W końcu października 2007r. warty ponad sto milionów złotych majątek kopalni „Brzeszcze-Silesia” w Czechowicach-Dziedzicach został wystawiony na sprzedaż. Do przetargu przystąpiły trzy firmy: szkocki Gibson Group, czeski CEZ i szwajcarski fundusz inwestycyjny. Ofertę kupna kopalni złożył jedynie Gibson, a związki zawodowe doszły do porozumienia z przyszłym inwestorem. Dlaczego zatem do tej pory nie doszło do sfinalizowania transakcji?


A było już tak dobrze...

Przetarg na zbycie Silesii został ogłoszony 31 października 2007 roku. Eksperci wycenili majątek kopalni na nieco ponad 111,5 mln zł. Mimo wcześniejszego zainteresowania innych inwestorów, jedynie szkocka firma Gibson Group złożyła ofertę kupna kopalni. Z początkiem marca br. komisja przetargowa zarekomendowała ofertę Szkotów zarządowi Kompanii Węglowej.

- To kolejny duży krok ku temu, by nasz zakład stał się pierwszą polską kopalnią sprzedaną prywatnemu inwestorowi - mówił wtedy Dariusz Dudek, szef Solidarności w „Silesii”.

Przypomnijmy, kopalnie "Brzeszcze" i "Silesia" zostały połączone w styczniu 2005r. ze względu na słabe wyniki finansowe zakładu w Czechowicach-Dziedzicach. Wcześniej kilkakrotnie można było usłyszeć o likwidacji tej kopalni, gdyż zdaniem Kompanii Węglowej, od roku 1999 przynosiła ona same straty.

Dostępne złoża „Silesii” systematycznie się wyczerpywały, a dotarcie do nowych pokładów dobrego jakościowo węgla - szacowanych na 200 mln ton - wiązało się z koniecznością zainwestowania gigantycznych kwot. Na taki wydatek Kompanii Węglowej absolutnie nie było stać. Dlatego postanowiła "uśpić" swój najmniejszy zakład. W zorganizowanym przez związkowców referendum, 22 lutego 2007r. praktycznie wszyscy czechowiccy górnicy opowiedzieli się za prywatyzacją. - Lepsza sprzedaż niż zalanie. - mówi nam jeden z górników pracujących w „Silesii”.

W zamian za ''uśpienie'', Kompania Węglowa gwarantowała przeniesienie załogi do zakładu w Brzeszczach. Górnicy nie mieli jednak wątpliwości, iż byłby to koniec ponad stuletniej działalności czechowickiej kopalni. Związkowcy ''Silesii”, którzy wiedzieli o zamiarach kompani węglowej, już w roku 2005 nawiązali kontakt z Gibson Group. Ale dopiero wiosną ubr. r. zarząd kompani ugiął się pod naciskiem związkowców zdecydował o sprzedaży „Silesii”.


Związkowcy są radykalni

W dniu 9 maja br. Kompania Węglowa oraz szkocka firma Gibson Group podpisały wstępną umowę dotyczącą prywatyzacji czechowickiej kopalni. Sprawa trafiła do resortu gospodarki, który do dziś nie wydał zgody na transakcję. Dlaczego? - Szkocka firma nie spełniła formalnych warunków do zakupu zakładu - to słowa zarządzających Kompanią Węglową. - To nieprawda! - słyszymy od związków zawodowych.

- Przecież gdyby doszło do prywatyzacji, to śladem „Silesii” mogliby chcieć podążać inni. A wtedy zarząd KW S.A. stanie się niepotrzebny, przez co minister gospodarki straci swoją rangę - mówi nam Jerzy Zużałek, przewodniczący Związku Zawodowego ''Solidarność 80''.


List do premiera

Kilka dni temu związkowcy działający w kopalni "Silesia" - zaniepokojeni przedłużającą się procedurą sprzedaży kopalni - wysłali list do premiera. Twierdzą w nim, że informacje przekazywane mediom przez rzecznika Kompanii Węglowej Zbigniewa Madeja są nieprawdziwe. Żądają, by publicznie nie ujawniał on informacji objętych klauzulą tajemnicy handlowej. Rzecznik odpiera zarzuty.

- Nie ma mowy, byśmy zdradzali tajemnicę handlową. Przekazywaliśmy podstawowe informacje, co było koniecznością wobec dużego zainteresowania mediów. Informacja należała się też załodze - twierdzi Madej.

W minioną środę rzecznik kompanii poinformował, że zarząd KW nie podjął jeszcze decyzji co do ewentualnego przedłużenia terminu zawarcia umowy sprzedaży. Na transakcję nadal formalnie nie zgadza się walne zgromadzenie akcjonariuszy KW, czyli minister gospodarki Waldemar Pawlak.

W niedawnym oświadczeniu Zbigniew Madej przyznał, że Gibson Group złożyła już wszystkie stosowne wnioski. Zarówno o zarejestrowanie oddziału firmy w Polsce, do UOKiK o zgodę na transakcję oraz do MSWiA o pozwolenie na zakup działek. Przedłużono także okres obowiązywania gwarancji bankowych. Madej uchylił się jednak od odpowiedzi, dlaczego w tej sytuacji Kompania Węglowa zwleka z decyzją.

- W czwartek, 3 lipca - mimo wcześniejszych zapowiedzi - zarząd KW SA znów nie zajął stanowiska. Tym razem zasłonił się potrzebą zapoznania się ze wszystkimi materiałami przez nowego członka zarządu, Marka Uszkę. Zarząd wyznaczył sobie kolejny termin na podjęcie decyzji, tj. do poniedziałku, 7 lipca. Obawiam się jednak, że ten proces będzie przeciągany do połowy lipca - mówi ironicznie Jerzy Zużałek.

A co będzie później? Czas nie stoi w miejscu. Chodzi przecież o źródło utrzymania dla wielu górniczych rodzin, choć można mieć wątpliwości czy nacisk związków zawodowych w sprawie zbycia majątku publicznego pomaga w prywatyzacji. W każdym razie odwlekanie decyzji co do przyszłości kopalni z pewnością sprzyja radykalizacji nastrojów w środowisku górniczym.


Grzegorz Wieczorek