W kalendarzu wiosna, a za oknem...niestety zima .I chociaż pierwszy dzień wiosny wyznaczany jest w dwóch datach: astronomiczny - 20 marca, a dzień później kalendarzowy, dla naszego samopoczucia nie ma to większego znaczenia. W tych dniach czujemy się kiepsko.
 
Znużenie, osłabienie, zniechęcenie - tak wielu z nas określa obecnie swoją kondycję. Tę nieciekawą formę zawdzięczamy kapryśnej aurze, brakowi słońca, częstym i gwałtownym zmianom ciśnienia, silnie wiejącym wiatrom. No i jak egzystować w takich warunkach, kiedy sponiewierany zimą organizm jest od samego rana śpiący?
 
Aktywność ruchową ograniczamy do wykonywania niezbędnych codziennych obowiązków. To właśnie są symptomy osłabienia wiosennego. Czy tradycyjne topienie marzanny - zwanej śmiertką, dusiołkiem czy demonem zimy - może nam pomóc? Minęły czasy, kiedy zimowa panna z bibuły reprezentująca każdą szkołę i przedszkole, paradując w asyście rozentuzjazmowanych dzieciaków, ginęła w falach beskidzkich, wezbranych rzek. Tradycja piękna, ale gaśnie. Dlaczego? W przedszkolach i szkołach mówią, że to nieekologiczne. Dlatego panie wychowawczynie nie chodzą z dziećmi nad rzeczne brzegi. Czyżby współczesna marzanna potrzebowała atestów, aby swobodnie spłynąć Białką?
 
Dyżurny oficer Straży Miejskiej w Bielsku-Białej przez 18 lat swojej pracy nie wlepił marzannie żadnego mandatu za zanieczyszczanie rzek. Jacek Bożek nie widzi żadnych przeszkód, by kultywować tę tradycję. Należy jednak zwracać uwagę, żeby materiał, z którego wykonana jest dusiołek był biodegradowalny.
 
Chyba nietrudno o ekologiczny strój dla marzanny. Wystarczy trochę siana i patyków. Bibułkowe strzępy marzannowych szat wprowadziłyby trochę kolorytu, bo na przyrodę póki co nie możemy liczyć. Szaroburo, a w porywach biało. Do tego synoptycy straszą, że ten stan utrzyma się jeszcze do końca miesiąca. No to jeżeli nie marzanną w osłabienie wiosenne, to czym?
 
Specjaliści zalecają dietę bogatą w mikroelementy i makroelementy, umiarkowany wysiłek fizyczny i to najlepiej na świeżym powietrzu. Pomysł nawet dobry, ale spacer w deszczu, śniegu i przy niskiej temperaturze może mieć wartość wyłącznie terapeutyczną. O przyjemności trudno mówić. No chyba, że to spacer w doborowym towarzystwie.
 
Otaczanie się ludźmi o pogodnym usposobieniu działa kojąco. Unikajmy więc maruderów, wprowadźmy do diety witaminy, umówmy się z przyjaciółmi na spacer i zafundujmy sobie krótki seans w solarium, aby złapać trochę promieni. Nie poddawajmy się złym nastrojom. Witaminy, relaks, odpowiednia dawka snu, to sposób na przetrwanie trudnych dni.
 
W sytuacji ekstremalnej niecierpliwości, oczekując na wiosnę, możemy w towarzystwie własnoręcznie stworzonej Marzanny śledzić każdą wypowiedź synoptyków. Tylko co zrobić z tą Marzanną, jeżeli nie chce wychodzić na spacery?
 
                                                                                                                                                                             bud