Piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała pokonali na swoim terenie drużynę Dolcanu Ząbki 3:1. Wynik mógłby sugerować, że zwycięstwo przyszło łatwo, lecz beniaminek I ligi dzielnie stawiał czoła podopiecznym Marcina Brosza.

Pierwsza połowa toczyła się w sennej atmosferze. Dominowała walka w środkowej strefie boiska, a okazji podbramkowych było jak na lekarstwo. Goście, którzy w ostatnich kolejkach odnotowali serię meczów bez porażki, ewidentnie przyjechali po jeden punkt. Często symulowali faule i ostentacyjnie celebrowali moment wznowienia gry. Mimo kunktatorstwa, to właśnie goście jako pierwsi stworzyli dogodną sytuację do zdobycia bramki. Michał Zapaśnik znalazł się z Łukaszem Merdą w sytuacji „sam na sam”, lecz górą w tym starciu był golkiper „Górali”.

Zagęszczona strefa defensywna gości stanęła murem na ok. 30 metrze i trudno było się przebić przez tę szczelną zaporę. W 22 minucie powinno być 1:0 dla bielszczan. Po doskonałym podaniu Pawła Żmudzińskiego, Adam Brzezina winien dopełnić formalności i skierować piłkę do siatki Macieja Humerskiego. Niestety, czeski napastnik fatalnie uderzył na bramkę gości, a na trybunach Stadionu Miejskiego rozległ się tylko jęk zawodu.

Dopiero po 20 minutach bardzo sielankowej gry obu ekip nastąpiło jakieś ożywienie. Martin Matus wywalczył piłkę w twardym pojedynku powietrznym z defensorem gości. Futbolówka trafiła do Pawła Żmudzińskiego, a ten w zamieszaniu podbramkowym ustalił wynik pierwszej odsłony na 1:0. Pierwsza połowa była słabym widowiskiem, a najsłabszym aktorem był rozjemca tej potyczki. Arbiter z Wrocławia kompletnie nie radził sobie tego popołudnia z dyscypliną na boisku i podejmował często dziwaczne decyzje.

Druga część tej rozgrywki była już ciekawsza. Po dziesięciu minutach od wznowienia gry, Górale prowadzili 2:0. Fenomenalnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Martin Matus. Uderzenie z około 20 metrów kompletnie zaskoczyło bramkarza gości, ale i przyznać należy, że wykonanie było perfekcyjne. Od tego momentu żwawiej poczynali sobie ząbczanie, ale nie potrafili zagrozić bramce Łukasza Merdy. Na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem arbitra rzut wolny wykonywał Krzysztof Chrapek. Etatowy egzekutor stałych fragmentów gry w bielskiej drużynie zagrał mocną piłkę w pole karne, a tam idealnie znalazł się Martin Matus. Popularny „Colina” swoja drugą bramkę w dzisiejszym meczu zdobył strzałem głową.

Bezpieczny wynik 3:0 nieco rozluźnił zawodników Podbeskidzia, a inicjatywę przejęli przyjezdni. Zaprezentowali kilka składnych akcji. Jedna z nich zakończyła się zdobyczą bramkową. Honorowy gol padł tuż przed końcowym gwizdkiem. Autorem tej bramki był Maciej Tataj, choć statystycy zakwalifikowali tego gola jako trafienie samobójcze bielskiego bramkarza. Rezerwowy Dolcanu wykorzystał ogromne zamieszanie w polu karnym i z bliska pokonał Łukasza Merdę. Po doliczonych trzech minutach, sędzia Mariusz Podgórski zakończył ten niezbyt porywający pojedynek.

Wynik lepszy niż gra - tak można podsumować wydarzenia, jakie miały miejsce dzisiejszego popołudnia na stadionie przy Rychlińskiego. Z pewnością za bohatera dzisiejszego meczu można uznać powracającego do pierwszej jedenastki Martina Matusa. Jego gra - co prawda nie była porywająca podobnie, jak całego zespołu - ale Słowak potrafił się znaleźć w kluczowych momentach. Przy pierwszej bramce asystował, a kolejne dwie zdobył osobiście. Komplet punków pozwoli podopiecznym Marcina Brosza utrzymać miejsce w czołówce zaplecza Ekstraklasy.

W najbliższą środę „Górali” czeka wyjazd do Gorzowa Wielkopolskiego na mecz z miejscowym GKP, a już w przyszłą sobotę do Bielska-Białej przyjedzie drużyna Górnika Łęczna.

Podbeskidzie Bielsko-Biała 3-1 Dolcan Ząbki
Paweł Żmudziński 42, Martin Matus 55, 77 - Łukasz Merda 88 (s)

Podbeskidzie: Łukasz Merda - Sławomir Cienciała, Maciej Szmatiuk, Bartłomiej Konieczny, Michał Osiński - Krzysztof Chrapek, Bernard Obiado Ocholeche (81 Damian Chmiel), Rafał Jarosz, Paweł Żmudziński - Martin Matus (78 Łukasz Matusiak), Adam Brzezina (57 Krzysztof Zaremba).

Dolcan: Maciej Humerski - Robert Stawicki, Marcin Hirsz, Artur Jędrzejczyk, Marcin Warakomski (60 Dariusz Dadacz) - Piotr Kosiorowski, Dariusz Papierz (75 Jacek Gabrusewicz), Tomasz Kułkiewicz, Rafał Grzelak - Michał Zapaśnik, Andrzej Stretowicz (58 Maciej Tataj).

żółte kartki: Brzezina, Zaremba - Stawicki, Grzelak, Kosiorowski, Tataj, Kułkiewicz, Dadacz.

                                                                                                                                                                Paweł Hetnał