Policyjni wywiadowcy zatrzymali wczoraj Andrzeja Ł. 18-letniego chuligana rozpoznała ofiara napaści, do której doszło w lutym br. w Bielsku-Białej.

Zdarzenie miało miejsce 2 lutego br. w rejonie bielskiego dworca przy ulicy Warszawskiej. Około północy pokrzywdzony wracał do domu. Po drodze natknął się na dwóch młodych mężczyzn. Zachowywali się agresywnie i wulgarnie. Zażądali pieniędzy. Napadnięty odmówił i zaczął uciekać. Napastnicy złapali go, po czym użyli gazu łzawiącego. Pokrzywdzony nadal stawiał zdecydowany opór.W tej sytuacji sprawcy musieli dać za wygraną.

Wczoraj poszkodowany mężczyzna zauważył jednego z oprawców na ulicy Słowackiego w Bielsku-Białej. O swoich spostrzeżeniach natychmiast poinformował policjantów. Chwilę później policyjni wywiadowcy zatrzymali podejrzanego 18-latka. Został przewieziony do aresztu. Odpowie za rozbój – przestępstwo, za które grozi mu do 12 lat więzienia. W dalszym ciągu trwają czynności zmierzające do zatrzymania drugiego przestępcy.


Oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej, podkomisarz Elwira Jurasz radzi:

Nie powinno się nosić ze sobą większych kwot pieniędzy, biżuterii i zbędnych w danym momencie dokumentów. Przed wyjściem z domu wieczorem odliczmy niewielką sumę, którą będziemy trzymać w portmonetce. Resztę pieniędzy dobrze schowajmy w ubraniu. Typowy rabuś ma mało czasu i zadowoli się nawet małą kwotą na wino lub piwo.

Przezorni Amerykanie już od dawna noszą w kieszeni zaledwie pięć dolarów, niezbędne w razie niespodziewanego napadu. Zawsze lepiej dobrowolnie dać parę złotych niż narazić się na pobicie przez bandytę. Przestępcy najczęściej atakują osoby lękliwe, okazujące słabość. Dlatego nie należy czaić się pod murem. Idziemy chodnikiem pewnym krokiem przed siebie. Poruszając się przy ścianach domów, możemy zostać wciągnięci do bramy i ograbieni. Natomiast spacerując przy krawężniku narażamy się na atak z samochodu. Zdarza się, że motocykliści wyrywają torebki przechodniom.

Nawet w sytuacji zagrożenia należy trzymać fason i nie ujawniać nadmiernego strachu. W ostateczności krzyczymy: "na pomoc ", "ratunku " albo "pożar", "pali się". Nie zawsze warto podejmować walkę. Bandyci zazwyczaj są brutalni i bezwzględni. Lepiej stracić pieniądze niż zdrowie - być „żywą ofiarą”, a nie „martwym bohaterem”. Trzeba też starać się jak najdłużej utrzymać na nogach. Po upadku na ziemię można udawać utratę przytomności. Nie należy przeceniać broni gazowej. Nie jest ona najskuteczniejszym środkiem obrony w czasie napadu ulicznego. Może pomóc w starciu z jednym napastnikiem. Gdy bandytów jest więcej, z reguły otaczają ofiarę. Jeden z nich "poświęca się" i rzuca się, łapiąc napadniętego w pół, a pozostali  "kończą dzieło". W państwach zachodnich coraz popularniejszy jest pieprz w  aerozolu, który może skuteczniej powstrzymać napastników niż klasyczna broń gazowa.

Natychmiast po napadzie należy powiadomić policję i przekazać jej wszystkie  zapamiętane szczegóły. Każda informacja może okazać się bezcenna (wzrost, budowa ciała, kolor włosów, znaki szczególne, sposób mówienia, charakterystyczne ruchy, przekleństwa, pseudonimy). Policjanci znają wielu bandytów i często dzięki tym szczegółom mogą ich rozpoznać. Nie wolno niszczyć ani zacierać żadnych śladów, ani też dotykać przedmiotów pozostawionych przez sprawców.

                                                                                                                                                            Bożena Migdał