Dostałeś mandat za jazdę bez biletu w autobusie bielskiego MZK? Lepiej go zapłać, bo inaczej grozi Ci wizyta windykatora albo problemy z zakupami na raty.

Nasi kontrolerzy wystawiają miesięcznie średnio tysiąc mandatów na kwotę około stu tysięcy zł. To pokazuje, jakie konkretne straty ponosi nasze przedsiębiorstwo - mówi Krzysztof Knapik, dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w Bielsku-Białej.

Jazda bez biletu w bielskich autobusach kosztuje złapanego 120 zł. Jeżeli mandat zostanie zapłacony w ciągu tygodnia, jego wysokość spada do 84 zł. Część gapowiczów sumiennie płaci mandaty. Wielu jednak ani myśli tego robić licząc, że MZK zapomni o sprawie.

Nic z tego. MZK już rok temu rozpoczął współpracę z Krajowym Rejestrem Długów, do którego zgłasza tych gapowiczów, którzy nie zapłacili dwóch mandatów. A osoba, która znajdzie się w rejestrze, będzie miała problemy z otrzymaniem kredytu, zakupami na raty czy kupieniem telefonu komórkowego w promocji.

Teraz przewoźnik przygotował kolejny bat na niepłacących mandatów. W połowie stycznia MZK podpisał także umowę z firmą windykacyjną, która właśnie rozpoczęła ściąganie należności od pierwszych dłużników. - Do osób, które nie zapłaciły mandatu, wysyłamy ponaglenia. Jeżeli nie skutkują, przekazujemy sprawę firmie windykacyjnej. Ściągane przez nią należności są z każdym miesiącem większe o narastające odsetki - ostrzega Knapik.

Pasażerowie, których nie stać na kupno biletu a muszą regularnie korzystać z bielskich autobusów, mogą zwrócić się do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Tutaj mogą otrzymać miesięczny lub kwartalny bilet socjalny. Przysługuje on osobom, które dojeżdżają na rehabilitację lub do szkoły a ich dochód liczony na osobę w ich rodzinie nie przekracza 351 zł (w przypadku ludzi samotnych jest to 447 zł). Jednak w szczególnych przypadkach bilety socjalne dostają też ludzie, których dochód jest nieco wyższy niż określony w przepisach.

Źródło: Gazeta Wyborcza