Już jutro dojdzie do pojedynku TS Podbeskidzie z Widzewem Łódź. Podopieczni Pawła Janasa są liderem I ligi, a „Górale” konsekwentnie zbierają punkty i plasują się na czwartym miejscu. Zapowiada się arcyciekawy mecz, którego wynik może mieć znaczny wpływ na ostateczny kształt czołówki zaplecza Ekstraklasy.

W bieżącym sezonie łodzianie są zdecydowanym faworytem rozgrywek pierwszoligowych i jak na razie spełniają oczekiwania swoich sponsorów i kibiców. Drużynę prowadzi Paweł Janas, były selekcjoner reprezentacji Polski i onegdaj trener warszawskiej Legii, z którą święcił przed laty sukcesy na arenie międzynarodowej.

Przed podjęciem pracy w łódzkim Widzewie prowadził drużynę GKS Bełchatów, z którą zakończył rundę jesienną w ścisłej czołówce Ekstraklasy. Utytułowany szkoleniowiec skusił się na prowadzenie drużyny z niższej klasy rozgrywkowej za namową Sylwestra Cacka, głównego udziałowca łódzkiego klubu. Hojny sponsor ma mocarstwowe zapędy i chce uczynić z Widzewa ekipę, która nie tylko zawojuje polskie boiska, ale odegra znacząca rolę w rozgrywkach europejskich.

Widzew Łódź musi jednakże przebrnąć najpierw przez rozgrywki I ligi. W awansie ma mu dopomóc silna i wyrównana kadra. W szeregach zespołu Widzewa zameldował się tej zimy Radosław Matusiak, który po nieudanych wojażach zagranicznych zakotwiczył…w Łodzi. O obliczu drużyny decydują tacy zawodnicy jak: Maciej Mielcarz, Jarosław Bieniuk, Tomasz Lisowski, Mindaukas Panka czy Marcin Robak. Ostatni z wymienionych graczy jest najlepszym strzelcem drużyny, a jednocześnie wiceliderem klasyfikacji strzelców zaplecza Ekstraklasy. Snajper zgromadził dotychczas 17 trafień. Z Podbeskidziem jednakże nie zagra ze względu na nadmierną liczbę żółtych kartek.

Zespół Janasa nie zwykł przegrywać na stadionie przy Alei Józefa Piłusudzkiego. Ostatniej porażki na własnym stadionie łodzianie doznali 27 września 2008 roku, ulegając GKS Jastrzębie 0:1. Poza tym zwyciężali aż dziesięciokrotnie, a dwa razy punktami podzielili się z innymi drużynami. Ostatni raz punkty u siebie Widzew stracił 17 listopada ub.r. w potyczce z Koroną Kielce, kiedy to padł remis 1:1. Wyjazdowy remis widzewiacy odnotowali też w ostatnim meczu w Stalowej Woli.

Na wiosnę rozegrali siedem pojedynków, w których odnieśli trzy zwycięstwa i aż czterokrotnie remisowali. Dodatkowo odnotowali walkower za mecz z wycofaną z rozgrywek drużyną Kmity Zabierzów. Bielszczanie w rundzie jesiennej ulegli przy Rychlińskiego jedenastce Widzewa 0:1, a gola na wagę zwycięstwa gości zdobył - wspomniany już - Marcin Robak.

Podbeskidzie traci do lidera z Łodzi sześć oczek. Ostatni mecz z Górnikiem Łęczna (2:2) - mimo niekorzystnego wyniku - potwierdził dobrą dyspozycję zawodników Marcina Brosza. „Górale” na wyjazdach spisują się przeciętnie. Na swoim koncie mają pięć zwycięstw, trzy remisy i sześć porażek. Niedawny wyjazd do Gorzowa Wielkopolskiego może jednak nastrajać optymistycznie. Marcin Brosz zaskoczył w tym meczu zestawieniem wyjściowej jedenastki, co dało nadspodziewanie dobry efekt (zwycięstwo 3:0).

Szansy na wywiezienie korzystnego rezultatu z Łodzi można upatrywać w szybkich kontratakach. Szybkość Krzysztofa Chrapka i Mieczysława Sikora może okazać się zabójcza dla defensywy Widzewa. Tym bardziej, że tacy gracze jak Maciej Szmatiuk czy Rafał Jarosz potrafią dograć prostopadłą piłkę, otwierającą szybkim napastnikom drogę do bramki.

Zespoły Podbeskidzia i Widzewa spotykały się dotychczas pięciokrotnie. Trzykrotnie lepsi okazywali się widzewiacy, a dwukrotnie obie ekipy podzieliły się punktami. Jaki wynik padnie w szóstej potyczce tych drużyn? Przekonamy się już w najbliższy piątek. Początek meczu o godz. 19.10.

                                                                                                                                                                  Paweł Hetnał