Historyczna szansa Podbeskidzia
Duże znaczenie ma dzisiejszejsze spotkanie piłkarzy TS Podbeskidzie Bielsko-Biała ze Zniczem Pruszków. Stawką meczu jest szansa barażowej walki o ekstraklasę. Na stadionie przy Rychlińskiego zapowiada się prawdziwa piłkarska bitwa.
Niezwykle dramatyczna jest walka o trzecią lokatę w rozgrywkach I ligi piłki nożnej. Obecnie zajmują ją „Górale”, lecz takim samym dorobkiem punktowym może poszczycić się Korona Kielce. Podopieczni Marcina Brosza wyprzedzają kielczan jedynie lepszym bilansem bezpośrednich spotkań. Tuż za plecami tej dwójki - z jednopunktową stratą - plasuje się Znicz Pruszków.
Te trzy drużyny będą za wszelką cenę dążyły do zdobycia upragnionych trzech „oczek”. W najlepszej sytuacji są gracze Podbeskidzia, bowiem wyłącznie od nich samych zależy, czy utrzymają miejsce na „pudle” w pierwszoligowej stawce. Teoretycznie nawet remis może dać bielszczanom baraż o ekstraklasę. Stałoby się tak, gdyby w meczu Dolcanu Ząbki z Koroną Kielce padł rezultat inny niż zwycięstwo kielczan. Takie kunktatorstwo jednak nigdy nie nie popłaca i dlatego chłopcy Brosza będą zapewne walczyć o wszystko.
Jeżeli dzisiejsze spotkanie potoczy się po myśli „Górali”, to w meczu o przepustkę do elity czeka już na nich Cracovia Kraków. ŁKS Łódź, który odwoływał się jeszcze od decyzji o nie przyznaniu licencji na grę w ekstraklasie, został zdegradowany o klasę niżej. W związku z decyzjami PZPN, „Pasy” przesuną się o jedną lokatę wyżej, a co za tym idzie przedłużają się ich nadzieje na pozostanie w ekstraklasie.
Znicz Pruszków już drugi rok z rzędu dobija się do bram elity piłkarskiej. W poprzednim sezonie nadzieje Roberta Lewandowskiego i spółki rozwiali właśnie bielszczanie. Była to w ostatniej serii spotkań. Goście z Mazowsza potrzebowali wtedy zaledwie punktu, aby wyprzedzić Arkę Gdynia i Piasta Gliwice. „Górale” okazali się bezlitośni dla swoich przeciwników, a duży w tym udział miał Martin Matus, zdobywca bramki na wagę trzech punktów. Można zatem rzec, że historia zatoczyła koło.
Historia dotychczasowych zmagań Podbeskidzia ze Zniczem nie jest bogata. Trzy mecze z udziałem obu drużyn przyniosły po jednym zwycięstwie dla każdej ze stron. Raz nastąpił podział punktów. Bilans bramkowy tych potyczek jest także wyrównany (2:2). W bieżącym sezonie pruszkowianom wiodło się różnie. W rundzie wiosennej przez kilka kolejek przewodzili pierwszoligowej stawce, lecz w ich szeregach nastąpiło gwałtowne załamanie formy. W efekcie słabszej dyspozycji zespołu z posadą pożegnał się Dariusz Kubicki, a jego miejsce zajął Krzysztof Chrobak. Po ponad miesięcznym okresie bez zwycięstwa, Znicz przed tygodniem pokonał Stal ze Stalowej Woli. Bramkę na wagę przedłużenia nadziei na baraż zdobył w ostatnich minutach spotkania Bartosz Osoliński.
W rundzie jesiennej pruszkowianie przed własną publicznością pokonali Podbeskidzie 2:1. Zwycięstwo zapewnił wtedy Zniczowi strzelec dwóch goli - Adrian Paluchowski, który w przerwie zimowej przeszedł do Legii Warszawa. Za jego godnego następcę można uznać młodego snajpera Tomasza Chałasa, którym już interesują się czołowe drużyny w kraju.Krzysztof Chrobak w potyczce z bielszczanami będzie miał do dyspozycji niemal pełna kadrę zawodników. Absencja za nadmierną liczbę żółtych kartoników w tym meczu dotyczyć będzie jedynie doświadczonego obrońcy Artura Januszewskiego. Poza wspomnianym Chałasem, defensorzy Podbeskidzia powinni uważać na takich zawodników, jak Dawid Florian, Emmanuel Ekwueme czy Tomasz Feliksiak.
Bielszczanie jeszcze nigdy nie byli tak blisko futbolowej elity. Dawno temu wejść do elity nie udało sie też piłkarzom BKS „Stal” Bielsko-Biała. Wprawdzie w minionym sezonie „Górale” na murawie wywalczyli awans, lecz sześciopunktowa kara dyscyplinarna za korupcję uniemożliwiła im występy w upragnionej ekstraklasie.
Jak twierdzi Marcin Brosz, w meczu ze Zniczem chodzi o to, aby nie zaprzepaścić dwóch lat ciężkiej pracy. Piłkarze z Bielska-Białej będą zapewne wychodzić ze skóry i gryźć trawę, aby tylko pokonać ekipę z Mazowsza. Jedno jest pewne - miejscowi zmierzą się nie tylko z przeciwnikiem piłkarskim, ale także z ogromną presją, jaka dzisiejszego popołudnia będzie na nich ciążyć.
Większość argumentów przemawia za „Góralami”. Choćby lepsza dyspozycja w ostatnich kolejkach. Nie można jednak przecieniać zwycięstwa bielszczan nad Turem Turek (9:0), ale też nie wolno dramatyzować po porażce z GKS Katowice (0:1). Przeciez niedawno w Jaworznie poległ nawet Widzew Łódź. Warto zaznaczyć, że trener Brosz będzie mógł skorzystać z usług prawie wszystkich kluczowych piłkarzy. Zabraknie jedynie kontuzjowanego Adama Brzeziny. Niepewny jest również występ Clemenca Matawu.
Własne boisko, dobra dyspozycja strzelecka Krzysztofa Chrapka i wreszcie stadion wypełniony po brzegi żywiołowo reagującymi kibicami powinny przeważyć dziś szalę zwycięstwa na korzyść Podbeskidzia. Początek tego arcyważnego starcia - dzisiaj o godz.17.30.
Paweł Hetnał

Klauzula informacyjna ›