Pewną bielszczankę zaniepokoiła cisza trwająca od kilku dni w sąsiednim mieszkaniu. Zawiadomiła o tym straż pożarną, a gdy strażacy przyjechali na miejsce okazało się, że jej sąsiad od kilku dni nie żyje.

Wczoraj po południu oficer dyżurny straży pożarnej poinformował policję o tym zgłoszeniu. Kobieta od kilku dni nie widziała, żeby starszy mężczyzna gdziekolwiek wychodził. Nie słyszała też żadnych odgłosów dochodzących z mieszkania po sąsiedzku. W tej sytuacji na ul. Jutrzenki udała się policja, straż pożarna i lekarz. Gdy strażacy pomogli dostać się do mieszkania mężczyzny, lekarz stwierdził zgon 81-latka.

Ustalono, że śmierć nastąpiła bez udziału osób trzecich. Mężczyzna nie żył już od kilku dni. Jego ciało przewieziono do zakładu medycyny sądowej. Teraz policja próbuje  skontaktować się z rodziną denata.

Rzecznik bielskiej policji Elwira Jurasz chwali postawę sąsiadki. Znieczulica społeczna jest przyczyną wielu przestępstw i bezkarności ich sprawców. Dlatego podobne reakcje obywateli należy doceniać.

                                                                                                                                                                                    mad