Koniec marzeń o ekstraklasie
Piłkarze TS Podbeskidzie zaledwie zremisowali ze Zniczem Pruszków 0:0. Wynik ten jest porażką „Górali”. Mimo wspaniałej oprawy i ogłuszającego dopingu kibiców, podopieczni Marcina Brosza zawiedli.
Na nic zdały się tysiące gardeł wspomagających piłkarzy z Bielska-Białej. Zawodnicy Znicza Pruszków zemścili się dzisiaj za zeszłoroczne spotkanie w ostatniej kolejce rozgrywek I ligi. Gracze ze stolicy Podbeskidzia rozwiali wówczas nadzieje gości na awans. Tym razem los okazał się mniej łaskawy dla bielszczan.
Mecz przebiegał pod dyktando gospodarzy. Od pierwszych minut zawodnicy Brosza starali się pokonać dzisiaj doskonale dysponowanego Adriana Bieńka. Aktywny był Krzysztof Chrapek, a doskonałą partię rozgrywał Piotr Malinowski. Słabiej dzisiejszego popołudnia zaprezentował się Krzysztof Zaremba, który przegrywał wiele pojedynków główkowych oraz niecelnie odgrywał piłki kolegom. Mimo wielu akcji ofensywnych i licznych stałych fragmentów gry, golkiper Znicza zachowywał czyste konto.
Drugą część gry mocnym akcentem rozpoczęli pruszkowianie. Bliski pokonania Łukasza Merdy był napastnik gości Tomasz Chałas. Po kilku minutach ofensywy podopiecznych Krzysztofa Chrobaka, „Górale” otrząsnęli się i przesunęli ciężar gry na połowę przeciwnika. W 65 minucie stuprocentową okazję do zdobycia prowadzenia dla bielszczan zaprzepaścił wspominany już Zaremba. Rosły napastnik Podbeskidzia minął się z futbolówką na piątym metrze.
Niekorzystny wynik utrzymał się do ostatniego gwizdka arbitra. Szkoleniowiec bielszczan usiłował jeszcze zmienić obraz gry, wprowadzając kolejnych rezerwowych. Po zakończeniu meczu było już wiadomo, że w Ząbkach padł niekorzystny rezultat dla Podbeskidzia. Korona Kielce pokonała - pewną pierwszoligowego bytu - drużynę Dolcanu. Zresztą, nie trzeba być prorokiem, aby przewidzieć rozstrzygnięcie tego pojedynku. Dzisiaj „Górale” mieli zgarnąć trzy „oczka”, aby wystąpić w barażu. Cel nie został zrealizowany i tym samym to Korona Kielce zmierzy się z Cracovią Kraków w barażu o ekstraklasę.
Po końcowym gwizdku sędziego, przy Rychlińskiego rozległ się z trybun jęk zawodu. Piłkarze ze spuszczonymi głowami opuszczali murawę. Nie tak miał wyglądać finał pierwszoligowych zmagań w Bielsku-Białej. Kolejny sezon można spisać na straty. Miał być awans do najwyższej klasy rozgrywkowej, a tymczasem miejscowi kibice muszą po raz kolejny obejść się smakiem.
Kto wie, czy dzisiejsza potyczka ze Zniczem nie była dla trenera Marcina Brosza i Krzysztofa Chrapka ostatnim meczem w barwach Podbeskidzia. Ten pierwszy jest wymieniany wśród kandydatów do objęcia posady szkoleniowca Górnika Zabrze. Drugi zaś, z 18 bramkami na koncie, znajduje się na liście życzeń niejednego trenera z ekstraklasy. Media spekulują, że po sezonie miałby zasilić szeregi GKS Bełchatów.
Podbeskidzie Bielsko-Biała 0-0 Znicz Pruszków
Podbeskidzie: Łukasz Merda - Sławomir Cienciała, Maciej Szmatiuk, Bartłomiej Konieczny, Michał Osiński - Piotr Malinowski, Rafał Jarosz, Łukasz Matusiak (59, Damian Chmiel), Paweł Żmudziński (71, Clemence Matawu), Krzysztof Zaremba (80, Sebastian Ziajka), Krzysztof Chrapek.
Znicz: Adrian Bieniek - Maciej Rybaczuk, Daniel Kokosiński, Piotr Klepczarek, Artur Januszewski - Mikołaj Rybaczuk (61, Dawid Florian), Bartosz Osoliński, Emmanuel Ekwueme, Paweł Kaczmarek - Tomasz Feliksiak, Tomasz Chałas.
żółte kartki: Chrapek - Ekwueme, Kaczmarek, Klepczarek, Kokosiński.
Paweł Hetnał

Klauzula informacyjna ›