Nikt nie chce budować aquaparku w Bielsku-Białej. Ani gmina, ani biznes prywatny. Niestety, nasz wczorajszy artykuł w tej sprawie był primaaprilisowym żartem.
 
Powołując się na nieoficjalnie informacje z bielskiego Ratusza napisaliśmy wczoraj, że gmina Bielsko-Biała przymierza się do odkupienia działki pod Szyndzielnią, na której stoją fundamenty aquaparku budowanego przez poprzedniego prezydenta miasta, Bogdana Traczyka. Wszystko po to, aby rozpocząć tę inwestycję od nowa.
 
Przykro nam poinformować, że artykuł był żartem z okazji 1 kwietnia. Park wodny z pewnością przydałby się w naszym mieście. Ku uciesze bielszczan i turystów odwiedzających Podbeskidzie. Niestety, inwestycja przerasta możliwości finansowe bądź co bądź bogatej gminy.
 
 - Nikt nie chciał poręczyć kredytu, który miasto musiałoby zaciągnąć w banku z tytułu tej inwestycji – wyjaśnił nam rzecznik prezydenta Bielska-Białej, Tomasz Ficoń. – Nie było też poważnych prywatnych inwestorów chcących wyłożyć swoje pieniądze na ten biznes.
 
Gminy, które zbudowały parki wodne za własne środki, np. Dąbrowa Górnicza i Tarnowskie Góry, mają kłopoty z płynnością finansową. Szacuje się, że aby przedsięwzięcie było rentowne, park musi odwiedzić co najmniej trzy tysiące osób dziennie.
 
 
                                                                                                                                                                             rok