Pomimo policyjnych ostrzeżeń, jesteśmy nadal mało ostrożni. Złodzieje grasują wszędzie tam, gdzie panuje tłok i można kogoś niepostrzeżenie okraść: na ulicach, przystankach, dworcach, a zwłaszcza w hipermarketach i autobusach.

Większość tych kradzieży prowokują sami pokrzywdzeni. Zwłaszcza, gdy w czasie zakupów w centrach handlowych dla wygody odkładają swoje torebki i saszetki do wózków na zakupy. Zajęci wybieraniem towaru nie zwracają uwagi na otoczenie, a właśnie na ten moment czyhają złodzieje. Podobnie rzecz ma się w przypadku wizyt w lokalach. Pochłonięci zabawą zapominamy o pozostawionej na krześle torebce, leżącym na stoliku aparacie fotograficznym lub telefonie komórkowym – rzeczach, które stają się łatwym łupem dla złodziei.

Tak było w lokalu przy ulicy 1 Maja, kiedy to z torebki jednej z klientek zginął portfel, a wraz z nim tysiąc złotych. W bielskim klubie rozrywkowym przy ulicy Mostowej sprawca skradł ze stolika portfel z dokumentami i pieniądzmi. W przypadku kradzieży dokumentów strata może się okazać o wiele bardziej dotkliwa, o czym przekonał się mieszkaniec Bronowa. Złodziej, który przed miesiącem skradł jego dowód osobisty, posłużył się nim wyłudzając kredyt bankowy w wysokości 11 tysięcy złotych.

Z kolei w autobusie miejskim kieszonkowiec okradł mieszkankę Bielska-Białej. Jego łupem padł portfel z dokumentami, kartami kredytowymi i gotówką. Używając skradzionej karty złodziej wypłacił z bankomatu przeszło tysiąc złotych.

KMP Bielsko-Biała