Remis, czyli porażka
Tylko komplet punktów w meczu z GKS Jastrzębie mógł zadowolić Podbeskidzie Bielsko-Biała aspirujace do Ekstraklasy. Niestety. Padł remis, który dla bielszczan jest równoznaczny z porażką.
„Górale” nie potrafili się uporać z drużyną GKS Jastrzębie, nad którą wisi widmo spadku z I ligi. Gospodarze mieli nie lada kłopoty z obsadą pozycji bramkarza. Dzisiejszego wieczoru między słupkami stanął 44-letni (!) Jarosław Matusiak, ongiś golkiper bielskiej ekipy.
W początkowej fazie pierwszej odsłony meczu toczyła się w miarę wyrównana walka. Najdogodniejszą sytuację do objęcia prowadzenia stworzyli jednak gospodarze. Jacek Wiśniewski uderzył z 25 metrów na bramkę Łukasza Merdy, ale „Górali” uratowała poprzeczka. To jednak do podopiecznych Marcina Brosza uśmiechnęła się fortuna. Po indywidualnej akcji Krzysztofa Chrapka, piłka opuściła plac gry, a rzut rożny egzekwował Clemence Matawu. Czarnoskóry pomocnik idealnie dograł futbolówkę na głowę Łukasza Matusiaka, a ten skierował piłkę do siatki…Jarosława Matusiaka i było 1:0.
Piłkarze Jerzego Wyrobka nie spuścili jednak głów i dążyli do wyrównania. Najwięcej fermentu w bloku defensywnym Podbeskidzia siał Witold Wawrzyczek. Jego dośrodkowania i strzały ze stałych fragmentów gry sprawiały duże problemy obrońcom gości. Jedna z takich prób przyniosła pożądany efekt w 35 minucie. Leciwy pomocnik GKS uderzył ze znacznej odległości, a piłka po rykoszecie przekroczyła linię bramki gości.
Radość jastrzębian nie trwała długo. Na ziemię sprowadził gospodarzy Clemence Matawu, który ledwie minutę później przywrócił Podbeskidziu prowadzenie. Asystę przy tym trafieniu zaliczył Paweł Żmudziński.
W drugiej odsłonie tej potyczki korzystny rezultat przez długi czas utrzymywali bielszczanie. Piłkarze Marcina Brosza starali się zagrażać bramce Matusiaka, a GKS raz po raz nękał „Górali” groźnymi stałymi fragmentami gry. Na osiem minut przed końcem przypomniał o sobie zdobywca pierwszego gola dla gospodarzy. Witold Wawrzyczek wykonał rzut wolny na tyle skutecznie, że po raz drugi Łukasz Merda musiał wyciągać piłkę z siatki. Podbeskidzie rzuciło się jeszcze do desperackich ataków, ale jego zawodnicy nie odwrócili już losów tego spotkania. Gospodarze kończyli mecz w dziesiątkę, bowiem drugim, żółtym kartonikiem został ukarany Witold Cichy.
Kibice z pewnością oczekiwali, że piłkarze Brosza przywiozą do stolicy Podbeskidzia trzy „oczka”. Niestety, ten remis jest porażką dla bielszczan. Najbliższy pojedynek z Turem Turek będzie po raz kolejny meczem o „wszystko”, a więc o podtrzymanie nadziei na awans do Ekstraklasy.
GKS Jastrzębie (Jastrzębie Zdrój) 2-2 Podbeskidzie Bielsko-Biała
Witold Wawrzyczek 35, 82 - Łukasz Matusiak 25, Clemence Matawu 36
Jastrzębie: Jarosław Matusiak - Witold Cichy, Jacek Wiśniewski, Witold Wawrzyczek, Mariusz Adaszek - Bartosz Woźniak, Kamil Kostecki (60 David Gill), Daniel Feruga, Jarosław Wieczorek (78 Michał Chrabąszcz) - Krzysztof Kukulski (66 Radek Janeček), Robert Żbikowski.
Podbeskidzie: Łukasz Merda - Sławomir Cienciała, Maciej Szmatiuk, Bartłomiej Konieczny, Michał Osiński - Clemence Matawu (80 Mieczysław Sikora), Rafał Jarosz, Łukasz Matusiak (85 Krzysztof Zaremba), Paweł Żmudziński (70 Damian Chmiel) - Krzysztof Chrapek, Martin Matúš.
żółte kartki: Adaszek, Kukulski, Cichy.
czerwona kartka: Witold Cichy (88. minuta, Jastrzębie, za drugą żółtą).
Paweł Hetnał

Klauzula informacyjna ›