W bielskim Szpitalu Ogólnym dyżuruje psycholog z Podbeskidzkiego Ośrodka Interwencji Kryzysowej. Udziela wsparcia mamom, które straciły dzieci.

Psycholog Urszula Balcy-Tomska jest w szpitalu od wtorku do piątku przez dwie godziny. Właśnie w tych dniach wykonuje się wszystkie planowe zabiegi, w tym m.in. zabiegi usuwania obumarłych ciąż. Balcy-Tomska rozmawia z pacjentkami po takich zabiegach. Rozmawia także z innymi mamami, które na skutek śmierci noworodka, poronienia czy obumarcia ciąży straciły dzieci. Choć ulotki z informacją o jej dyżurach wiszą na tablicy ogłoszeń, nie czeka, aż mamy same się do niej same zgłoszą - idzie do nich na salę z propozycją pomocy.

- Wsparcie dla takich mam nie kończy się na tej jednej rozmowie. Dostają ode mnie ulotki z informacją, że jeśli tego potrzebują, to po wyjściu ze szpitala całodobową pomoc mogą uzyskać w POIK - mówi. Dyżury psychologa w bielskim szpitalu zaczęły się w listopadzie, płaci za nie magistrat. Taką decyzję podjął prezydent miasta. Kobiety, które skorzystały z pomocy są wdzięczne za to, że umożliwiono im to już w szpitalu. Mamy, które straciły dzieci uważają , że taka pomoc powinna być dostępna na każdym oddziale ginekologicznym i położniczym.

Małgorzata Malinowska, szefowa POIK mówi, że trauma związana ze stratą dziecka może ciągnąć się latami. - Wcześnie rozpoczęta opieka psychologiczna pomaga zapobiec ewentualnym kryzysom. Dlatego tak ważna jest rozmowa już w szpitalu - twierdzi Malinowska.

Najprawdopodobniej podobne dyżury będą także w drugim bielskim szpitalu z oddziałami ginekologicznym i położniczym - Szpitalu Wojewódzkim. Również zapłaci za nie magistrat.

Źródło: Gazeta Wyborcza