Grzegorz, ojciec sukcesu
BBTS Siatkarz Bielsko-Biała jest bliskie powrotu do krajowej elity. Mimo wielu problemów natury organizacyjno-finansowej, podopieczni Grzegorza Wagnera spisują się doskonale w rozgrywkach I ligi. To właśnie charyzmatyczny szkoleniowiec bielszczan zbudował młodą i silną ekipę, która walczy o awans do PlusLigi.
Pojawiał się i znikał
Jego przyszłość sportowa była prawdopodobnie przesądzona jeszcze przed narodzinami. Ojciec Hubert, którego nie trzeba szerzej przedstawiać, był wybitnym szkoleniowcem. Pamiętamy go przede wszystkim z Igrzysk Olimpijskich w Montrealu, gdzie poprowadził swoich zawodników do sensacyjnego złota. Matka i siostra Grzegorza również uprawiały tę dyscyplinę sportu. Jako zawodnik, Grzegorz Wagner występował na pozycji rozgrywającego. Największe sukcesy święcił na początku kariery w barwach Hutnika Kraków, z którym w 1989 roku zdobył mistrzostwo Polski.
W Bielsku Białej pojawił się po raz pierwszy w sezonie 1992/1993 i wraz ze swoimi kolegami z drużyny wywalczył brązowy medal w krajowych rozgrywkach ligowych. Zespół BBTS występował wtedy pod szyldem „Włókniarz”. Był to jednak jego krótki epizod bielski, bo syn popularnego trenera wyjechał „za chlebem” do Belgii. Przygoda na obczyźnie zakończyła się w 1998 roku, kiedy to Grzegorz wrócił do stolicy Podbeskidzia. Ale znowu nie zagrzał długo miejsca w BBTS-ie, by powędrować w Polskę. Odnosił kolejne sukcesy w barwach Jastrzębia, AZS Częstochowa i Energii Sosnowiec. Karierę zawodniczą zakończył w 2005 roku, znów w BBTS.
Grzegorz Wagner wielokrotnie ocierał się o kadrę narodową, lecz nigdy nie zagrzał w niej miejsca na dłużej. Po raz pierwszy dostał powołanie od swojego ojca Huberta. Prasa jednak nie pozostawiła suchej nitki na „familijnym składzie”, powątpiewając w umiejętności obecnego trenera bielszczan. Nagonka medialna została zweryfikowana w kolejnych sezonach, kiedy do swojej kadry powoływali go inni trenerzy, jak Leszek Milewski czy Waldemar Wspaniały.
Gdy nadszedł czas zejścia z krajowych parkietów, Wagner nie mógł rozstać się z siatkówką. Podjął się prowadzenia występującego na zapleczu ekstraklasy Jadaru Radom. Jego podopieczni pewnie zwyciężyli w fazie zasadniczej. Młody szkoleniowiec stwierdził jednak, że jeszcze za wcześnie na takie sukcesy i opuścił zespół, który - notabene pod wodzą innego szkoleniowca - uzyskał awans. W tej sytuacji Grzegorz Wagner po raz kolejny powrócił do Bielska-Białej, gdzie cieszył się uznaniem nie tylko kibiców siatkarskich, ale całej społeczności miasta. Swego czasu sprawował nawet funkcję radnego w Radzie Miejskiej.
Coś z niczego
Odkąd w sezonie 2006/2007objął stanowisko trenera drużyny BBTS-u, Wagner nie miał zbyt łatwego życia. Klub nieustannie boryka się z problemami finansowymi, a nawet nie posiada stałego miejsca do rozgrywania swoich spotkań. Tegoroczne mecze Siatkarza odbywały się w dwóch bielskich halach, przy ulicach Widok i Bratków. Taka bezdomność z pewnością nie służy dobremu samopoczuciu młodych zawodników.
Obecny sezon jednak jest zupełnym zaprzeczeniem szarej rzeczywistości organizacyjnej. Minione lata w I lidze, to głównie walka o utrzymanie, a co najwyżej o spokojny byt. Teraz zaś najmłodsza dziś drużyna I ligi jest bliska awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej. Przed sezonem Wagner mocno przewietrzył szatnię, sprowadzając wielu, młodych i utalentowanych graczy. Z tego kolektywu wyłonił się ogromny potencjał, który zaprowadził BBTS aż do finału play off. Fenomenalne wyniki zespołu są w ogromnym stopniu zasługą szkoleniowca, który poukładał te „klocki”, jak należy. Udowadnił, że nie bez kozery był poważnie brany pod uwagę przy wyborze selekcjonera kadry narodowej.
Co się jednak stanie, gdy BBTS awansuje do elity? Wspomniane wcześniej obiekty nie spełniają warunków obowiązujacych w ekstraklasie. Alternatywą mogłaby być z pewnością hala przy ul. Rychlińskiego, gdzie rozgrywają swe mecze siatkarki BKS-u. Niewątpliwie, trzeba wzmocnić ekipę bardziej doświadczonymi graczami, aby nie pozostać jedynie „chłopcem do bicia”. Najważniejsza jest jednak kwestia pozyskania inwestora strategicznego dla klubu. Bez tego ani rusz! Przegrany baraż z Jadarem Radom (17-18 kwietnia w Radomiu) może spowodować, że klub ugrzęźnie na dobre na zapleczu Plus Ligi. Osoba Grzegorza Wagnera będzie łakomym kąskiem dla klubów silniejszych i możniejszych. Analogiczna sytuacja może dotyczyć czołowych graczy BBTS-u.
Najbliższe spotkania o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej mogą być decydujące dla losów klubu. Z pewnością siatkarze z Bielska-Białej będą mogli liczyć na swoich kibiców, którzy szczelnie wypełniają trybuny podczas meczów drużyny Wagnera.
Paweł Hetnał

Klauzula informacyjna ›