Wprawdzie pozostało nam  już tylko nieco ponad dwa tygodnie wakacji, jednak wciąż mocno świeci słońce i w okolicach Bielska-Białej czuć, że lato w pełni. Osoby, które nie wyjechały z miasta na urlop mogą więc w pełni rozkoszować się urokami słonecznej pogody i dobrodziejstwami letniej kanikuły.

I ja postanowiłem tego lata pozostać w mieście, odpoczywając w rejonach Beskidu Małego. Liczne występy estradowe - począwszy od „Dni Bielska-Białej” poprzez „Operację Południe”, a skończywszy na „Pożegnaniu Lata”, które odbędzie się pod koniec sierpnia - zagwarantowały mi naprawdę niesamowitą rozrywkę. Na koncertach bawiłem się nieźle. Wieczorami w Bielsku-Białej można także przyjemnie spędzić czas w pubach i na seansach filmowych. Innymi słowy - czułem, że dobrze wybrałem.

Pewien niesmak się jednak pojawił. Jako, że lubię pływać, postanowiłem wybrać się na basen. Oczywiście, w tak piękną pogodę nie miałem nawet ochoty kierować się na kryte kąpieliska. Przecież Bielsko - Bialski Ośrodek Sportu i Rekreacji informuje na swojej stronie internetowej o dwóch czynnych odkrytych pływalniach. Na kąpielisko „Panorama” jednak nigdy nie lubiłem jeździć, bo zawsze było tam tłoczno. Mój wybór padł więc na pływalnię „Start” w Cygańskim Lesie. Bliskość lasu, z daleka od miejskiego zgiełku pobudzały wyobraźnię.

Myśl o leżakowaniu na trawie i błogim pluśnięciu do wody powiększyła tylko mój apetyt na relaks i pływanie. Wiem, że w ośrodku tym były kiedyś problemy z utrzymaniem czystości, ale mimo wszystko zawsze to bezpieczniej niż na jednym ze zbiorników z Międzybrodziu. Jakie było moje zdziwienie, kiedy po kilkuminutowym marszu z ostatniego przystanku „jedynki” w Cygańskim Lesie zastałem zamknięte bramy i porośnięte trawą puste baseny.

Na początku nie wierzyłem własnym oczom. Spojrzałem jeszcze raz przed siebie i po chwili stało się dla mnie jasne, że w najbliższym czasie  na „Starcie” sobie nie popływam. Nie tylko ja. Wszyscy! Mogłem winić tylko siebie, że - jako kolejna ofiara wygodnego trybu życia - zawierzyłem jednemu źródłu informacji. Gdybym nie miał internetu, na pewno zadzwoniłbym do BBOSiR i zapytał, w jakim czasie ośrodek jest czynny. Ale czy uzyskałbym rzetelną informację, tego nie wiem.

Już się nie dowiem! Przeszła mi ochota na pływanie. Zastanawiam się jednak, jak to jest możliwe, że w dobie szybkiego rozwoju sektora usług ośrodek sportu i rekreacji ma nieaktualne dane na własnej stronie internetowej? Błędy rzeczowe tkwią na niej - jak sądzę - od paru miesięcy. Co więcej, nie ma na tej stronie żadnych informacji na temat zamknięcia basenu. Dopiero po dokładniejszym przejrzeniu zasobów internetu można poznać prawdę.

Wiem teraz, że kąpielisko w Cygańskim Lesie będzie poddane przebudowie i remontowi, a ponowne otwarcie zaplanowano na rok 2010. Zobaczymy. Ciekaw jestem, czy termin zostanie dotrzymany. Może też po jakimś czasie - kiedy administratorzy strony internetowej BBOSiR przypomną sobie o istnieniu własnej strony w sieci - dowiemy się z niej jakichś szczegółów. Być może zostaną one podane w cywilizowany, przystępny dla klienta sposób, a ceny biletów będą obowiązywały na czynne atrakcje? Jak wiemy jednak, morze jest daleko i poza granicami naszego miasta.

Łapiąc promienie słoneczne na leżaku stojącym pośrodku trawnika przy bloku, życzę wszystkim udanego końca lata. Mimo wszystko.

                                                                                           B.C.

PS. Wnikliwym czytelnikom podaje adres rzeczonej strony internetowej: www.bbosir.bielsko.pl