Gdyby nie tablica z napisem "Ceská republika", przyjezdni mogliby się nie zorientować, że właśnie przechodzą z Cieszyna do innego miasta i państwa. Nad granicznym mostem Przyjaźni zdemontowano wreszcie zadaszenie dla pograniczników.

Przed stu laty, gdy Cieszyn był jednym miastem, most Przyjaźni służył po prostu mieszkańcom do przekraczania rzeki. Wszystko zmieniło się po 1920 roku, gdy po jego podziale na część polską i czechosłowacką na moście stanęły budki wartownicze. W latach PRL-u nad mostem zbudowano ogromną, ponurą wiatę, pod którą pogranicznicy kontrolowali samochody i podróżnych wyjeżdżających z Polski. Konstrukcja nie tylko oszpeciła ten rejon miasta, ale i zasłoniła widok, jaki Polacy mieli na Czeski Cieszyn, a Czesi na polski.

Jesienią rozpoczął się demontaż wiaty. To efekt wytycznych z Schengen: państwa, które wstąpiły do tej strefy, mają obowiązek zlikwidować wszelkie bariery wiążące się z przekraczaniem granic. Konstrukcja miała zniknąć już wcześniej, ale prace się komplikowały. Teraz wreszcie dobiegły końca.

Każdy, kto zna miasto przedzielone Olzą, musi się teraz na nowo przyzwyczaić do wyglądu tego miejsca. Gdyby nie tablica z napisem "Ceská republika", przyjezdni mogliby się nie zorientować, że właśnie przechodzą z Cieszyna do innego miasta i państwa.

- Gdyby nie dawne budynki Straży Granicznej, które stoją obok mostu, ten zakątek miasta wyglądałby tak, jak przed 1920 rokiem - mówi Mariusz Makowski, historyk z Muzeum Śląska Cieszyńskiego. Dodaje, że brakuje jeszcze jednego elementu: budynku kawiarni Avion po czeskiej stronie. Ale w ramach polsko-czeskiego projektu "Ogród dwóch brzegów" rozpoczęły się już przygotowania do jego rekonstrukcji. Na moście Przyjaźni pojawią się też nowa nawierzchnia i barierki.

Kończą się prace nad demontażem wiaty nad drugim granicznym mostem Wolności.

Źródło: Gazeta Wyborcza