulicy Orkana. Inna jaskółka niegospodarności wykluwa się pod budowaną właśnie Sferą II. Władze miasta zatwierdziły projekt, wedle którego na najniższej kondygnacji nowego centrum handlowego znaleźć się ma parking dla kilkuset aut.
Równie złe informacje nadchodzą z okolic placu Wojska Polskiego. Plac będzie przebudowany, a pod nim zostanie wydrążony parking na kolejnych kilkaset pojazdów. Plany budowy realizowane są w niepokojącym tempie, bo jeśli następne etapy realizacji inwestycji przebiegać będą tak szybko jak dziś, to już za kilka, może kilkanaście lat pierwsze samochody wjadą pod ziemię.
Skończy się wtedy eldorado dla kasy miejskiej! Jeżeli zachowamy obowiązujące obecnie ceny, to za godzinę postoju auta na nowym, kosztownym parkingu do wspólnego budżetu wpłynie ledwie parę złotych. Tymczasem ta sama godzina na dzikim miejscu parkingowym może przynieść miastu sto i więcej złotych dochodu z tytułu mandatów karnych.
Robert Kowal
Artykuł wyświetlono 2048 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 9
magdzia
vojtasxxx,to może sprawdzić te ze zdjęcia czy mają.czuje że nie mają
vojtasxxx
magdzia: niektóre samochody mają specjalne pozwolenie na parkowanie w niektórych miejscach np. na 11 listopada ;)
Kolejny mieszkaniec
A gdyby władze miasta pomyślały, to zamiast SferyII mogły postawić wielopoziomowy parking. Nie dość, że byłby to ewenement na skalę kraju, to jeszcze nie trzeba by było organizować Święta ul.11Listopada, żeby bielszczanie wrócili do centrum. No i można było zarabiać przez kilkadziesiąt lat. Myśleć! W końcu po ta Was zatrudniliśmy.
magdzia
he,he,te autka na 11 listopada to dobrze stoją?bo mnie się zdaje że zdjęcie jest dwodem wykroczenia
maximus
Dobrze, kary są jeszcze za małe. Wielokrotnie widać bezmyślność kierowców.Stawanie na chodniku i uniemożliwianie przejścia pieszym a o wózkach z dziećmi to zapomnieć. Gdy zwróci sie uwagę to narażenie na stek wyzwisk to małe piwo. Kiedyś byłem świadkiem jak kierowca straszył najechaniem na wózek z dzieckiem. Chamstwo Chamstwo powinno się takim odbierać uprawnienia do kierowania pojazdami dożywotnio. Proponuję przyjechać strażnikom w dni targowe, co się dzieje w pobliżu targowisk. Parking na Broniewskiego pusty za to cały prawy pas mimo zakazu zajęty.
Mieszkaniec
Pieniądze, pieniądze, pieniądze.Takich miejsc, jak to opisane w artykule, jest mnóstwo w całym mieście. Weźmy choćby ulicę Nadbrzeżną. Prawie codziennie można tam spotkać funkcjonariuszy Straży Miejskiej. Za to na równoległej ulicy Grażyńskiego, przy CH Sfera można już dowoli i bez jakichkolwiek obaw łamać ten sam zakaz. Nie wierze, że Państwo ze Straży Miejskiej nie wiedzą o tych praktykach :)
Co do Sfery II - powstaje tam ładny, duży parking. Problem jest tylko w tym, że trzeba do niego jakoś dojechać :)
bielszczanka
Jest tak strasznie dużo samochodów w mieście że potrzebna jest duża ilość dużych parkingów. Jedyną moim zdaniem dokładnie nie przemyślaną inwestycją w Bielsku jest rozbudowa TESCO tam jest tak mały parking że w chwili obecnej jest problem znaleźć miejsce na pozostawienie samochodu na czas zakupów a co będzie się działo jutro w niedzielę i w kolejne dni po otwarciu nowego pasażu to nie pozostawia wiele dla wyobraźni jestem przekonana że zdecydowana większość osób widząc co dzieje się na parkingu zrezygnuję z wjazdu i w ten sposób nowa inwestycja nie będzie tak oblegana jak Sfera II w której każdy znajdzie miejsce.
bb
4 stanowiska zarezerwowoane dla radnych?po co nam parkingi radni juz mają

Klauzula informacyjna ›