Jedna osoba zginęła, a cztery z objawami zatrucia tlenkiem węgla zostały przewiezione do szpitala. To efekt tragicznego pożaru, jaki wybuchł  w budynku przy ul. Orzeszkowej, w pobliżu ronda Hulanka.

Ratowników wezwał mieszkający na piętrze budynku Paweł Herok. - Około siódmej sąsiad mnie zaalarmował, że z mieszkania obok mnie strasznie się dymi. Zadzwoniłem pod numer 112 i wezwałem pomoc. Próbowałem wejść do tego mieszkania, ale dymu było tak dużo, że w żaden sposób nie dało się dostać do środka - powiedział nam Herok.

Strażacy zjawili się kilka minut po wezwaniu. Ewakuowali wszystkich mieszkańców i zaczęli gasić pożar.

- Podczas akcji natknęliśmy się na leżące w dwóch pomieszczeniach dwie osoby. 50-letnia kobieta była w znacznie gorszym stanie, ale jeszcze żyła. Ratownicy próbowali ją reanimować, lecz po pewnym czasie lekarz stwierdził zgon. Mężczyznę z objawami ciężkiego zatrucia tlenkiem węgla odwieziono do szpitala - mówi o dramatycznych wydarzeniach uczestniczący w akcji starszy kapitan Daniel Pietruszka z bielskiej Państwowej Straży Pożarnej.

Mężczyzna, konkubent tragicznie zmarłej kobiety, przebywa na Oddziale Intensywnej Terapii Szpitala Ogólnego. Lekarze określają jego stan jako ciężki. Do szpitala zostały przewiezione także trzy osoby z sąsiedniego mieszkania - matka wraz z dwiema córkami w wieku 13 i 18 lat. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Poddane zostaną jedynie obserwacji.

W mieszkaniu, w którym wybuchł pożar, znajdują się cztery pomieszczenia. Jedno z nich, w którym strażacy znaleźli kobietę, jest doszczętnie zniszczone. Ogień udało się ugasić w ciągu kilkunastu minut. Znacznie dłużej, bo aż trzy godziny, trwało dogaszanie i wietrzenie zadymionych pomieszczeń.

Obecny na miejscu tragedii prokurator nie udzielał żadnych informacji. Jak udało nam się ustalić, istnieje jednak podejrzenie, że przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej lub zaprószenie ognia, a konkretnie, że spowodował go niedopałek papierosa.

- Dokładne przyczyny pożaru określi biegły z zakresu pożarnictwa - poinformowała nas wczoraj podkomisarz Elwira Jurasz, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej.

W Bielsku-Białej wczorajszy pożar był pierwszym w tym roku, w którym są ofiary śmiertelne. Znacznie tragiczniejsze są statystyki w województwie śląskim. W styczniu w Częstochowie zginęły trzy osoby, w Zabrzu 7-latek. 1 marca trzy osoby, wśród nich pięcioletnie dziecko, zginęły w pożarze w Dąbrowie Górniczej.

Źródło: Dziennik Zachodni